fot. Wojtek Jakubowski /KFP
Już za 4 lata pętla Chełm - Witosa nie będzie przystankiem końcowym dla tramwajów.
Nowa linia tramwajowa, 35 nowych składów i wymiana niemal wszystkich niezmodernizowanych dotąd torowisk - takich zmian doczekamy się w Gdańsku w ciągu czterech lat. Są już na to pieniądze.
- Wiem, że mieszkańcy dzielnicy Gdańsk-Południe złorzeczą na mnie co rano, gdy stoją w korkach. Gdy zakończymy ten etap rozbudowy sieci tramwajowej w Gdańsku, ich humory się poprawią - w ten sposób prezydent Paweł Adamowicz zapowiedział kolejny, trzeci już etap rozbudowy gdańskiej sieci tramwajowej.
Skąd ten optymizm? Z rozmachu planów inwestycyjnych na lata 2008-12. Trzeci etap Gdańskiego Projektu Komunikacji Miejskiej to tak wielkie przedsięwzięcie, że podzielono je na dwie części. Pierwsza z nich zakłada budowę nowej linii tramwajowej z pętli na Chełmie do skrzyżowania ul. Łódzkiej z ul. Świętokrzyską, kupno 35 nowych tramwajów, przebudowę kilkunastu torowisk we Wrzeszczu, na Zaspie, w Brzeźnie, Nowym Porcie i Sródmieściu, a także modernizację zajezdni tramwajowej przy ul. Abrahama.
Tych inwestycji możemy być pewni, ponieważ trafiły one już na listę indykatywną unijnego programu Infrastruktura i Środowisko, i dostaną finansowanie bez konieczności startowania w konkursach.
Niestety, znacznie trudniej będzie zdobyć pieniądze na kolejne projekty tramwajowe w Gdańsku. - Ze środków przeznaczonych na rozwój transportu w metropoliach dostaliśmy pieniądze na pierwszą część GPKM III oraz Kolej Metropolitalną. O pozostałe środki jest tak duża konkurencja, że ciężko mi sobie wyobrazić, żeby zdecydowano się dorzucić Gdańskowi jeszcze jakieś fundusze - zastrzega Marcin Szpak, zastępca prezydenta Gdańska ds. polityki gospodarczej, odpowiedzialny m.in. za pozyskiwanie funduszy unijnych.
A co, gdyby jednak zdarzył się cud lub miasto zdecydowało się finansować GPKM na własną rękę? - W takim wypadku zdecydowalibyśmy się na budowę linii tramwajowej wzdłuż ul. Rakoczego na Morenę, kupno pięciu dodatkowych składów oraz wymianę torowisk na Stogach, w ulicy Stryjewskiego i Nowotnej - wylicza Janusz Łagowski, zastępca dyrektora Dyrekcji Rozbudowy Miasta Gdańska.
Koszt wszystkich zadań GPKM III, zarówno tych, które mają już zagwarantowane finansowanie, jak i tych, których przyszłość wciąż nie jest jasna, szacuje się na 870 mln zł. Nowa linia z Chełmu do ul. Świętokrzyskiej ma kosztować ok. 90 mln zł. Jeśli brać pod uwagę cenę kupna Bombardierów dwa lata temu, to na 35 wozów trzeba będzie przeznaczyć ok. 245 mln zł. Do tego dochodzi jeszcze koszt modernizacji 14 odcinków torowisk, o łącznej długości 16 km, rozbudowy stacji energetycznych i modernizacja zajezdni tramwajowej.
Choć GPKM to projekt niezwykle ważny, który znacząco poprawi komfort podróży tramwajowych po Gdańsku, niesie on za sobą także utrudnienia. Są one o tyle zrozumiałe, że ciężko jest remontować torowiska tramwajowe nie zmuszając przy tym pasażerów do przesiadania się na autobusy czy do samochodów osobowych. Urzędnicy będą musieli się jednak natrudzić, by wyjaśnić mieszkańcom Zaspy i Przymorza dlaczego remontów wzdłuż al. Rzeczpospolitej i Chłopskiej nie można było przeprowadzić za jednym razem. Zamiast tego przy okazji każdego remontu tramwaje znikają z obu tych osiedli na długie miesiące.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.