fot. Andrzej Gojke/KFP
- Łapał co ładniejsze hostessy, wymuszając na nich wspólne zdjęcia, podchodził do stolików, gdzie rozmawiali biznesmeni i przykładał im swój plastikowy miecz do gardeł albo kazał podwijać rękawy i stawiał pamiątkowe pieczątki na nadgarstkach, wypraszał piwo na zagranicznych stoiskach, gwizdał głośnym gwizdkiem - relacjonuje nasz czytelnik. Efekt? Ochrona wyrzuciła pirata z targów Trako.
Grzywna wymierzona przez sąd za natarczywe żebranie oraz wielokrotne interwencje Straży Miejskiej - to dorobek samozwańczego pirata, który grasuje w Gdańsku. W środę ochrona wyrzuciła go z targów Trako, bo napraszał się hostessom i zbierał do torby wszystkie gadżety.
Nowy pirat - jego wybryki opisaliśmy przed kilkoma dniami - jest doskonale znany strażnikom miejskim z Gdańska, którzy wielokrotnie podejmowali wobec niego interwencje. Zazwyczaj kończyło się to pouczeniem, ale nie zawsze. Bywało, że bezczelność samozwańczego pirata nie pozwalała mu uniknąć kary.
- Stało się tak np. w okolicach Westerplatte, gdzie za wtargnięcie na jezdnię przed nadjeżdżający samochód został ukarany mandatem - mówi Tomasz Siekanowicz z gdańskiej straży miejskiej.
Nikt nie miałby nic przeciwko piratowi, gdyby nie jego nachalność. Zdarzało się nawet, że wchodził na ulicę i zatrzymywał samochody, domagając się pieniędzy. - Na ul. Długiej nieraz podbiegał do kobiet i bez pytania stawiał im pieczątki na dekolcie. Straszył też dzieci - opowiada nasz czytelnik, pan Krzysztof.
Pirat staje się agresywny, gdy ktoś odmawia mu zapłaty za zdjęcie. Taka "przyjemność" wyceniana jest przez niego na 5 zł. Często domaga się pieniędzy bardzo natarczywie.
- Jak skutecznie pozbyć się pirata z gdańskich ulic?
-
zgłaszać jego aktywność straży miejskiej i policji
34% -
nie dawać mu pieniędzy, odechce mu się
32% -
być tak samo opryskliwym wobec niego, jak on wobec ludzi
24% -
na wariatów nie ma rady, nie ma co tracić energii na walkę z wiatrakami
10%
łącznie głosów: 1774
Wybryki Sławomira Ziembińskiego można też zgłaszać policji, która ma większe kompetencje i większy wachlarz dyscyplinujących kar. - Jeśli ktoś poczuje się dotknięty zachowaniem tego pana, który będzie nachalnie domagał się pieniędzy, wystarczy do nas zadzwonić - mówi Magdalena Michalewska z gdańskiej policji.
Samozwańczy pirat chciałby być następcą zmarłego w ubiegłym roku Andrzeja Sulewskiego, który przez lata przechadzał się ulicami Śródmieścia. Niestety, najwyraźniej brakuje mu taktu, co sprawia, że urzędnicy - którzy jego poprzednika zatrudniali np. podczas imprez - nie chcą mieć z nieudolną kopią nic wspólnego.
- Nie możemy jednak nikomu zabraniać przebierać się za pirata, ale nie popieramy działań tego pana - podkreśla Anna Zbierska, odpowiadająca za promocję w biurze prezydenta Gdańska.



















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.