fot. Trojmiasto.pl
Helikopter ratowniczy lądujący na polanie czy trawniku - już niedługo taki widok będzie tylko wspomnieniem.
Do 2014 r. każde centrum urazowe w Polsce będzie musiało posiadać lądowisko dla helikopterów ratowniczych, co ważne: na swoim terenie. Tymczasem, gdyby nowe przepisy miały już wejść w życie, to w całym Trójmieście tylko lądowisko na Zaspie spełniłoby wymagania Ministerstwa Zdrowia.
W chwili obecnej lądowiska dla helikopterów ratowniczych muszą być w pobliżu placówek medycznych - tak, aby transport karetką do szpitala nie trwał dłużej niż pięć do siedmiu minut. Jest jednak problem.
- Większość tych miejsc w Trójmieście nie spełnia wymogów pod względem podejścia do lądowania i startu, a także odległości od przeszkód czy oświetlenia. Wyjątkiem jest tylko lądowisko na Zaspie - mówi Szczepan Kierzkowski, dyrektor Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w Gdańsku.
Teraz, by dostarczyć pacjentów do Szpitala Wojewódzkiego w Gdańsku, ratownicy muszą lądować na... skwerze, niedaleko Gildii.
- Odbywa się to w skrajnych przypadkach, bo policja musi tam wcześniej wstrzymać ruch, a po chorego podjeżdża karetka, która dowozi go do szpitala - wyjaśnia Szczepan Kierzkowski.
Podobne warunki ma Szpital Marynarki Wojennej w Gdańsku, który razem z Uniwersyteckim Centrum Klinicznym korzysta z tzw. "miejsca przystosowanego do startu i lądowania" w okolicy ul. Smoluchowskiego w Gdańsku. Jest tam tylko utwardzona powierzchnia i nie ma oświetlenia.
- Obsługujemy całe województwo. Mamy jeden helikopter MI 2 Plus, w listopadzie dostaniemy nowy Eurocopter 135 z możliwością latania w nocy. W związku z tym, a także obowiązkami wynikającymi z ustawy o ratownictwie medycznym, wojewoda dąży do tego, by powstały nowe miejsca do lądowania - zapowiada Szczepan Kierzkowski.
Dzięki temu w Trójmieście w najbliższym czasie powstaną dwa nowe miejsca do lądowania dla helikopterów ratowniczych. Jedno w Gdańsku na Biskupiej Górce, a drugie w Gdyni.
- Jesteśmy w trakcie uzgodnień z prezydentem Gdyni dla lądowiska dla Szpitala Miejskiego. Wyznaczono miejsce na terenie tzw. międzytorza, w pobliżu przebudowanej niedawno ul. Polskiej. Trwają jeszcze uzgodnienia czy będzie wyłącznie do dyspozycji szpitala, czy także miasta - wyjaśnia Anna Szczepańska, zastępca dyrektora Departamentu Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku.
Ale jest też i zła wiadomość. Nowe miejsca do lądowania to działania doraźne. W 2014 roku wchodzą nowe przepisy Ministerstwa Zdrowia.
- Do tego czasu centra urazowe będą musiały mieć lądowiska na swoim terenie. Będą to prawdopodobnie szpitalne dachy lub dziedzińce. Pacjenta jednak nie będzie można transportować karetką, ale np. na noszach, od razu do placówki - mówi Anna Szczepańska. - Wzniesione na dachu lądowisko powstanie na pewno przy tworzonym Pomorskim Centrum Traumatologii w Gdańsku. Ratownictwo musi wkraczać w XXI wiek - zapowiada.
Niemal nigdzie nie będzie to jednak łatwe. Żeby posadowić helikopter na dachu budynku Szpitala Miejskiego w Gdyni, który powstał w latach 30, potrzebne będą ogromne nakłady inwestycyjne, ze wzmocnieniem ścian włącznie.


















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.