• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

GPEC bez prezesa

Maciej Goniszewski
26 czerwca 2002 (artykuł sprzed 21 lat) 
Zwyczajne Zgromadzenie Wspólników Gdańskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej zdecydowało o odwołaniu Zdzisława Bogusza z funkcji prezesa tej największej komunalnej spółki. Odwołanie wiąże się z zarzutami wysuniętymi przez prokuraturę wobec prezesa GPEC, ale dotyczącymi jego wcześniejszej działalności w gdańskim browarze. Rada Nadzorcza GPEC wnioskowała o nagrodę pieniężną dla odwołanego prezesa.

- Odwołanie nie wynika ze złej oceny działalności prezesa w GPEC - zapewniał Paweł Adamowicz, prezydent miasta Gdańska, właściciela spółki. - Odwołanie wynika z faktu postawienia prezesowi Boguszowi zarzutów przez prokuraturę dotyczących jego wcześniejszej działalności na stanowisku prezesa gdańskiego browaru.

- Zarzuty nie przesądzają jeszcze o winie - bronił się Zdzisław Bogusz na dzień przed odwołaniem. - Każdemu można zarzucać najróżniejsze rzeczy, ale dopiero udowodnienie zasadności oskarżeń powinno być podstawą do wyciągania konsekwencji.

Prokuratura zarzuciła byłemu szefowi browaru Hevelius działanie na niekorzyść firmy, narażenie ją na straty w związku z umową kredytową i zatrudnianiem fikcyjnej spółki doradczej oraz poświadczenie nieprawdy.

Sprawa dotyczy zaciągniętego w 1996 roku kredytu w wysokości 27 mln USD. Pieniądze miały być przeznaczone na inwestycje w browarze, a poręczycielem była spółka Brewpole, właściciel browaru. W zamian pobierała prowizję w wysokości 3 proc. wartości kredytu rocznie. W sumie na konto Brewpola, do chwili przejęcia gdańskiego browaru przez Elbrewery w 1997 roku, trafiło 1, 5 mln zł. Zdaniem prokuratury działanie takie były wyprowadzeniem pieniędzy z firmy.

- Mam dokument z 1993 roku, czyli na długo przed moją obecnością w browarze, ze zgromadzenia wspólników - gmina miasto Gdańsk (49 proc. udziałów) i Brewpole (51 proc. ), z którego wynika, że spółka zapłaci za gwarancję bankową potrzebną na zaciągnięcie kredytu - informuje Zdzisław Bogusz. - Po czterech latach zrobiłem dokładnie to samo. Teraz pierwsza z tych umów jest nazywana działalnością biznesową, a druga przestępczą. Czegoś tu nie rozumiem. Przecież to oczywiste, że poręczenie kredytu wiąże się z ryzykiem, za podjęcie którego trzeba zapłacić.

Wczorajsze zgromadzenie wspólników nie podjęło decyzji o ogłoszeniu konkursu na stanowisko prezesa GPEC. Tymczasowo zarząd firmy będzie się składać z dwóch członków.

GPEC jest największą komunalną spółką i jednocześnie przysparzającą prezydentowi Pawłowi Adamowiczowi najwięcej kłopotów. W styczniu 2001 roku zarzut niedopełnienia obowiązków służbowych w sprawowaniu nadzoru właścicielskiego nad GPEC oraz działania na szkodę interesu publicznego prokuratura postawiła dwóm wiceprezydentom Gdańska - Jerzemu Gwizdale i Wacławowi Balińskiemu.

- To przestępstwo typowo urzędnicze. Nie należy poddawać się emocjom, ale poczekać na konkretne powiadomienie z prokuratury - mówił wówczas Paweł Adamowicz.

Prezydent nie zdecydował się wtedy na odwołanie swoich zastępców. Dwa tygodnie oczekiwał na rezygnację Wacława Balińskiego, a miesiąc na rezygnację Jerzego Gwizdały. - To osobiste decyzje zainteresowanych - tłumaczył.
Głos WybrzeżaMaciej Goniszewski

Zobacz także

Opinie (2)

  • NARESZCIE COS BEZ PREZESA I TAK TRZYMAC

    • 0 0

  • problem własnosci przedsiębiorstw komunalnych

    Główny problem rzadzenia miastem , to , aby obywatel płacił za usługi komunalne polskim firmom, a nie wzbogacał obce państwa . Władze miasta Gdańska poprzez sprzedaz firm komunalnych zagranicznym przedstawicielom dopuszczają sie zdrady narodu. Woda, ciepło energia, to artykuły strategiczne i nie znam przypadku , aby jakaś polska firma była właścicielem np spólki wodnej niemieckiej czy francuskiej.

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane