fot. Krzysztof Mystkowski/KFP
Przeładowane ciężarówki demolują polskie drogi.
Ruszył przetarg na budowę stanowiska do ważenia pojazdów na węźle Estakady Kwiatkowskiego w Gdyni. Jeszcze w tym roku ma powstać waga, która sprawi, że estakada nie będzie dewastowana przez przeładowane ciężarówki i nie będzie musiała być tak często remontowana.
- Jak karać za przeciążone ciężarówki?
-
zabierać uprawnienia firmom i kierowcom
14% -
nakładać gigantyczne kary finansowe na firmy, a nie na działających pod presją kierowców
71% -
karać kierwców - to oni decydują się na przewóz zbyt ciężkiego ładunku
2% -
nie ważne jak, ważne by kierowcy wiedzieli, że przekręt niemal nigdy się nie uda
13%
łącznie głosów: 838
Za ciągłe dewastowanie estakady odpowiadają przede wszystkim przeładowane TIR-y. Zbyt ciężkie pojazdy niszczą drogi w całej Polsce (pisaliśmy o tym w artykule pt. Spedycja po polsku, czyli zbyt ciężki TIR to normalka), ale jedną z najbardziej dewastowanych dróg jest właśnie wyjazd z gdyńskiego portu.
Na szczęście w końcu są lepsze widoki na przyszłość. Ruszył przetarg na budowę stanowiska do ważenia pojazdów, z którego będzie mogła korzystać Inspekcja Transportu Drogowego. Stanie ono na ul. Kontenerowej
W ramach inwestycji przebudowana zostanie jezdnia, a waga stanie pomiędzy pasami w obu kierunkach. Całość zajmie ok. 82 metry bieżące ulicy, więc przesunięte zostaną znajdujące się tam przejścia dla pieszych.
- Dzięki temu będziemy mogli przeprowadzić kilka szczegółowych kontroli w ciągu dnia, a do tej pory dochodziło do tak kuriozalnych sytuacji, że ciągnęliśmy samochód 20 km do najbliżej wagi na Złotej Karczmie w Gdańsku. W Gdyni nie ma bowiem żadnej wagi - mówi Pomorski Wojewódzki Inspektor Transportu Drogowego Grzegorz Kamiński.
W efekcie PITD miała nawet takie dni, podczas których na jednej zmianie udawało się przeprowadzić zaledwie jedną kontrolę. Średnia kara dla kierowców prowadzących zbyt ciężkie ciężarówki, która rośnie proporcjonalnie od przekroczenia dopuszczalnego obciążenia na oś, sięga 17 tys. zł.
- Niektórzy przewoźnicy biorą jeden kontener, zwożą z portu i wracają po drugi. Potem dokładają pierwszy i wiozą dwa. Są firmy, które się w tym specjalizują. Monitorujemy je, ale nie zawsze udaje się zatrzymać winnych, także ze względu na skalę problemu. Uczciwym przewoźnikom, których jest większość, także zależy na wyeliminowaniu łamiących przepisy - dodaje Grzegorz Kamiński.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.