Ergo Arena podsumowała swoje wyniki finansowe w pierwszej połowie bieżącego roku. Przychody pokryły większość wydatków, co oznacza, że Gdańsk i Sopot nie będą musiały dokładać do funkcjonowania hali. Zarządca chciałby jednak wykorzystać na inwestycje część pieniędzy z kar umownych nałożonych na wykonawcę Ergo Areny.
- Czy miasta powinny przeznaczyć pieniądze z kar umownych na doposażenie hali?
-
nie, to tylko kolejna forma "ukrytej dotacji"
17% -
tak, ale tylko niewielką część tych środków, są przecież potrzebniejsze inwestycje
20% -
tak, lepiej je zainwestować niż oddać, tym bardziej, że nie bedzie trzeba dopłacać do bieżącej działalności obiektu
63%
łącznie głosów: 738
Stało się tak dlatego, że hala - wbrew czarnym scenariuszom - radzi sobie całkiem dobrze. W zeszłym roku zanotowała jedynie 200 tys. zł straty. W pierwszej połowie tego roku wyszła zaś praktycznie na zero. Jej operator odnotował przychody bliskie 4 mln zł, na bieżącą działalność obiektu wydano zaś niewiele ponad 4 mln zł.
Przez pierwszych 10 miesięcy od otwarcia hali, odbyło się w niej aż 75 imprez, które oglądało łącznie 267 tys. widzów. Średnio, za każdy dzień wynajmu hali, spółka inkasowała ok. 50 tys. zł. Pamiętać jednak trzeba, że wiele imprez oznaczało wynajem hali nie na dzień, a na przykład na trzy dni (jeden na przygotowanie imprezy, jeden na samą imprezę i jeden na posprzątanie po niej).
To, a także pieniądze inkasowane od sponsora tytularnego, zarabiane na wynajmie lóż VIP (do tej pory wynajęto dwie trzecie z nich) oraz zainkasowane od firm obsługujących gastronomię i parking, sprawiły, że sytuacja Ergo Areny jest lepsza niż się spodziewano.
- Aby jednak móc konkurować z największymi i najnowocześniejszymi halami na świecie, potrzebujemy doinwestowania w naszą infrastrukturę - mówi Magdalena Sekuła, prezes spółki zarządzającej Ergo Areną.
Chodzi m.in. o doposażenie przestrzeni komercyjnych na najbardziej ekskluzywnym, czwartym poziomie hali. Niezbędne jest także nowoczesne wyposażenie szatni, m.in. w sprzęt wideo, komputery i dostęp do Internetu.
Pojawił się pomysł, aby przeznaczyć na to część pieniędzy pochodzących z kar umownych, naliczonych wykonawcom hali. W związku z tym, że budowa hali była dofinansowywana ze środków zewnętrznych, oba miasta, po odebraniu od wykonawców kar umownych za opóźnienia inwestycji, część powinny zwrócić "do Warszawy".
Pieniędzy przeznaczonych na doposażenie hali zwracać jednak nie będzie trzeba. Dlatego władze Gdańska chcą przeznaczyć na ten cel 2 mln zł, a władze Sopotu 1,5 mln zł. Stanie się tak, jeżeli projekty zmian w budżecie zaakceptują na najbliższych sesjach radni Gdańska i Sopotu.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.