fot. trojmiasto.pl
Po debacie na temat zasadności budowy lotniska w Kosakowie, zarówno Wojciech Szczurek, jak i Paweł Adamowicz zostali przy swoim zdaniu.
Nie było nowych argumentów w dyskusji między prezydentami Gdańska i Gdyni o zasadność budowy lotniska w Kosakowie, ale padło ważne oświadczenie: - Faktycznie, za 10-15 lat oba lotniska będą ze sobą konkurować - przyznał Wojciech Szczurek.
- Czy budowa w Gdyni konkurencyjnego lotniska dla Rębiechowa to dobry pomysł?
-
tak, ponieważ konkurencja to niższe ceny, a więc korzyść dla pasażerów
44% -
konkurującego - zdecydowanie zły, ale uzupełniającego - dobry
18% -
raczej nie, jesteśmy wciąż za małym rynkiem, aby oba lotniska zarabiały na siebie
18% -
na pewno nie, to doprowadzi do upadku jednego z nich i zmarnotrawienia publicznych pieniędzy
20%
łącznie głosów: 1293
Choć porównania do niemieckiego pancernika udało się (przynajmniej oficjalnie) uniknąć, a podczas godzinnej debaty, zorganizowanej przez Gazetę Wyborczą, w czwartek na lotnisku w Rębiechowie prezydenci prześcigali się w uprzejmościach ("drogi Wojtku", "mój Pawle", "miły przyjacielu"), nikt nie spijał sobie miodu z ust.
Na początku prezydent Gdyni musiał tłumaczyć się ze swojej wypowiedzi sprzed kilkunastu dni, w której stwierdził, że płynące z Gdańska krytyczne głosy na temat budowy lotniska w Gdyni-Kosakowie są zasłoną dymną, mającą odwrócić uwagę od kłopotów ze sfinansowaniem rozbudowy Rębiechowa.
- To twarde słowa, ale prawdziwe - bronił się Wojciech Szczurek, przypominając, że to sam Michel Platini stwierdził, iż największym zagrożeniem dla Euro 2012 w Polsce jest budowa stadionu we Wrocławiu i rozbudowa lotniska w Trójmieście.
Dziś już wiadomo, że Port Lotniczy im. Lecha Wałęsy zdobył niezbędne miliony, konieczne do dopięcia wartego 450 mln zł programu inwestycyjnego. - Kłopoty były, ale niewielkie i niemal niezawinione przez zarząd lotniska - bronił swoich racji Adamowicz.
Nawiązując do ogromnej inwestycji w Rębiechowie, prezydent Gdańska szybko przeszedł do ataku: - Inwestujemy w Rębiechowie 450 mln zł z publicznych pieniędzy, by móc przyjmować 6,5 mln pasażerów rocznie. Przy obecnym, wolniejszym niż wcześniej wzroście liczby pasażerów, to wystarczy. Po co więc, Wojtku, chcesz wydać ponad 100 mln zł na budowę lotniska w Gdyni? - pytał Adamowicz.
Szczurek nie dał się zbić tropu: - W raporcie, opracowanym na zlecenie samorządu Pomorza, analitycy z Pricewaterhouse Coopers wskazują, że lotnisko w Gdyni ma być drugim regionalnym, komercyjnym, portem lotniczym na Pomorzu. Od dawna mówiliśmy, że na wsparcie lotnisk regionalnych wydamy ponad 100 mln zł. A że Kosakowo będzie portem regionalnym, to wydamy te pieniądze właśnie tam.
- Ten raport jest stary i stracił rację bytu - grzmiał prezydent Gdańska i przekonywał, że analizy sprzed kryzysu i wywołanego nim mniejszego tempa wzrostu przewozów lotniczych, można dziś odłożyć na półkę. - Zamiast wydawać miliony na lotnisko w Kosakowie, mogliście zwiększyć swoje udziały w Rębiechowie, by było "bardziej gdyńskie" - proponowaliśmy wam to. Dziś nawet 37-tysięczny Sopot ma więcej udziałów, niż wy [Gdynia ma ok. 1 proc. udziałów w spółce Port Lotniczy Lech Walesa - przyp. red.].
Wojciech Szczurek ripostował, że nikt nie powinien mieć do niego pretensji o samodzielne rozwijanie portu lotniczego w Kosakowie, skoro przez trzy lata, między 2005 i 2008 rokiem, to zarząd portu lotniczego w Rębiechowie mógł decydować o przyszłości gdyńskiego lotniska: - Chcieliśmy, aby oba trójmiejskie lotniska miały wspólny zarząd, bo wydawało nam się to naturalne. Zarząd Rębiechowa mógł decydować o wszystkim: funkcjach lotniska w Kosakowie i sposobie jego rozwoju. Przez trzy lata jednak nie zrobiono nic, a wreszcie zamówiono raport, z którego wynikało, że rozwój Kosakowa nie ma sensu. Muszę przyznać, że to było chyba najsmutniejsze moje doświadczenie, dotyczące współpracy w Trójmieście - stwierdził Szczurek.
Czy zarząd Portu Lotniczego w Rębiechowie faktycznie nie zrobił nic, by w Kosakowie powstało cywilne lotnisko?
Adamowicz: - Cóż, jeśli Gdynia liczyła, że Rębiechowo wejdzie kapitałowo w inwestycję w Kosakowie, to o tym nie mogło być mowy. Ale jeśli się potwierdzi, że zarząd nie zrobił w tym czasie rzeczywiście nic, to bardzo źle.
W tym momencie z sali dobiegł głos Włodzimierza Machczyńskiego, prezesa Portu Lotniczego Rębiechowie: - Potwierdzi się.
Dlaczego tak się stało? -Bo utworzenie lotniska w Gdyni byłoby działaniem na niekorzyść kierowanej przeze mnie spółki - przyznał Machczyński już po zakończeniu debaty.
Czy rzeczywiście? Prezydent Szczurek od dawna mówił, że lotnisko w Gdyni ma obsługiwać niewielkie, prywatne samoloty, latające bez rozkładu jazdy (czyli tzw. general aviation - w odróżnieniu od ruchu liniowego, do którego zaliczane są także czartery), ewentualnie samoloty, które choćby z powodu pogody nie mogą lądować w Gdańsku. Taki stan ma obowiązywać co najmniej przez 8-10 lat.
- A co później? Co się stanie, gdy do Kosakowa zgłosi się linia, która powie, że chce latać do Trójmiasta, ale w Rębiechowie jest zbyt drogo? - dopytywał prowadzący debatę Mikołaj Chrzan z Gazety Wyborczej.
Przyparty do muru prezydent Gdyni przyznał, że za 10-15 lat Kosakowo będzie jednak konkurowało o tanie linie lotnicze z Rębiechowem.
Adamowicz: - Nie dziw się więc, że niepokoimy się planami Gdyni. Konkurencja sprawi, że spadną wpływy Rębiechowa, które rozbudowujemy za publiczne pieniądze. A tam, gdzie dwie publiczne inwestycje walczą ze sobą, nikt nie może wygrać.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie nie związane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.