fot. Krzysztof Mystkowski/KFP
Inwestorzy nie uznali jednej z najbardziej znanych sopockich atrakcji za żyłę złota.
Nikt nie chce zarządzać największym symbolem sopockiego kurortu. Dlaczego? Warunki przetargu na nowego operatora były tak wyśrubowane, że spłoszyły wszystkich potencjalnych inwestorów.
- Czy molo jest największą atrakcją Sopotu?
-
nie, mimo to nie wolno oddawać go w dzierżąwę za zbyt niską kwotę
13% -
nie, ale jedną z największych, więc duże wymagania wobec dzierżawcy są wskazane
21% -
tak, więc trzeba dołożyć wszelkich starań, by zadowolony był nie tylko dzierżawca, ale przede wszystkim turyści i mieszkańcy
66%
łącznie głosów: 944
Przy 10-letnim okresie dzierżawy, przyszły zarządca mola musiałby płacić gminie blisko 400 tys. zł czynszu rocznie. Do tego dochodziłby także tzw. czynsz początkowy, w kwocie 3,5 mln zł (miał on być podzielony na dwie raty - pierwszą nowy dzierżawca będzie musiał zapłacić do 30 listopada 2010 roku, drugą - do 30 listopada 2011 roku). I jeszcze do kasy miasta dzierżawca musiałby odprowadzać 20 proc. zysków z biletów wstępu na molo oraz część dochodów za cumowanie jachtów i żaglówek.
To nie wszystko. Na dzierżawcy ciążyć miałyby także niemałe obowiązki inwestycyjne, w tym remont betonowej nawierzchni placu przed molem, modernizacja fontanny czy wykonanie nowych bramek wejściowych. Koszt tych prac szacowany jest na ok. 10 mln zł.
Na czym więc zarządca miałby zarobić? Głównie na biletach wstępu i opłatach z cumowania jachtów, a także dzięki sprzedaży powierzchni reklamowej oraz na wpływach z organizacji różnego rodzaju imprez. W 2009 roku, od maja do września, wpływy z działalności mola wyniosły 2,5 mln zł brutto.
Kąpielisko Morskie Sopot - spółka, która przez ostatnie 20 lat zarządza molem nawet nie próbowała składać oferty, choć przedtem ogłoszeniem warunków przetargu nie wykluczała takiej możliwości. Spółce umowa na dzierżawę kończy się w październiku tego roku.
- Dawaliśmy już wcześniej sygnały, że ten przetarg byłby dla nas na granicy rentowności. Musimy być racjonalni, trzeba pamiętać, że jak się pożycza pieniądze to trzeba je z czegoś oddać, a przy tych warunkach trudno, by było wyjść na zero - podkreśla Marcin Kulwas z Kąpieliska Morskiego Sopot.
- Niewykluczone, że w kolejnym przetargu warunki będą inne. Molo jest jednak strategicznym miejscem dla miasta, więc na pewno nie będziemy szukać dzierżawcy w pośpiechu i za wszelką cenę - wyjaśnia Anna Dyksińska z biura prasowego sopockiego magistratu.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie nie związane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.