fot. Wojtek Figurski/KFP
Dzięki nowelizacji kodeksu zwykli ludzie mają częściej reagować, gdy widzą kradzieże czy dewastacje.
Dzięki nowelizacji Kodeksu karnego, która weszła w życie przed tygodniem, każdy, kto zatrzyma sprawcę przestępstwa, będzie chroniony prawem równym funkcjonariuszom. Policja apeluje jednak, aby nie przesadzać z interwencjami.
- Czy nowe prawo spowoduje, że więcej osób będzie reagować gdy zauważy np. złodzieja?
-
tak, ludzie będą się czuli bezpieczniejsi
29% -
nie sądzę, aby ktokolwiek zwracał na to uwagę, to kwestia odwagi i sumienia
53% -
na pewno nie, nic nie zmieni narodowej znieczulicy
18%
łącznie głosów: 1093
Teraz, interweniując w "słusznej sprawie", będziemy mogli liczyć na ochronę prawną równą funkcjonariuszom. W przypadku, gdy sprawca przestępstwa uderzy osobę interweniującą lub w inny sposób naruszy jej nietykalność cielesną, będzie odpowiadał jak za naruszenie nietykalności funkcjonariusza publicznego. Grozić mu będzie kara więzienia do lat 3. Nowelizacja kodeksu weszła w życie 22 marca.
Nie należy jednak popadać w hurraoptymizm. Ustawa nie rozszerza bowiem ani o jotę granic obrony koniecznej. Profesor Stanisław Waltoś z Uniwersytetu Jagiellońskiego uważa nawet, że przepis jest niepotrzebny.
- Z instytucji obrony koniecznej wynika, że bronić można jakiegokolwiek dobra, jeżeli zostało ono bezprawnie zagrożone. Mnożenie okoliczności powodujących większą karalność jest pozbawione sensu - mówi PAP profesor Waltoś.
W rzeczywistości spełnione muszą być bowiem określone przesłanki - nasze zachowanie musi być motywowane chęcią odparcia bezprawnego zamachu oraz być działaniem na rzecz ochrony bezpieczeństwa lub porządku publicznego. Wtedy prokurator będzie musiał wszcząć sprawę z urzędu.
















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.