Droga nr 6 łącząca Gdańsk ze Szczecinem w przyszłości ma być trasą ekspresową. Planuje się też wyprostowanie jej przebiegu - z Gdańska ma iść na Szemud, Luzino omijając Rumię, Redę i Wejherowo.
Na planowanej trasie znajduje się parę punktów spornych. W naszym województwie są to Słupsk i Lębork, gdzie nie wiadomo, czy będą budowane nowe obwodnice miast, czy wykorzysta się trasy dotychczasowych, które obudowane domami przestały już pełnić funkcje obwodnic, a stały się normalnymi miejskimi ulicami; Bożepole, gdzie na jeden z wariantów trasy nie zgadza się Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, a na drugi - samorząd; wreszcie sam wylot trasy na trójmiejską obwodnicę, który może być w Gdyni, Oliwie, albo we Wrzeszczu.
Wyjaśnieniu sporów i ostatecznemu ustaleniu przebiegu trasy miało służyć spotkanie przedstawicieli zainteresowanych samorządów i instytucji w Urzędzie Wojewódzkim prowadzone przez wicemarszałka województwa Marka Biernackiego i dyrektora gdańskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, Franciszka Jacka Rogowicza.
- Nie wiadomo, kiedy droga będzie budowana. Ważne jest jednak, by już dziś w planach zagospodarowania zarezerwować tereny na przyszłą inwestycję. W przeciwnym razie za 5 czy 10 lat może się okazać, że nie mamy którędy prowadzić trasy, bo już wszystkie możliwe tereny będą zajęte - sprecyzował cel spotkania dyrektor Rogowicz.
Niestety, celu tego nie osiągnięto, głównie za sprawą marszałka Biernackiego, który zakwestionował to, co wydawało się bezsporne. Według niego rezerwowanie terenów pod trasę nr 6 jest przedwczesne, bo dla województwa ważniejsza jest autostrada A1. Jeśli jednak rozmawiamy o trasie nr 6, nie możemy się zgodzić na to, by omijała ona "małe trójmiasto kaszubskie". Według marszałka spowoduje to peryferyzację Rumii, Redy i Wejherowa.
- Już jesteśmy spóźnieni. Gmina Luzino rezerwowała dotąd w swoich planach pas ziemi na przebieg trasy. Kiedy jednak wydawaliśmy odmowne decyzje ludziom, którzy chcieli tam budować domy, Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchylało je. Powodem uzasadniającym uchylenie był nieznany jeszcze przyszły przebieg trasy. Teraz tereny są już przekwalifikowane na budowlane i będą kłopoty z ustaleniem przebiegu trasy przez gminę - powiedział wójt Luzina Jarosław Wejer.
- Nie udało się pewnych rzeczy wyjaśnić. Nadal więc, tam gdzie nie ma zgody, będziemy proponować kilka wariantów tras. Nie jest to tragedia, ale takie "trzymanie kilku srok za ogon" znacznie podniesie koszty - powiedział "Głosowi" projektant trasy inż. Zenon Ryż.

















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.