Do Gdańska przyjechała konserwator zabytków z Brukseli, by zbadać jeden z naszych największych skarbów Bazyliki Mariackiej - Piękną Madonnę.
- Czy znasz gdańskie legendy?
-
tak, znam wiele, ponieważ interesuję się historią miasta
23% -
znam kilka z dzieciństwa
38% -
nie znam żadnej
39%
łącznie głosów: 490
- Ta rzeźba ma wyjątkową stylistykę, imponujące kolory. To piękna monumentalna sztuka gotyku, dlatego chciałam zbadać ją tu na miejscu w Gdańsku - tłumaczy Ingrid Geelen. - Staram się odkryć, gdzie, przez kogo i dokładnie kiedy rzeźba została wykonana. Kolejne pytanie, jakie sobie stawiam, to czy wyrzeźbił ją artysta z Polski, czy może z Belgii lub Holandii - dodaje.
Te pytania od lat nurtują historyków. Brak informacji o okolicznościach powstania tak znaczącego dzieła daje pole do popisu miłośnikom legend. Jedna z nich mówi, że Madonnę stworzył niesłusznie skazany na śmierć młody chłopak. W ramach ostatniego życzenia zażądał narzędzi rzeźbiarskich i kamienia. Gdy w dzień egzekucji okazało się jak piękna rzeźba powstała, chłopak uniknął śmierci. W ramach wdzięczności ofiarował ją świątyni.
Czy belgijskiej konserwator uda się zastąpić legendę faktami? Badaczka spędzi w Gdańsku jeszcze tydzień. Efektem jej badań będzie praca doktorska.
- Takie opracowanie może być doskonałą wizytówką i największym skarbem, o oddziaływaniu międzynarodowym. Niekoniecznie najcenniejsze skarby należy wypożyczać czy transportować setki kilometrów. Wizyta ekspertów z Brukseli jest przykładem oddania czci i hołdu pomorskim dziełom sztuki - przekonuje Tomasz Korzeniowski, konserwator zabytków Bazyliki Mariackiej.
Jeden ze znanych gdańskich mistrzów garncarskich po swojej śmierci cały swój warsztat zapisał młodej wdowie. O jej rękę zaczęło się starać dwóch czeladników, którzy wcześniej pracowali w warsztacie zmarłego. Jeden pracowity, zdolny, uczciwy i pobożny, drugi awanturnik, hulaka. To do tego pierwszego skłaniało się serce młodej kobiety, choć to ten drugi narzucał się jej bardzo natarczywie. Obaj konkurenci pobili się, a w trakcie bójki awanturnik nadział się na swój własny nóż.
Straż miejska ujęła pierwszego czeladnika. Zamknięto go w Katowni, gdzie czekał na wyrok śmierci. Na nic zdały się jego tłumaczenia oraz wstawiennictwo wdowy. Kiedy niewinny skazaniec modlił się do Madonny i prosił o wyratowanie od niesprawiedliwego wyroku, ukazała mu się ona i to tak piękna, że zapomniał o swoich strapieniach i wyroku. Jako ostatnią łaskę prosił Radę Miejską o glinę, gips i farby. Stworzył rzeźbę, która okazała się tak piękna i biła od niej taka moc i słodycz, że radni nie mogli uwierzyć, aby morderca zdolny był do takiego dzieła. Ponownie rozpatrzono jego sprawę i prawda o nieszczęśliwym wypadku wyszła na jaw. Czeladnik pojął za żonę piękną wdowę, a rzeźba Pięknej Madonny do dziś zdobi kaplicę św. Anny w Bazylice Mariackiej w Gdańsku.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie nie związane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.