Władze PKP liczyły na to, że w oknie Dworca Głównego PKP w gdańsku, gdzie do niedawna wisiał "Sąd Ostateczny" Hansa Memlinga, znajdą się komercyjne reklamy. Nie zgadza się na to konserwator zabytków.
Zarządca dworca kolejowego Gdańsk Główny, po zdjęciu z głównego okna "Sądu Ostatecznego" Hansa Memlinga, chciał umieszczać w nim komercyjne reklamy.
- "Sąd Ostateczny" wisiał już dostatecznie długo. Doszliśmy więc do wniosku, że dworzec trzeba oświetlić, a okna w końcu umyć. Ponieważ folia z tryptykiem wisiała na zasadzie użyczenia, doszliśmy do wniosku, że czas by ta powierzchnia przynosiła spółce korzyści finansowe - mówił nam w poniedziałek Adam Neuman, dyrektor spółki PKP Dworce Kolejowe Gdańsk.
Budynki dworcowe wpisane są jednak do rejestru zabytków i podlegają kontroli pomorskiego konserwatora zabytków. Ten zapowiada, że na żadną reklamę się nie zgodzi.
- "Sąd Ostateczny" to "Mona Lisa" gdańskich muzealników. Folia z tryptykiem była niekomercyjną promocją kultury i głównie dlatego wydałem zgodę na jej powieszenie. Natomiast nie mogę zgodzić się na to, by zabytkowy obiekt stał się gablotą dla promocji wartości komercyjnych - mówi Marian Kwapiński, pomorski konserwator zabytków. - Nie wydam więc pozwolenia na reklamę komercyjną w tym miejscu.
Jak zapewniają władze PKP, spółka nie będzie iść w zaparte z konserwatorem i dostosuje się do jego decyzji. - Jesteśmy spółką prawa handlowego i to normalne, że szukamy różnych form zarobkowania. Nasza współpraca z pomorskim konserwatorem zawsze układała się bardzo dobrze. Bez jego zgody nie powiesimy reklam na tych budynkach - przyznaje Neuman.


















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.