fot. Krzysztof Mystkowski/KFP
Najczęściej oddanie szpiku trwa krócej niż honorowe oddanie krwi.
Matka dwójki małych dzieci z Gdyni walczy o życie w szpitalu. Można dać jej nadzieję we wtorek i środę rejestrując się jako dawca szpiku. Czekają na to tysiące chorych, a ewentualna pomoc jest dużo mniej kłopotliwa, niż zwykłe oddanie krwi.
- Zamierzasz zarejestrować się jako dawca szpiku?
-
już nim jestem
27% -
tak
27% -
jeszcze się zastanawiam
31% -
nie
15%
łącznie głosów: 1008
To jednak w Polsce wciąż spory problem. Mamy zaledwie ok. 230 tys. dawców, a np. dwukrotnie większe Niemcy ok. 4 mln. Dlatego w akcję poszukiwania dawcy włączyła się Akademia Marynarki Wojennej.
- Nasi studenci co roku wygrywają w uczelnianych konkursach na oddawanie krwi, więc uznaliśmy, że i ten szczytny cel także wesprą. Oczywiście zapraszamy też wszystkich innych, chcemy znacząco poszerzyć bazę, nie tylko dla pani Wiesławy - mówi kmdr. ppor. Wojciech Mundt z AMW.
Dni dawcy szpiku odbędą się we wtorek w godz. 9-17 w restauracji Petit Paris przy ul. Śląskiej
- Wszystkich, którzy chcą pomóc w walce o życie moje i innych proszę o pomoc. Liczy się każdy dawca - apeluje Wiesława Abraham
Sama rejestracja to oddanie 4 ml krwi, czyli żaden zabieg. Nawet podczas honorowego oddawania krwi oddaje się ponad 100 razy więcej. Natomiast oddanie szpiku to najczęściej zwykłe pobranie krwi, czasami jest to pobranie szpiku ze stawu biodrowego, ale to również nie jest kłopotliwe.
- Jestem po pobraniu szpiku kostnego ze stawu biodrowego. Sam zabieg trwał może 45 minut, a tego samego dnia normalnie chodziłam - mówi gdynianka Anna Białek.
W Polsce są nawet osoby, które szpik oddawały już dwukrotnie, czyli uratowały życie dwóm osobom. Oprócz osobistej satysfakcji, ma to też przełożenie na codzienne życie. Za dwukrotne oddanie szpiku dostaje się najwyższe odznaczenie PCK, a z nim w wielu miastach np. za darmo podróżuje się komunikacją miejską.
W naszym kraju co godzinę ktoś słyszy od lekarza smutny komunikat, że ma nowotwór szpiku kostnego. Dla wielu jedynym ratunkiem jest przeszczep.
- To bardzo ważne, by do rejestru pozyskać jak najwięcej osób. Równie ważne jest jednak to, aby tuż przed oddaniem szpiku się nie wycofać. To tak jakby dać komuś nadzieję na życie i w ostatniej chwili ją odebrać - mówi prof. Andrzej Hellmann, kierownik kliniki hematologii i transplantacji szpiku GUM-edu.
















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.