Trwa uciążliwy remont tunelu pod Podwalem Grodzkim. Mieszkańcy skarżą się, że jest ciasno, a wystające z sufitu kable i wiszące na włosku lampy mogą być niebezpieczne. Narzekają też robotnicy - wandale niszczą i zaśmiecają ich miejsce pracy.
Remont tunelu przy Dworcu PKP w Gdańsku rozpoczął się w czerwcu i potrwa do końca listopada. Znaczna część tunelu jest odgrodzona, trwa tam budowa pawilonów handlowych. Natomiast druga, dostępna dla przechodniów, jest w złym stanie. Codziennie przechodzą tamtędy tysiące mieszkańców Trójmiasta.
- Wydaje mi się, że w czasie remontu nie jest zapewnione odpowiednie bezpieczeństwo. Z sufitu wiszą kable, sufit odpada, lampy wiszą na kablach wraz z elementami sufitu – skarży się Paweł, nasz czytelnik. - Strach tamtędy przechodzić. Mam tylko nadzieję, że prąd jest odłączony.
Przedstawiciele ZDiZ-u, którzy zorganizowali przetarg na remont przyznają, że miejsce przebudowy nie ułatwia pracy. - Wszystko odbywa się "pod ruchem", ale staramy się kontrolować poziom bezpieczeństwa – zapewnia Andrzej Lemański, kierownik działu inwestycji gdańskiego ZdiZ-u. - Będę jutro na budowie i zwrócę uwagę na odsłonięte przewody. Dam też znać inżynierowi nadzoru – deklaruje.
Okazuje się jednak, że nie tylko mieszkańcy mają prawo do narzekania. Także właściciel firmy wykonującej przebudowę irytuje się, gdyż co rusz musi ponosić dodatkowe koszty. Wini temu są wandale, którzy wielokrotnie zniszczyli już ogrodzenie i ciągle zaśmiecają miejsce pracy.
Do zakończenia remontu pozostały jeszcze ponad dwa miesiące, ale efekty już zaczynają być widoczne. Wyremontowana została część schodów oraz położono nowe płyty na ścianie tunelu. - Całość kosztować będzie 2,3 mln zł. Obawiam się tylko, że tunel zostanie szybko zdewastowany – przyznaje kierownik Lemański.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.