©iStockphoto.com/passigatti
Strażacy ostrzegają, że wiele klubów ignoruje zagrożenia, jakie mogą pojawić się podczas imprez.
Ktoś rozpylił gaz pieprzowy na imprezie w gdańskim klubie Mechanik. Byłby to tylko mało znaczący incydent, gdyby nie obnażył sporego problemu wielu trójmiejskich klubów - zamkniętych drzwi ewakuacyjnych.
- Czy czułeś się kiedyś zagrożony na imprezie w klubie?
-
tak, zdarzyła mi się taka sytuacja
36% -
nie, ale czasami mam wrażenie, że niewiele trzeba, by doszło do niebezpiecznej sytuacji
48% -
nie, impreza jest po to, aby się bawić, a nie martwić
16%
łącznie głosów: 1074
- Ktoś rozpylił w klubie gaz pieprzowy, co wywołało ogólną panikę - relacjonuje nasz czytelnik, pan Mateusz. - W trakcie ewakuacji okazało się, że wyjście ewakuacyjne nie tylko było źle oznaczone, ale w dodatku zamknięte. Wydostanie się z klubu tylko jednymi drzwiami trwało bardzo długo. Gdyby zdarzenie było poważniejsze, mogłoby dojść do tragedii.
Szefostwo Mechanika uważa, że drugie wyjście było dostępne dla imprezowiczów, ale przyznaje również, że zostało otwarte dopiero po dłuższej chwili. - W pierwszym momencie otworzyliśmy jak najszerzej główne wejście, gdzie zaczęło tłoczyć się najwięcej osób i okna, żeby jak najszybciej przewietrzyć lokal - mówi Rafał Podraza, menadżer Mechanika. - Potem otworzyłem również wyjście ewakuacyjne i namawiałem uczestników, aby z niego korzystali.
Dlaczego wyjście ewakuacyjne nie było otwarte przez całą imprezę? Podraza odpowiada, że drzwi są zamknięte, żeby nikt nie wchodził do klubu nielegalnie. To niestety problem niejednego trójmiejskiego klubu lub dyskoteki.
Eksperci od bezpieczeństwa mówią, że to niedopuszczalna sytuacja.
- Drugie drzwi ewakuacyjne obowiązują we wszystkich lokalach z przeznaczeniem na więcej niż pięćdziesiąt osób i w chwili niebezpieczeństwa muszą być możliwe do otwarcia - mówi Marek Zabrowski z Wojewódzkie Komendy Straży Pożarnej w Gdańsku. - Choć to inny kaliber zdarzenia, to podczas pamiętnego pożaru w hali Stoczni Gdańskiej w 1994 roku, mogłoby nie dojść do tragedii, gdyby publiczność mogła opuścić koncert właśnie drugimi drzwiami.
Właściciele klubów wcale nie muszą zostawiać drzwi ewakuacyjnych otwartych i obawiać się o wchodzących tyłem nieproszonych gości. Jest wiele metod zapewnienia bezpieczeństwa - można zastosować system otwierania jedynie od środka, zostawić klucz w oznakowanej skrzynce czy w ostateczności postawić przy drzwiach ochroniarza.
Na wzmocnienie ochrony chce postawić również Mechanik - podczas wybranych imprez ma być dwóch dodatkowych bramkarzy. - Nie planujemy jednak przeszukiwania gości na wejściu - mówi Podraza. - Liczę, że piątkowy incydent był jednorazowy i ta osoba już więcej nie odwiedzi naszego klubu.

















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.