Sopocka prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie tekstu nawołującego do powieszenia Donalda Tuska, który ukazał się w portalu publicystów Salon24.pl. - Gdyby tego nie zrobiła, oznaczałoby to przyzwolenie dla tego typu działań, na które nie możemy się zgadzać - komentuje dr Jarosław Och, gdański politolog.
- Czy prokuratura powinna ścigać autora takiego wpisu?
-
oczywiście, przecież to nawoływanie do zabójstwa!
27% -
tak, bo nawet jeśli to tylko żart, to mógł doprowadzić do tragedii
20% -
ten wpis jest niesmaczny, ale politycy muszą godzić się nawet na przesadzoną krytyke
19% -
nie, powinna się zająć poważniejszymi rzeczami
34%
łącznie głosów: 861
Ta zareagowała natychmiast (choć miała na to 30 dni) i właśnie oficjalnie wszczęła śledztwo, które ma wyjaśnić, czy autor wpisu popełnił przestępstwo.
- Sprawdzimy czy wpis blogera wypełnia znamiona określone w paragrafie drugim, artykuł 255 kodeksu karnego, który mówi o tym, iż kto publicznie nawołuje do popełnienia zbrodni, podlega karze do trzech lat więzienia - mówi Barbara Skibicka, szefowa Prokuratury Rejonowej w Sopocie. Prokuratorzy już ustalają kto i z jakiego komputera umieścił wpis.
Okazuje się, że wpisu, który szybko zniknął ze strony Salonu24.pl nie zablokował sam autor, lecz administratorzy portalu. - Staramy się blokować każdy wpis, który może naruszać prawo. Zarówno jeżeli sami go zauważymy, czy też, jak to miało miejsce w tym wypadku, jeżeli ktoś nas o takim wpisie poinformuje - mówi Igor Janke, współwłaściciel portalu.
Okazuje się, że w swoich wcześniejszych wpisach osoba podpisująca się jako Piotr Balkus także balansowała na granicy prawa i dobrego smaku. Bohaterami jej negatywnych komentarzy byli politycy różnych opcji, także będących w opozycji do rządu PO-PSL.
Od swojego zarania demokracja opiera się na trzech filarach: wolności, praworządności i równości. Problemem jest jednak zakreślenie granic owej wolności. W systemach totalitarnych istnieje jedna słuszna idea i jeden słuszny pogląd. Demokracja jest ich zaprzeczeniem, czy więc powiedzieć można wszystko? Moim zdaniem nie, bo sprawą fundamentalną jest w niej szacunek dla innych poglądów.
W demokracji możliwa jest więc debata na argumenty, debata racjonalna, a nie odwołująca się tylko do emocji. Zastraszanie czy nawoływanie do przemocy nie jest dyskusją. Nie bez przyczyny zabrania się ugrupowaniom politycznym nawoływać do działań sprzecznych z prawem, bo istotą demokracji jest nie tylko wolność, ale i praworządność. Skoro zabraniamy zaś czegoś partiom, do dlaczego tolerować to u osób z nimi nie związanych?
Inną sporawą jest to, że w Polsce poziom debaty publicznej jest niski. Dziś trudno nawet rozstrzygać, kto jest za to odpowiedzialny. Potrzeba nam opamiętania i debaty, jak wyjść z tej sytuacji. To zresztą nie jest kwestia dotycząca tylko polityki.
Dziś pojawia się niewybredny wpis dotyczący premiera, a jutro pojawi się podobny dotyczący kogoś, kto mieszka w innym mieście, na innym osiedlu, ma inne przekonania. Dobrze, że prokuratura podjęła działania zmierzające do ukarania autora tego wpisu. Gdyby tego nie uczyniła, to oznaczałoby to przyzwolenie na taką działalność, żeby nie powiedzieć, że zachętę do takiej działalności, a na to zgodzić się przecież nie możemy.
















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.