Przez dwa miesiące jedynie około 30 zadłużonych najemców lokali komunalnych zgłosiło się w Sopocie do odśnieżania ulic w zamian za umarzanie części długów. Urzędnicy stracili więc cierpliwość i mówią krótko: kto nie sprzątał, nie będzie miał szans na ulgi i rozłożenie długów na raty.
Fot. Artur Bissari/KFP
- Nie było odśnieżania, nie będzie ulg - mówią władze Sopotu.
Chociaż zadłużonych w mieście jest około 800 gospodarstw domowych, to pracę podjęło jedynie 30 osób. Łącznie udało im się odpracować dług w wysokości ponad 10 tys. zł. Biorąc pod uwagę, że długi sopockich najemców mieszkań komunalnych sięgają ponad 3 mln zł, to suma niewielka.
Miasto uznało więc, że warto dodatkowo nagrodzić aktywnych i utrudnić życie tym, którzy migają się nie tylko od płacenia czynszów, ale i od pracy.
- Miasto wyciąga rękę do osób, które z różnych przyczyn znalazły się w trudnej sytuacji życiowej i mają zaległości czynszowe. Jednocześnie jednak zaostrzamy kurs wobec tych, którzy mają możliwości podjęcia prac, ale nie robią nic, aby swoje zadłużenie zlikwidować - mówi Bartosz Piotrusiewicz, wiceprezydent Sopotu.
Urzędnicy postanowili, że od teraz, przy rozpatrywaniu wniosków o rozłożenie zadłużenia wynikającego z niepłaconego czynszu za mieszkania komunalne, brać będą pod uwagę aktywność dłużników we wszelkiego rodzaju pracach interwencyjnych. Zasada będzie prosta: bez odśnieżania lub sprzątania ulg nie będzie.
Wyjątek stanowić będą osoby starsze, schorowane, niepełnosprawne oraz matki samotnie wychowujące dzieci, czyli wszyscy ci, którzy prac interwencyjnych podjąć z różnych względów nie mogli. Ich miasto z odśnieżania rozliczać nie będzie.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.