fot. Grzegorz Borkowski / czytelnik trojmiasto.pl
Jeśli powtórzą się opady jak te czwartkowe w Sopocie, to Kanał Raduni może wylać.
8 lat temu wystarczyła kilkugodzinna ulewa, by stosunkowo mała rzeka Radunia zalała pół Gdańska. Jeśli spadnie deszcz taki jak w czwartek w Sopocie, to sytuacja może się powtórzyć, bo kanał wciąż jest niedrożny - ostrzega radio Tok FM.
Urzędnicy całą winę za taki stan rzeczy zrzucają na mieszkańców i przepisy unijne. - Po części to mieszkańcy są winni zarzucając śmieciami kanały odprowadzające wodę - mówi radiu Mirosław Kosiorek z Centrum Zarządzania Kryzysowego w Gdańsku. - Wrzucają ławki, opony, nawet stare samochody. One tworzą zaporę i woda nie może normalnie spływać.
Unia ma być natomiast winna temu, że nie można przeprowadzić modernizacji wodociągów. A sieć kanalizacyjno-burzowa w Gdańsku nie była remontowana od lat 60. ubiegłego wieku. Na razie nie ma środków na przebudowę koryta Raduni. Przeprowadzenie udrożnienia planowane jest dopiero na rok 2013.
Urzędnicy żalą się, że dyrektywy środowiskowe są bardzo wyśrubowane, gdyż rzeki i jeziora w Polsce należą do obszaru Natura 2000. To ścisły rezerwat.
- Unia szczegółowo sprawdza i weryfikuje procedury. To czasami trwa nawet kilkanaście lat - dodaje Maciej Lorek z Wydziału Środowiska Urzędu Miasta Gdańska. - Analizy oddziaływania inwestycji na środowisko to jest gruba przesada. Co nam da, że policzymy ile bocianów migruje, jak nie przeznaczymy nic na inwestycje.
W czwartek odbyło się zebranie Wydziału Zarządzania Kryzysowego Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego, z udziałem przedstawicieli Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej, IMGW oraz Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych. Wnioski są takie, że województwu pomorskiemu nie grozi wielka powódź, ale mogą wystąpić lokalne podtopienia.
Meteorolodzy ostrzegają przed kolejnymi opadami deszczu i gwałtownymi burzami.
















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie nie związane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.