-
Błękitne flagi zawisną na siedmiu kąpieliskach w Trójmieście
(51 opinii)
- Estakady na Węźle Kliniczna gotowe (49 opinii)
- Trzy samoobsługowe toalety staną w centrum Gdańska (245 opinii)
- Norweska spółka zbuduje hotel na Wyspie Spichrzów (97 opinii)
- Klub nie przedłuży umowy z trenerem (223 opinie)
aktualności 24h
Estakady na Węźle Kliniczna gotowe (49 opinii)
Norweska spółka zbuduje hotel na Wyspie Spichrzów (97 opinii)
Masa Krytyczna w piątek w Gdyni (197 opinii)
Święto Gdańska pod znakiem Euro (68 opinii)
Wjazdówki do Letnicy rozdane. Zamknięte ulice także w Oliwie (175 opinii)
Trzy samoobsługowe toalety staną w centrum Gdańska (245 opinii)
Tydzień smoczych łodzi na Motławie
(35 opinii)
Dobrze jest zadbać o własne podwórko (90 opinii)
Rusza śledztwo w sprawie tunelu pod Martwą Wisłą. Nasze informacje potwierdzone (152 opinie)
Klub nie przedłuży umowy z trenerem (223 opinie)
Oby nie trzeba ich było już stosować (13 opinii)
Natalia Małaszewska poprowadzi grę koszykarek (4 opinie)
Żółto-niebiescy nie odpuszczą Pogoni (95 opinii)
Gra licencjami w II lidze (63 opinie)
Plejada gwiazd w Sopocie i Gdańsku (3 opinie)
Michniewicz zastąpi Janasa?! (148 opinii)
IX Gdańskie Otwarcie Sezonu Żeglarskiego (1 opinia)
Trwa gdyński kompleks Trefla (209 opinii) LIVE!
Tuzin przyłożeń biało-zielonych (41 opinii)
Wolontariusze pomagają w gdańskich żłobkach (29 opinii)
Błękitne flagi zawisną na siedmiu kąpieliskach w Trójmieście
(51 opinii)
Wędrówka szlakiem Źródła Marii (40 opinii)
Back To Basket zdobywa sopockie molo (4 opinie)
Open'er: silna reprezentacja Trójmiasta
(13 opinii)
Planuj tydzień: rozmaiło się imprezami (22 opinie)
W jaskini smoka. Pułapki w handlu z Chinami (18 opinii)
Widok Energia kupuje nowy zakład (5 opinii)
Jak się odnaleźć w świecie materii? Rusza Festiwal Alternativa (18 opinii)
Artysta nie chce być głodny. Strajk galerii w Trójmieście (242 opinie)
Jordi Savall zagra na festiwalu Actus Humanus (10 opinii)
Rozwiązanie umowy o pracę - wypowiedzenie kontra porozumienie stron (17 opinii)
Brodawki - jak skutecznie się ich pozbyć
Zmierz się z najlepszymi kolarzami podczas Skandia Maraton Lang Team w Gdańsku ! (11 opinii)
Bieganie po wodzie i lewitacja na Bałtyckim Festiwalu Nauki
(17 opinii)
Po godzinach o giełdzie papierów wartościowych (12 opinii)
12 lat więzienia dla policjanta zabójcy (90 opinii)
Weekendowe utrudnienia na ul. Kościuszki (2 opinie)
archiwum »
Najczęściej czytane
fakty i opinie
Kim jest nowy szef PZU
13 czerwca 2006 (34 opinie)
Wyłudzenie milionów złotych, oszustwa i pranie pieniędzy. Śledztwa, zarzuty, dwa karne procesy. Zastraszeni świadkowie. Na ławie oskarżonych zasiada kilkanaście osób. Ale mimo dokumentów i zeznań świadków, które jednoznacznie wskazują na związek Jaromira Netzela ze sprawą, trójmiejska prokuratura nawet nie wezwała go na świadka.
W ubiegłym tygodniu Netzel objął stanowisko szefa PZU. Minister skarbu Wojciech Jasiński twierdzi, że powołał go, ponieważ znał adwokata i ma do niego zaufanie. - Pochodzi ze starej kaszubskiej rodziny. Wiem, że ma doświadczenie w finansach. Pracował w PKO BP. Współpracował też z komisją śledczą ds. PZU, więc zdążył się zorientować, co to za spółka. A że jest prawnikiem, daje gwarancję, że będzie rozumiał konflikt o PZU z Eureko - mówi "Rz" Jasiński.
Minister skarbu zapewnia, że zapytał Netzela, czy ma jakieś sprawy z przeszłości. - Odpowiedział, że nie - mówi Jasiński.
Jaromir Netzel, któremu przesłaliśmy listę pytań, odmówił odpowiedzi na nie przed poniedziałkiem.
Netzel rządził
- Szok. O mało nie pospadaliśmy z krzeseł, kiedy usłyszeliśmy o jego nominacji na szefa PZU - mówią byli pracownicy Drob-kartelu.
Afera Drob-kartelu to ponad 21 milionów złotych strat, setki poszkodowanych pracowników, akcjonariuszy i dostawców. Agonia firmy trwała kilka lat, w 2001 roku sąd w Gdyni ogłosił jej upadłość. W ciągu kilku lat straciła cały majątek. Dotarliśmy do zeznań świadków, które składali podczas procesu w Gdyni. - Doskonale wiem, o co chodzi w sprawie, to niemożliwe, żeby przedstawić wszystkie jej okoliczności, bo byłaby z tego piękna praca doktorska na temat, jak wyprowadzić pieniądze ze spółki. Od czasu, gdy pojawił się w spółce pan Netzel, który wprowadził pana B. i L. [oboje oskarżono o niegospodarność - red.], spółka zaczęła być chora - zeznawał Jan T. z Białegostoku.
- Był taki czas, w którym pan Netzel - w mojej ocenie bardzo ciemna postać - przekraczał swoje uprawnienia, tj. zwoływał zebrania i straszył nas, że bank wszystko zabierze, że będziemy siedzieć na krawężnikach. Netzel został zaangażowany jako doradca w spółce, jeden z akcjonariuszy, Salawa, był jego kuzynem - mówiła przed sądem Wiktoria K. z Gdańska.
- Pan Netzel zachowywał się, jakby rządził w spółce - nie miała wątpliwości Grażyna Z.
- (...) Tydzień po wypadku męża miałam wykupić weksle i pojechałam do Drob-kartelu po pieniądze, a tam w drzwiach pan Netzel, nie pytając o nic innego, pytał tylko, czy mam już testament. Dla mnie to był szok, ale przez to zrozumiałam, z kim mam do czynienia, i jego nazwisko powinno się znaleźć obok pana B. [jeden z oskarżonych o niegospodarność - red.]. Nie wiem, dlaczego pan Netzel nie został oskarżony - mówiła przed sądem była akcjonariuszka firmy Henryka T.
Dziś byli pracownicy nie chcą wypowiadać się pod nazwiskiem. Wspominają jednak Netzela jako osobę, która faktycznie kierowała Drob-kartelem. - On był sprytny. Oficjalnie nie miał żadnego stanowiska, a siedział w gabinecie prezesa i wydawał polecenia - mówią. - Wystarczyło, że ktoś mu się nie spodobał, i był zwalniany.
- Pamiętam, jak przyjechałem kiedyś do Drob-kartelu w sprawie pieniędzy, które byli mi winni za dostawy drobiu. Prezes nie mógł ze mną zamienić słowa, czekał na Netzela. Tylko z nim można było rozmawiać na tematy finansowe, inni ludzie w spółce to byli podstawieni przez niego figuranci - mówi jeden z oszukanych hodowców.
Według rozmówców "Rz", niektórzy członkowie władz spółki pobierali z kasy pieniądze na podstawie lewych rachunków. - Nie wiem, za co to było, ale na kwitach były różne nazwiska. Ci ludzie na pewno nie byli naszymi pracownikami - mówi osoba, która pracowała w księgowości Drob-kartelu.
Miliony zniknęły
Drob-kartel to spółka założona na początku lat 90. przez hodowców drobiu z okolic Trójmiasta. Miała skupować drób, przetwarzać go i sprzedawać. Interes nie szedł dobrze. - Nic dziwnego. Hodowcy i ich spółka mieli przeciwstawne interesy. Oni chcieli drogo sprzedać, spółka tanio kupić - mówi prawnik, który świetnie zna sprawę Drob-kartelu.
W pierwszych latach działalności Drob-kartel wziął kredyt, który przestał spłacać w połowie lat 90. Spółce zagroziło bankructwo.
- Jeden z założycieli spółki poprosił o pomoc kuzyna, adwokata - mówi jeden z byłych pracowników Drob-kartelu. - Był nim Jaromir Netzel.
Adwokat wymyślił sposób na uratowanie firmy. Zaproponował zawarcie układu z wierzycielami i uzdrowienie spółki. - Żeby zawrzeć układ, wierzyciele musieli zgodzić się na odblokowanie hipoteki nieruchomości. I zgodzili się, nawet bank - mówi jeden z rozmówców "Rz".
Zdaniem byłych akcjonariuszy Drob-kartelu, wielu wierzycieli spółki było fikcyjnych. - Firma na papierze pożyczała po pięć tysięcy złotych od krewnych i znajomych - mówi była członkini zarządu. - W rzeczywistości nikt nikomu nic nie pożyczał. Chodziło o to, żeby w gronie wierzycieli było jak najwięcej ludzi oddanych Netzelowi.
Także do władz spółki trafili ludzie, których ściągnął Netzel. Znaleźli się tam m.in. trójmiejski biznesmen Jerzy B. i jego współpracownica Janina L. [oboje odpowiadają obecnie m.in. za niegospodarność ioszustwa w Drob-kartelu - red.]. Także sam Netzel znalazł się w 1999 roku w radzie nadzorczej firmy.
Grupa doprowadziła do wyprowadzenia majątku firmy. - Któregoś dnia dowiedzieliśmy się, że zarząd sprzedał nieruchomość, na której mieścił się Drob-kartel - mówią ówcześni akcjonariusze firmy. - Nie udało nam się niczego dowiedzieć, ktoś sprawdził w księgach wieczystych. Nie mogliśmy uwierzyć.
Z ustaleń śledztwa, które niedługo później wszczęła gdyńska prokuratura, wynikało, że ziemię kupiła spółka należąca do jednego z szefów Drob-kartelu. - Zaraz potem Drob-kartel wydzierżawił sprzedaną ziemię. W ten sposób pieniądze, jakie uzyskał ze sprzedaży działki, wróciły do firmy, która kupiła działkę. A Drob-kartel został bez ziemi i gotówki - mówi znający sprawę prawnik. - W podobny sposób wydrenowano z tej firmy niemal każdą złotówkę.
W marcu 2001 roku sąd ogłosił upadłość firmy. Okazało się, że ma ponad 21 mln zł długów.
Prokuratura nie przesłuchuje
Byli pracownicy i akcjonariusze Drob-kartelu mówią o Jaromirze Netzelu jako o kluczowej postaci w spółce. Mimo to prokurator nawet się nim nie zainteresował. - Nie został nawet przesłuchany przez prokuratora - mówi prawnik znający akta sprawy. - Dopiero sąd, dostrzegając lukę w materiale dowodowym, zdecydował o wezwaniu go na świadka.
Dlaczego Netzel nie pojawił się w śledztwie dotyczącym Drob-kartelu? Żeby to wyjaśnić, trzeba cofnąć się do roku 2000. Po ogłoszeniu upadłości Drob-kartelu do okolicznych prokuratur zaczęły wpływać zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, a do sądów cywilnych pozwy o odszkodowania. Obecnie toczy się ok. 80 takich spraw.
Śledztwo w sprawie niegospodarności w spółce wszczęła Prokuratura Rejonowa w Gdyni. Później trafiło do Bydgoszczy, by ostatecznie trafić do Gdańska, ale do Prokuratury Apelacyjnej. W jego trakcie wyszło na jaw, że grupa, która doprowadziła do upadku Drob-kartelu, współdziała ze sobą od kilku lat. Pieniądze wyprowadzone z różnych firm, w tym z Drob-kartelu, krążyły między kontami kilku spółek w kraju, co miało pomóc w ich wypraniu. Ostatecznie trafiały na tajne konta jednego z banków w St. Helier na wyspie Jersey. Według ustaleń Urzędu Ochrony Państwa, znalazło się tam 17,5 miliona dolarów.
W aktach śledztwach znalazły się też dokumenty świadczące o roli Netzela w sprawie Drob-kartelu. Jego podpis widnieje m.in. na układzie, który spółka zawarła z wierzycielami. O jego roli mówili świadkowie.
- Powiedziałyśmy w prokuraturze o Netzelu, ale nikogo to nie interesowało - mówią byłe akcjonariuszki.
Wreszcie "Rz" dotarła do pism, które zdesperowani pokrzywdzeni słali do prokuratur Okręgowej i Apelacyjnej w Gdańsku, sądów i kolejnych ministrów sprawiedliwości. W większości z nich Netzel pojawia się jako pomysłodawca i mózg afery w Drob-kartelu. Jedno z takich pism dotarło do zarządu PKO BP, w którym pracował Netzel. To doprowadziło do jego odejścia z banku.
- Prokuratura przesłuchała mało znaczących dostawców i hodowców. Ale nie przesłuchała osoby, wskazywanej przez pokrzywdzonych jako jedna z głównych postaci w sprawie. To wygląda na rażące zaniedbanie - uważa cytowany wcześniej prawnik.
Prezes świadkiem
O śledztwo w sprawie nieprawidłowości w Drob-kartelu zapytaliśmy prokuratora krajowego Janusza Kaczmarka. - To prawda, że pan Netzel nie został przesłuchany. To niedopatrzenie albo niedoróbka prokuratury - mówi. Zapowiada, że zajmie się sprawą.
Zaniechanie prokuratury chce naprawić gdyński sąd, który wezwał Netzela na świadka. Prezes państwowego giganta ubezpieczeniowego ma pojawić się na jednej z najbliższych rozpraw.
sortuj:
rosnąco
|
pokaż widok standardowy
opinie (razem: 34)
|
PZU stanowi wlasnosc Narodu .Sprawa uczciwosci nowego prezesa winna byc niezwlocznie wyjasniona.Czas by na urzedach zasiadali ludzie wiarygodni ,uczciwi,mam nadzieje zewojczyzniesa tacy.Jesli dzisiejszy Zad w jakim pokladam tak duzo nadzieji ni da sobie z tym rady lub zabraknie mu znowu dobrej woli. To biada temu Narodowi.Z pozdrowieniami stoczniowiec GDANSKIz LAT 70. |
|
|
|
|
Protegowanym nowego, PiSdusiowego tym razem UKŁADU. Ploty mówią, że z ramienia Kurskiego, inne, że Gosiewski go wypchnął na stołek... |
|
|
|
|
tak na marginesie |
|
|
|
|
Kolejne „śledztwo »Rzeczpospolitej«”… Bertold Kittel na pierwszej stronie w tekście zatytułowanym „Prezes, któremu ufa minister” opisuje przeszłość nowo powołanego przez PiS prezesa PZU Jaromira Netzela. Kittel pisze, że „Netzel jest zamieszany w aferę gospodarczą”. W jaką aferę i w jaki sposób zamieszany? Niestety, o tym nie pisze. |
|
|
|
|
|
|
|
©
Wszelkie prawa zastrzeżone. Na podstawie art. 25 ust. 1 pkt 1b ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych Trojmiasto.pl Sp. z o.o. wyraźnie zastrzega, że dalsze rozpowszechnianie artykułów zamieszczonych na portalu bez zgody jest zabronione.
















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.