Fakty i opinie

stat

Jazda komunikacją miejską bez spodni a niechęć do WOŚP

felieton w trojmiasto.pl

15 lat temu bez spodni zaczęto jeździć metrem jednego dnia w roku w Nowym Jorku, ale moda rozprzestrzeniła się na wiele miast na całym świecie.
15 lat temu bez spodni zaczęto jeździć metrem jednego dnia w roku w Nowym Jorku, ale moda rozprzestrzeniła się na wiele miast na całym świecie. fot. Paul

Co ma wspólnego Międzynarodowy Dzień Jazdy Metrem bez Spodni z rosnącą niechęcią do Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy? Obie inicjatywy napędzane są efektem kuli śniegowej.



Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy:

to fantastyczna akcja, która od 25 lat czyni w Polsce dobro i z której Polska może być dumna

69%

to jedna z wielu fundacji niosących dobro, ani lepsza, ani gorsza od innych

8%

to jedna z wielu fundacji, która wypromowała się dzięki umiejętnemu korzystaniu z mediów

10%

to przerost formy nad treścią, więcej autopromocji niż pożytku dla ludzi

13%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 2998
Niektórzy czekają na ten dzień jak na Wigilię lub długi weekend majowy. W końcu Międzynarodowy Dzień Jazdy Metrem bez Spodni jest tylko raz w roku (świętowano go tydzień temu). Jak sama nazwa tego wyjątkowego święta wskazuje, polega ono na bardzo prostej czynności - przed wejściem do metra trzeba zdjąć spodnie i przejechać tak kilka stacji.

Niestety, na próżno doszukiwać się w tej akcji jakiegoś szczytnego celu, jak choćby chęci zwrócenia uwagi na wyzysk azjatyckich pracowników, którzy uszyli te zdejmowane spodnie. Co to, to nie. Jak podkreślają organizatorzy: w całym przedsięwzięciu chodzi tylko i wyłącznie o dobrą zabawę i wywołanie uśmiechu na twarzach innych podróżnych.

To jest nawet zrozumiałe, wszak dziś niemal zawsze chodzi przede wszystkim tylko o dobrą zabawę. Dlatego złapani na gorącym uczynku wandale niszczący wiatę przystankową w Gdańsku, zapytani cóż złego uczynił im ten kawałek syntetycznego szkła, odpowiedzieli gremialnie - nic, to było tak, dla zabawy. W ten sam sposób odpowiedziała kilka miesięcy temu nastolatka, która wraz ze swoimi kolegami torturowała przez kilkanaście godzin swojego rówieśnika. Ale o co chodzi? Nie chcieliśmy zrobić mu krzywdy. To było tylko tak, dla zabawy - tłumaczyła zdziwiona.

Globalne święto podróżowania metrem bez spodni nazywane jest przez samych pomysłodawców "międzynarodowym świętem głupoty". Może właśnie dlaczego zyskało taką popularność? Zadziałał efekt kuli śniegowej. Gdy coś nie ma większego lub nawet żadnego sensu, ale zyskuje aprobatę dużej grupy społecznej, to często pytanie o powód schodzi na dalszy plan. Ba, czasami wstyd jest je zadać! Skoro tak liczne grono chce coś robić, to najprawdopodobniej coś w tym musi być. Przecież tak liczne grono nie może się mylić!

Po co to piszę skoro w Trójmieście nie ma metra, więc taka akcja nie ma nawet punktu zaczepienia? Bądźmy szczerzy - na razie nie ma. I nie zdradzam tu tajnych planów Gdańska, Gdyni i Sopotu na zastąpienie SKM-ki metrem. Raczej chodzi o to, że skoro inicjatywa jazdy metrem bez spodni nabiera takiego rozpędu, że niebawem może zostać rozszerzona na podróżowanie wszystkimi środkami komunikacji miejskiej. Pozbawieni spodni pasażerowie mogą się więc pojawić w SKM-ce, tramwajach czy trolejbusach. Pora roku, w której wypada to święto, co prawda nie sprzyja wystawaniu bez spodni na peronie czy przystanku, ale niewykluczone, że to właśnie zachęci, a nie zniechęci tych, którzy lubią podejmować się wyzwań. I oczywiście lubią zabawę.

A gdy ktoś spróbuję wsadzić kij w szprychy tego rozpędzonego koła zabawy, podając w wątpliwość sens przedsięwzięcia to dowie się, że "skoro liczne grono chce coś robić, to najprawdopodobniej coś w tym musi być. Przecież tak liczne grono nie może się mylić!"

W tym roku już po raz 25. wolontariusze WOŚP wyjdą na ulice, by zbierać na ratowanie życia i zdrowia dzieci na oddziałach ogólnopediatrycznych oraz zapewnienie godnej opieki medycznej seniorom.
W tym roku już po raz 25. wolontariusze WOŚP wyjdą na ulice, by zbierać na ratowanie życia i zdrowia dzieci na oddziałach ogólnopediatrycznych oraz zapewnienie godnej opieki medycznej seniorom. fot. Maciej Czarniak/trojmiasto.pl
Czy przypadkiem trochę podobnie nie jest rosnącym negatywnym nastawianiem do kolejnego - 25. już - finału WOŚP, który odbędzie się jutro? Od kilku lat akcja, która przez dwie dekady jednoczyła Polaków, jest krytykowana i potępiana w czambuł przez część społeczeństwa. Orkiestrze zarzuca się masę rzeczy: że się nieprawidłowo rozlicza ze zbiórek, że kupuje niepotrzebny sprzęt medyczny, że idzie na ilość, a nie na jakość, że Owsiak bardziej promuje siebie, niż ideę charytatywną, że inne fundacje nie robią tyle hałasu wokół siebie itd. itp.

Choć wszystkie te argumenty są zbijane przez WOŚP, grono osób niechętnych Orkiestrze nie maleje. Być może działa to tak, że "skoro liczne grono tak robi, to najprawdopodobniej coś w tym musi być. Przecież tak liczne grono nie może się mylić, prawda?

A że tak naprawdę niewiele w tym sensu, to co z tego?

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (319)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.