W sierpniu 2010 roku gdańscy drogowcy wytyczyli około 1,5 kilometrowy buspas wzdłuż ul. Podwale Przedmiejskie
. Miał on zapewniać swobodny ruch autobusom, ale także służbom miejskim czy taksówkarzom.
Kierowcy nie przystosowywali się do wytyczonych zmian, wjeżdżali na buspas kilkadziesiąt metrów przed jego końcem, co tworzyło potworny korek na prawym pasie i blokowało środkowy pas ruchu, na który nie mogli się dostać kierowcy jadący w kierunku dworca PKP.
Po paru tygodniach udręki interwencja policji pomogła, ale, niestety, tylko na chwilę. Horror wciąż powraca. Przykładem może być ostatni tydzień. Kiedy wracam z pracy około godz. 16, korek na buspasie tworzy się już w okolicy przystanku W-Z, a nieuprzejmi kierowcy nie mają zamiaru wpuszczać nikogo w miejsce, gdzie powinni. Zachowują się przy tym arogancko, a nawet trąbią na tych, którzy jadą prawidłowo.
Czy tak trudno wyegzekwować poprzez służby miejsko-policyjne wprowadzone prawo? Widocznie łatwiej egzekwować prawo dotyczące handlu tzw. "pietruszką".



















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.