Fakty i opinie

podziel się na Facebooku dodaj kanał RSS prześlij artykuł drukuj artykuł

Irina Panicheva: ubrania z azerskim akcentem

Irina Panicheva w swoim gdyńskim studio.
Irina Panicheva w swoim gdyńskim studio. fot. Dominik Staniszewski / Trojmiasto.pl

Wychowana w Azerbejdżanie, w Baku - mieście, które ocenia jako wielokulturowe i nowoczesne. Ponad dwadzieścia lat temu przyjechała do Trójmiasta: to tu na dobre zajęła się projektowaniem. Irina Panicheva opowiada nam o przyjeździe do Polski, azerskich kobietach i kulisach powstawania kolekcji.



Jak pamięta pani Baku?

Ubrania inspirowane kulturą innych państw...

są bardzo ciekawe: jeśli obce akcenty nie są nachalne, takie projekty można z powodzeniem nosić na co dzień

72%

są fajne jako ciekawostka na pokazach, to wszystko

16%

nie przemawiają do mnie, wolę modę akcentującą nasz rodzimy folklor i naszą kulturę

12%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 57
Wychowałam się w czasach ZSRR, Baku było wielokulturowym miastem, mieszkali tam Żydzi, Azerowie, Ormianie, Rosjanie, byli też Polacy. Pamiętam je jako nowoczesny ośrodek, zresztą to stolica, duże miasto. Przyznam szczerze, że nigdy nie czułam się tam dyskryminowana, także pod względem ubioru - nie miałam wrażenia, że czegoś nie można lub nie wypada ubrać. Była moda na mini, więc nosiłam krótkie spódniczki, była moda na midi - zakładałam dłuższe.

Kobiety w Baku nie boją się być modne?

Wręcz przeciwnie, od zawsze podążały za modą, lubiły włoską biżuterię, były bardziej jaskrawe niż Europejki. To piękne kobiety - mają wyraźne, ciemne oczy, brwi, podkreślają je dodatkowo mocnym makijażem i henną. Noszą kobiece ubrania w klasycznym rozumieniu tego słowa: nie przepadają za spodniami, częściej wybierają zwiewne spódnice i sukienki. Poza tym, bardzo o siebie dbają - kiedy mieszkałam w Baku zawód kosmetyczki był tam bardzo szanowany.

Nic się nie zmieniło pod tym względem od czasu, kiedy Pani wyjechała?

Po wydarzeniach stycznia 1990 roku wiele osób emigrowało z Baku na zachód, a do stolicy przyjechali ludzie z mniejszych miejscowości i wsi, bardziej religijni, radykalni. Wiem jednak, że obecnie to nadal bardzo nowoczesne i postępowe miasto, regularnie rozmawiam ze swoją przyjaciółką mieszkającą w Baku. Powtarza mi: przyjedź, zobacz, nie poznasz stolicy. Zawsze była piękna i czysta, ale ostatnio restauruje się zabytki, buduje się tam wiele hoteli. Wiele z nich powstało specjalnie z okazji zeszłorocznego finału Eurowizji.

Zainteresowanie modą zaczęło się jeszcze w Baku?

Tak, szyłam od zawsze, to zresztą domena tamtych czasów - w sklepach niewiele było dostępne, każdy musiał umieć sam wykonać sobie ubrania. Jeszcze w liceum skończyłam dwuletnią szkołę krawiecką, potem chciałam zdawać na wydział projektowania ubioru, ale musiałabym w tym celu przenieść się do innego miasta. Wybrałam pozostanie w Baku i skończenie Uniwersytetu Ekonomicznego. Nie znaczy to, że przestałam mieć do czynienia z szyciem i projektowaniem - po dyplomie dostałam pracę w Domu Mody.

Proszę zdradzić, jak i kiedy znalazła się Pani w Trójmieście.

Poznałam w Azerbejdżanie Polkę, zaczęłyśmy do siebie jeździć, odwiedzać się. To był czas, kiedy już można było swobodnie podróżować. Jeden z przyjazdów zakończył się wyjściem za mąż, zostałam w kraju, to było 24 lata temu. Najpierw mieszkaliśmy w Gdańsku, potem przeprowadziliśmy się do Gdyni.



Po jakimś czasie powróciła Pani do szycia i skończyła Międzynarodową Szkołę Kostiumografii i Projektowania Ubioru.

Tak, kiedy dzieci podrosły, wróciłam do tego, co tak bardzo lubię: projektowania i szycia. Z powodu tak długiej przerwy postanowiłam skończyć warszawską szkołę. Rysuję, projektuję i szyję sama. Poza tym, że od czasu do czasu pracuję nad kolekcjami, mam też własne studio - pracownię krawiecką. Odwiedzają je osoby, którym marzy się uszycie niepowtarzalnej kreacji, przychodzą klientki, które zobaczyły piękną suknię w magazynie i chcą mieć podobną. Coraz więcej osób prosi o uszycie ubrań do noszenia na co dzień.

Woli Pani kolekcje i pokazy czy szycie na zlecenie klienta?

Lubię pokazy, w Domu Mody w Baku pracowałam przy ich tworzeniu. Podoba mi się dobieranie muzyki do koncepcji kolekcji, bardzo dobrze oceniam pracę przy pokazie podczas Sopot Fashion Days 2011 i zaangażowanie organizatorów. Na co dzień szyję jednak przede wszystkim dla ludzi, zresztą tak robią wszystkie wielkie Domy Mody na świecie. Awangardowe kolekcje można pokazać na zdjęciach w magazynach, ale tak naprawdę szyje się dla konkretnego klienta, który powinien mieć możliwość przymierzenia ubrań i wyjścia w nich ze sklepu. Staram się łączyć projektowanie z klasycznym krawiectwem.

Pani kolekcja Zazierkalie prezentowana na zeszłorocznych Sopot Fashion Days nadaje się do noszenia na co dzień.

Tak, do dziś przychodzą do mnie klientki i pytają o płaszcz z kolekcji, który jest dla nich oryginalnym, ciekawym okryciem wierzchnim. Motywem przewodnim Zazierkalie są geometryczne wzory, które bardzo lubię. To inne, alternatywne spojrzenie na czerń i biel - w takim wydaniu te barwy nie kojarzą się z szarością i zachowawczością. Są stonowane, a zarazem odważne.

Rok temu w Atelier pokazała Pani projekty z kolekcji jesienno-zimowej inspirowane sztabkami złota.

Połączenie czerni ze złotem jest bardzo modne, popularne w Azerbejdżanie. W tym przypadku zaczęło się od materiału, zresztą mam tak z każdą kolekcją - pojawia się kilka koncepcji, potem jest etap szukania tkanin, przeważnie kończy się na sprowadzaniu ich z Włoch. Tworząc jesienno-zimowe projekty, zaczęłam od kożucha, zastanawiałam się nad jego wykończeniem, wybrałam złotą lamówkę. Ten kolor stał się motywem przewodnim kolekcji.

Nie wiem, może tworząc podświadomie nawiązuje do azerskiej kultury.

Ma Pani w planach kolejne projekty?

Tak, myślę poważnie o stworzeniu kolekcji wyraźnie nawiązującej do moich korzeni, bardzo kobiecej, zwiewnej. Pojawią się spódnice, sukienki, ale będą też spodnie, które osobiście bardzo lubię. Jestem na etapie poszukiwania tkanin, myślę, że w marcu powinny się pojawić efekty mojej pracy.

Irina Panicheva - Rosjanka wychowana w Baku, od 24 lat mieszka w Trójmieście. Skończyła Międzynarodową Szkołę Kostiumografii i Projektowania Ubioru w Warszawie. Swoją geometryczną kolekcję Zazierkalie pokazała na Sopot Fashion Days w 2011 roku. Na ubiegłorocznym pokazie w  Klubie Atelier zaprezentowała jesienno-zimowe kreacje inspirowane sztabkami złota. Prowadzi własne studio - pracownię krawiecką w Gdyni. Strona domowa: www.irinapanicheva.pl.
Dodaj zdjęcie do artykułu
Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Tytuł:
Treść:
Autor:
E-mail (opcjonalny):
Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Opinie (razem: 17)

Dodaj opinię

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.