Proces dotyczy niegospodarności w spółce Drob-kartel, która miała zajmować się przetwórstwem kurczaków. Sąd chce przesłuchać szefa PZU, bo uważa, że w latach 90. odegrał on istotną rolę w firmie.
Netzel, który doradzał zarządowi Drob-kartelu, a także zasiadał w radzie nadzorczej, odmawia zeznań, powołując się na tajemnicę adwokacką. W piątek sąd zwolnił Netzela z tajemnicy. Ten jednak ponownie odmówił złożenia zeznań. Prowadzący rozprawę sędzia Bartosz Kahsin stwierdził jednak, że Netzel powinien zeznawać. I zdecydował o ukaraniu go grzywną w wysokości trzech tysięcy złotych. Jeżeli w czasie kolejnych rozpraw obecny prezes PZU wciąż będzie odmawiać zeznań, sąd może go nawet aresztować.
Podczas rozprawy pojawiła się sprawa ewentualnego złamania w latach 90. przez obecnego szefa PZU ustawy o adwokaturze. Netzel wykonywał zawód adwokata będąc jednocześnie pracownikiem PKO BP. Przed sądem wyjaśniał, że miał na to zgodę dziekana Rady Adwokackiej. Ale dziekan poinformował sąd, że Netzel nigdy o taką zgodę się nie ubiegał. - To nieporozumienie, wyjaśnię to - mówił szef PZU.
Rzeczpospolita ustaliła, że zgoda Rady Adwokackiej niewiele zmienia w jego sytuacji. Ustawa mówi bowiem, że adwokat nie może wykonywać zawodu, jeżeli pozostaje w stosunku pracy. A w czasie jego pracy w PKO BP taka sytuacja miała miejsce.
W czerwcu, tuż po nominacji Jaromira Netzela na stanowisko szefa PZU, "Rz" ujawniła, że był on zamieszany w upadłość Drob-kartelu, blisko współpracował też z Jerzym B., biznesmenem podejrzewanym przez prokuraturę o pranie pieniędzy i wyłudzenia. Netzel otrzymał m.in. kilkaset tysięcy złotych z firmy, która była jednym z głównych ogniw w aferze prania pieniędzy. Trafił do niej także wyprowadzony majątek Drob-kartelu.

















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.