Podpalaczem ze śródmieścia Gdańska okazał się 29-letni złodziej, mieszkaniec miasta. Podpalił lokal gastronomiczny, podobnie jak pobliskie stoisko z pamiątkami. Próbował też spalić bar, do którego włamał się po piwo.
Straty po pożarach przekraczają 250 tys. zł. 29-latek został już aresztowany na trzy miesiące. Jest recydywistą, był karany za posiadanie narkotyków, kradzieże i włamania. W niedzielny poranek, 25 lipca mężczyzna rozpoczął swój "rajd" po historycznym śródmieściu Gdańska.
Włamał się do restauracji przy ul. Szerokiej
29-letni gdańszczanin na koniec włamał się do baru, skąd ukradł kilka piw. Przy ul. Powróźniczej
- Kryminalni z Komendy Miejskiej ustalili, że to wszystko sprawka jednego człowieka. Sąd już zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu - mówi Magdalena Michalewska, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.
Sprawcy grozi do 10 lat więzienia. Sąd może także orzec przepadek mienia na rzecz pokrycia strat finansowych.
Policjanci zatrzymali też dwóch gdańszczan, którzy w nocy z poniedziałku na wtorek podpalili cztery samochody na Suchaninie. To mężczyźni w wieku 19 i 26 lat, którzy próbowali ukraść volkswagena golfa IV. Nie udało się im, bo miał rozładowany akumulator, więc podpalili samochód, by zatrzeć ślady. Spłonęły też trzy inne auta, stojące obok. Łączna suma strat to ok. 33 tys. zł. Sprawcom grozi do 10 lat więzienia.

















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.