fot. Krzysztof Mystkowski/KFP
Jeśli w ciągu dwóch tygodni nie znajdzie się kolejny inwestor, upadek gdyńskiej i szczecińskiej stoczni będzie przesądzony.
Stało się to, czego wielu się obawiało - pieniądze od katarskiego inwestora na zakup stoczni w Gdyni i Szczecinie nie wpłynęły na konto Ministerstwa Skarbu. Jeśli w ciągu dwóch tygodni nie znajdzie się nowy inwestor, los stoczni będzie przesądzony.
Dokładnie 17 sierpnia o północy upłynął drugi i ostatni termin na zapłatę 380 mln zł przez katarską firmę Qinvest. Wcześniej firma wpłaciła jedynie 8 mln euro wadium. Jeśli nie dojdzie do sfinalizowania transakcji, te pieniądze przepadną.
Na znalezienie nowego inwestora Komisja Europejska dała stoczniom jeszcze tylko dwa tygodnie. Jeśli i ten plan się nie powiedzie, zakłady czeka upadłość, a co za tym idzie, sprzedaż majątku i zwolnienie blisko 8 tys. pracowników.
Według ekspertów, zwłoka w zapłacie nie jest jednoznaczna z rezygnacją z kupna polskich stoczni. Niewykluczone, że to tylko element negocjacji biznesowych.
- Z jednego trzeba sobie zdać sprawę, że to my stoimy pod ścianą, a oni mają pieniądze - powiedział w TVN24 prof. Witold Orłowski. - Katarczycy mają prawo pogrymasić. Możliwe chcą coś jeszcze utargować - dodaje.
Ministerstwo Skarbu Państwa na razie nie komentuje sytuacji.
Jak podała Gazeta Wyborcza, powołując się na anonimowe źródło w resorcie skarbu, w miejsce funduszu Qinvest, wejdzie powiązany z tą firmą rządowy fundusz Kataru Qatar Investment Authority. Fundusz ma wpłacić uzgodnione 380 mln zł na jakie opiewa kontrakt na obie stocznie.
















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie nie związane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.