fot. Wojtek Jakubowski/KFP
W pierwszym zimowym Marszu Śledzia udział wzięło 11-stu śmiałków.
Sukcesem zakończył się pierwszy zimowy Marsz Śledzia. W sobotę 9 lutego grupa śmiałków pokonała pieszo lub płynąc ponad 10-kilometrowy odcinek Zatoki Puckiej z portu rybackiego w Kuźnicy na Półwyspie Helskim do Rewy.
W ten sposób miłośnicy ekstremalnych wrażeń postanowili uczcić 82. rocznicę nadania praw miejskich Gdyni i 88. rocznicę zaślubin Polski z morzem.
Siódmy z kolei, a pierwszy zimowy marsz przez morze rozpoczął się o godzinie 8. Na starcie zjawiło się jedenastu śmiałków, chociaż organizatorzy zamierzali zebrać maksymalnie 10 osób. Wśród nich był m.in stały już uczestnik wyprawy burmistrz Jastarni Tyberiusz Narkowicz. Grupą dowodził Radosław Tyślewicz - pomysłodawca całego przedsięwzięcia.
Podróż przez Zatokę Pucką w wodzie o temperaturze 3 stopni C zajęła popularnym śledziom przeszło 5 godzin. Ponieważ jej poziom był tym razem wysoki, to kilka odcinków, które można pokonać pieszo trzeba było przepłynąć. W czasie eskapady śmiałkowie żywili się m.in. solonymi śledziami. Eskortowała ich również łódka.
Dwa odcinki trzeba jednak przepłynąć. Pierwszy, to naturalne przegłębienie (6-8 metrów głębokości i 100 m szerokości) w okolicach Kuźnicy. Drugi to sztuczny przekop umożliwiający żeglugę w okolicach Rewy. Tzw. głębinka ma 5 metrów głębokości i szerokość ok. 700 metrów.
Pierwszy "Marsz Śledzia" odbył się w maju 2002 roku i wzięły w nim udział 4 osoby. Szósta edycja miała miejsce w sierpniu ubiegłego roku. W podróż przez Zatokę Pucką wybrało się wówczas 67 osób.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.