Fakty i opinie

podziel się na Facebooku dodaj kanał RSS prześlij artykuł drukuj artykuł

Dwa oblicza sinic

Rozmowa z dr Hanną Mazur-Marzec, która uważa, ze sinice nie są takie straszne, jak je malują, ale jeśli już są, to przede wszystkim z winy człowieka.

Pani doktor, czy jest szansa że kiedyś pozbędziemy się sinic z Bałtyku?

A czemu mielibyśmy się ich pozbywać?

Wylegają na plaże, starszą nam turystów, uniemożliwiają kąpiel, są toksyczne...

Sinice są naturalnym składnikiem ekosystemów wodnych. Te organizmy produkują bardzo dużo związków wykorzystywanych później w farmacji czy w rolnictwie. Mają znacznie więcej cech pozytywnych, niż negatywnych. Biotechnolodzy z Uniwersytetu Gdańskiego uważają, że sinice mogą w przyszłości stać się pożywieniem dla astronautów. Proszę więc nie zauważać tylko negatywnych cech sinic, które ujawniają się przede wszystkim z winy człowieka.

Czy sinice istniały w Bałtyku od dawna, czy pojawiły się w nim dopiero parę lat temu?

Sinice należą do najstarszych organizmów produkujących tlen. W łańcuchu organizmów sytuują się pomiędzy bakteriami a glonami, z których później powstały rośliny. Sinice były w Bałtyku od początku jego istnienia. Kiedy jeszcze ten zbiornik był jeziorem ancylusowym [ok. 8 tys. lat temu - przyp. red.] sinice już tu były. Kiedy ten akwen przekształcił się w wody słonawe [ok. 5,5 tys. lat temu - przyp.red.] zaczęły się szybciej rozwijać, ponieważ uzyskały bardziej sprzyjające warunki.

Na zdjęciu satelitarnym widać, że sinice najintensywniej kwitną na środkowym Bałtyku.
Na zdjęciu satelitarnym widać, że sinice najintensywniej kwitną na środkowym Bałtyku.
A czy zawsze było ich tak dużo, czy po prostu ostatnio ludzie stali się na nie bardziej wrażliwi?

Wrażliwi może nie, ale na pewno bardziej świadomi. Rozwój sinic w Bałtyku śledzimy od lat 80.i rzeczywiście muszę przyznać, że jest ich więcej, a co ważniejsze - i zarazem, co gorsze - wśród nich zaczynają dominować gatunki toksyczne.

Problem sinic ma dwa aspekty. Pierwszy, to ich masowy rozwój w wodach, które są wykorzystywane przez ludzi jako kąpieliska i - co bardziej niebezpieczne - ujęcia wody pitnej.

Czy sinice występują np. w ujęciu wody w Straszynie?

Tak, tam również występują, ale proszę się uspokoić, zarówno ich poziom, jak i cała procedura uzdatniania wody są kontrolowane.

Drugi aspekt obecności sinic jest taki, że ich intensywny rozwój jest dla nas sygnałem, że coś niedobrego dzieje się w środowisku, w którym żyją. Najwyraźniej dochodzi do zaburzenia równowagi ich ekosystemu.

Co dokładnie sprawia, że sinice mnożą się na potęgę?

Jest kilka takich czynników. Ważne jest to, że środowisko staję się przeżyźnione, ale jeszcze ważniejszy jest wzrost ilości soli azotu i fosforu w Bałtyku. Jeżeli jest ich dużo, to wszystkie organizmy się dobrze rozwijają, ale przewagą sinic nad innymi glonami jest to, że one do rozwoju nie potrzebują azotu. Gdy po wiosennych zakwitach innych organizmów np. bruzdnic i okrzemków, ta substancja się wyczerpuje, innym glonom to szkodzi, natomiast sinicom nie. W związku z tym w lecie sobie kwitną.

Czemu akurat w lecie?

Wtedy jest odpowiednia temperatura, która działa na sinice pobudzająco. Najgorsze jest to, że właśnie latem w dużej mierze kwitną sinice toksyczne.

Czy nie można by uszanować obecności sinic w Bałtyku, równocześnie wyganiając je z naszych plaż?

Tak naprawdę, to sinice pojawiające się przy naszych brzegach, są tylko niewielką częścią wszystkich, które powstają na otwartym Bałtyku. Tam zjawisko kwitnienia ma swoje źródło.

Czy w takim razie moglibyśmy odwrócić trend, żeby kwitło mniej sinic toksycznych?

Ocieplający się cały czas klimat nam nie sprzyja. Poza tym trzeba by znacznie ograniczyć liczbę substancji, jakimi zanieczyszczamy Bałtyk, a to nie takie proste. Takie programy wymagają wielkiej konsekwencji od rządzących, no i lat cierpliwości. Środowisko nie regeneruje się w kilka dziesięcioleci.

Czyli pozostaje nam pogodzić się z tym, że latem, co kilka dni kąpiel w Zatoce Gdańskiej jest niemożliwa?

Wykwit sinic trwa góra dwa tygodnie, więc chyba można to jakoś przeczekać. Najintensywniejsze zakwity występują w drugiej połowie lipca, więc najgorsze jeszcze przed nami. Choć z drugiej strony tego lata i tak mamy z nimi większy spokój, niż ostatnio.
Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Tytuł:
Treść:
Autor:
E-mail (opcjonalny):
Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij