Głazy z rysunkami naskalnymi sprzed 6 tysięcy lat, zdobyte podczas ekspedycji archeologicznej na pustyni Nubijskiej, można oglądać w Muzeum Archeologicznym w Gdańsku. Unikalna kolekcja trafiła do Gdańska dzięki... bocianom.
Gdańscy archeolodzy w Sudanie prowadzili badania naukowe od 1993 roku. Prace realizowano pod ogromną presją w związku z budową tamy na Nilu i planami zalania znajdujących się tam zabytków. Był jeszcze jeden element ryzyka - wojna domowa w Sudanie.
Polscy naukowcy mogli liczyć na przychylność nie istniejącego już dziś ludu z plemienia Szajgija (dziś wysiedlonego ze swoich wiosek, które decyzją władz Sudanu zostały zalane). Jednak sąsiadujący z nimi lud Monasir łaskawy dla archeologów już nie był. Utworzony przez jego najważniejszych przedstawicieli Komitet Buntowniczy walczył z rządem sudańskim i zdecydowanie sprzeciwiał się obecności na swoich ziemiach obcych - zwłaszcza, jeżeli byli to pracujący dla rządu biali.
Sytuacja pogorszyła się dwa lata temu gdy w Sudanie doszło do konfliktu zbrojnego. Zbiegło się to z rozpoczęciem prac nad wycinaniem kamiennych bloków z cennymi rysunkami. O wywozie do Polski nie mogło być mowy. Na ratunek archeologom niespodziewanie przyszły... bociany.
- Mieliśmy już wycięte 16 ogromnych rytów naskalnych w bazie gdy odwiedziła nas grupa buntowników i oświadczyła, że nie pozwalają nam ich wywieźć. Jeżeli nie uszanujemy ich woli, źle się to dla nas skończy - opowiada szef ekspedycji i dyrektor Muzeum Archeologicznego w Gdańsku Henryk Paner.
Nieoczekiwanie pomógł archeologom potomek władców Monasir Ahmed Babikir, który na jednym z ekspedycyjnych samochodów zobaczył napis Gdańsk. - Okazało się, że kiedyś znalazł martwego bociana z obrączką, na której widniał ten sam napis. Nie wiedział co oznacza, ale darzył wielkim szacunkiem bociany, które co roku w czasie polskiej zimy udawały się właśnie w rejon Sudanu. I to on pomógł nam dogadać się z buntownikami - wyjaśnia Paner.
Negocjacje odbyły się na Amri, jednej z wysp położonej na Nilu. Utworzyły się dwa fronty tych, którzy z polskimi archeologami chcieli negocjować, i tych którzy obstawali przy ich przegonieniu. Po kilkunastu godzinach negocjacji gdańska ekspedycja archeologiczna dostało to, czego chciała.
Do Gdańska dotarły 73 głazy z unikatowymi rysunkami naskalnymi. Kilkanaście z nich, wraz z fotografiami pokazującymi proces ich pozyskiwania, wyeksponowano w Muzeum Archeologicznym w Gdańsku.
- Ekspozycje tak zaaranżowano by odwiedzający wystawę mieli wrażenie przeciskania się pomiędzy skałami - wyjaśnia Jerzy Kamrowski, kurator wystawy. - Pokazujemy tylko najmniejsze eksponaty, w tym ciekawy gong kamienny, który wydaje różne dźwięki w zależności od sposobu i miejsca uderzania w niego łupkowymi odłamkami.
Kamienne ryty z kolekcji gdańskiego muzeum są początkiem unikalnej galerii, która ma przedstawiać sztukę naskalną Afryki. Już dziś jest też zbiorem zabytków, łączącym na swój sposób dwie krainy - zimową i letnią krainę bocianów.

















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie nie związane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.