Jacek Karnowski nie trafi do aresztu - zdecydował Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe. Będzie odpowiadał z wolnej stopy.
Sąd uznał także, że nie musi stosować żadnych środków zapobiegawczych, takich jak poręczenie społeczne czy majątkowe.
- Przez rok CBA przesłuchała dziesiątki świadków, zebrała 3 tys. stron materiału dowodowego. W jaki sposób Jacek Karnowski mógłby mataczyć w tej sprawie? Areszt w tej sprawie byłby niezgodny z całym orzecznictwem sztrasburskim - przekonywała po wyjściu z posiedzenia sądu obrończyni prezydenta Sopotu, Romana Orlikowska-Wrońska.
Jej zdaniem Jacek Karnowski nie powinien trafić do aresztu, lecz odpowiadać z wolnej stopy.
- W ocenie sądu zgromadzone przez prokuraturę dokumenty uprawdopodobniają zarzuty postawione Jackowi Karnowskiemu. Sąd uznał jednak, że nie zachodzi obawa matactwa - powiedział Rafał Terlecki, rzecznik Sądu Okręgowego w Gdańsku.
Postanowienie sądu nie jest prawomocne, może jeszcze zostać zaskarżone przez prokuraturę.
Jacek Karnowski opuścił budynek gdańskiego sądu i pojechał do Prokuratury Krajowej, skąd zostanie zwolniony.
Jeden zarzut za Julkego
Z informacji jakie docierają do mediów wynika, że sprawa od której zaczęły się kłopoty Jacka Karnowskiego, czyli ujawniona w czerwcu jego rozmowa ze Sławomirem Julke, może przynieść prezydentowi jeden zarzut. Prokuratorzy zarzucają Karnowskiemu, że w zamian za umożliwienie przebudowy poddasza kamienicy miał zażądać od inwestora dwóch mieszkań.
Pięć zarzutów za Groblewskiego
Znacznie więcej, bo aż 5 zarzutów, miał usłyszeć Karnowski za transakcje, jakie podczas sprawowania funkcji prezydenta Sopotu miał zawierać z lokalnym dilerem samochodów Włodzimierzem Groblewskim. Z zarzutów wynika, że Karnowski kupił od niego trzy samochody po niższej, niż zaksięgowano cenie. Furgonetka marki Volkswagen T4 miała najpierw zostać kupiona od dilera (za 30 tys. w 2000 r.), a po trzech latach sprzedana mu za wyższą niż pierwotnie cenę (40 tys. w 2003 r.). Prokuratorzy uważają też, że firma Groblewskiego miała za darmo naprawić samochód prezydenta, a także wykonać w jego domu prace budowlane. W sumie w tym wątku zarzuca się prezydentowi przyjęcie 65 tys. zł korzyści majątkowej.
Informacja z godz. 13:30 - w najbliższych dniach zarzuty dotyczące wręczania korzyści majątkowych ma usłyszeć także Włodzimierz Groblewski oraz właściciel firmy budowlanej, która wykonała prace na posesji Karnowskiego.
Nie powiedział o znajomości
Wątpliwości prokuratorów budzi także to, że ich zdaniem Jacek Karnowski zataił swoje relacje z firmą Włodzimierza Groblewskiego, która później starowała w jednym z miejskich przetargów. Śledczy uznali, że "mogło to budzić uzasadnione wątpliwości co do bezstronności" Karnowskiego.
Kanalizacja za darmo, zamiast za 2 tys. zł
Ostatni zarzut wobec prezydenta dotyczy tego, że nie zapłacił on za usługi budowlane wykonane na terenie swojej posesji. Polegały one na wykonaniu wykopu oraz przewiezieniu części gruntu. Śledczy oceniają, że firma wykonała je za darmo - w domyśle: za spodziewane korzyści w przyszłości - choć powinny kosztować ok. 2 tys. zł.
Karnowski: jestem niewinny
Jacek Karnowski nie przyznał się do żadnego ze stawianych mu zarzutów. Śledczy wystąpili o areszt, o którym w czwartek zdecyduje sąd. Decyzja w tej sprawie zapadnie ok. 10.40. Prezydentowi grozi do 10 lat więzienia.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.