Paweł Adamowicz w poniedziałek w Ratuszu Głównego Miasta został uroczyście zaprzysiężony na prezydenta. "Gdańsk jest najważniejszy i powinien nas łączyć" - podkreślał nowy-stary prezydent w wystąpieniu.
- Czy prezydentowi uda się zrealizować obietnice wyborcze?
-
nie, przeliczy się z powodu braku finansów
49% -
obawiam się, że tylko niektóre
33% -
tak, jest konsekwentny i ma wsparcie w radzie miasta
18%
łącznie głosów: 737
- Gdy w 2014 roku będzie dobiegać moja kadencja, minie 25 lat jak będę służył Gdańskowi. To służba niełatwa i niewdzięczna, największe koszty ponosi moja rodzina - podkreślał w wystąpieniu Adamowicz.
Prezydent zapowiedział, zgodnie z programem wyborczym, kontynuacje sztandarowych inwestycji.
- Nasze obecne czyny będą służyć mieszkańcom na kolejne 100 lat. To będzie czas żniw, skończymy kluczowe inwestycje, czyli trasę W-Z, Nową Łódzką, Słowackiego, stację SKM Gdańsk Śródmieście, budowę Europejskiego Centrum Solidarności, zabudowę Wyspy Spichrzów - wyliczał prezydent.
- Wybór Pawła Adamowicza, to dowód tego, że gdańszczanie doceniają to, jak zmienia się Gdańsk. Ten wybór to wielki i silny mandat - mówił Sławomir Nowak.
Uroczystą atmosferę znacznie ostudził szef klubu PiS w radzie miasta Wiesław Kamiński. - Gdańsk się zmienia, ale spór tkwi w ocenie tempa i kosztów tych zmian. Paweł Adamowicz stał się trwałym elementem III RP i mam nadzieje, że swoją misję zakończy razem z tym systemem. Cieszymy się z inwestycji, ale mam nadzieję że dołoży pan do nich wybudowanie także pryszniców i toalet na naszych pięknych plażach - mówił Wiesław Kamiński.
Paweł Adamowicz jest prezydentem Gdańska od 12 lat - dwukrotnie wygrywał wybory bezpośrednie, raz został wybrany przez Radę Miasta. W tych wyborach samorządowych wygrał z sześciorgiem kandydatów do fotela prezydenta - zagłosowało na niego 53,78 proc. gdańszczan biorących udział w wyborach.
















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.