W Gdańsku nie doładujemy gdyńskiej karty miejskiej i na odwrót? Nasz czytelnik przekonał się na własnej skórze, że trójmiejskiej komunikacji miejskiej daleko do integracji.
- Korzystasz z karty miejskiej?
-
nie, jak widać więcej jest z nią problemów niż pożytku
38% -
tak, to spore ułatwienie
62%
łącznie głosów: 964
- W poniedziałek, gdy chciałem kupić bilet na kolejne 30 dni, pani w okienku poinformowała mnie jednak, iż nie ma możliwości, bym dalej korzystał z tej karty i że muszę wyrobić nową, już Gdańską Kartę Miejską - mówi pan Dariusz. - To chyba jakiś absurd. Podobno mamy Metropolitalny Związek Komunikacyjny Zatoki Gdańskiej. Miało to służyć ułatwieniu poruszania się po Trójmieście. Gdzie jest zapis, że muszę wyrobić Gdańską Kartę Miejską?
Według MZKZG to nieporozumienie, bo takich przeszkód już nie ma. - Jestem bardzo zdziwiony taką sytuacją. Może to błąd informacyjny, bo technicznie system jest już tak przygotowany, by na każdej karcie miejskiej można było zapisać dowolny bilet. Właśnie po to, by np. gdynianin, który od liceum korzystał z takiej karty, studiując potem np. w Gdańsku, wciąż mógł z niej korzystać - mówi Hubert Kołodziejski, przewodniczący MZKZG. - Cały czas pracujemy nad tym, by jeszcze bardziej ujednolicić ten system.
Niewykluczone, że system mógł zablokować doładowywanie karty z innych względów. - Każda karta jest znaczona. System więc sam rozpoznaje, kiedy np. mija okres na doładowywanie biletów ulgowych i pasażer musi zacząć kupować bilety normalne. Być może też ma to związek ze zmianą taryf od 1 maja - wyjaśnia Kołodziejski.
Innego zdania są władze gdańskiego Zarząd Transportu Miejskiego w Gdańsku. - Jeżeli ta osoba doładowywała gdyńską kartę w Gdańsku, to udawało jej się to w nie do końca legalny sposób. Na razie nie ma bowiem oficjalnej integracji między gdańską a gdyńską komunikacją. Trudno jest powiedzieć, czy w ogóle, a jeśli tak, to kiedy i w jakim stopniu, ona nastąpi. Dlatego na razie gdańskich kart nie można doładowywać w Gdyni i na odwrót - mówi Jerzy Dobaczewski, dyrektor ZTM w Gdańsku.
Jak mówi Dobaczewski, system ZTM powoli zaczyna się zapychać, stąd nieprędko nadejdą zmiany. - W Gdańsku kart mamy o wiele więcej niż w Gdyni. Co więcej, nasz system "nie czyta" tych wydanych u naszych sąsiadów. Dlatego w trosce o pasażera pilnujemy, by był porządek i żeby gdyńskie były doładowywane w Gdyni, a gdańskie u nas.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.