Sopocki biznesmen Sławomir Julke, który poinformował prokuraturę, że prezydent Sopotu Jacek Karnowski żądał od niego mieszkania w zamian za przychylną decyzję administracyjną, miał dzień wcześniej opowiedzieć o sprawie premierowi - donosi "Rzeczpospolita".
Według gazety, która jako pierwsza poinformowała o doniesieniu Julkego na Karnowskiego i opublikowała zapis ich rozmowy: rozmowa Karnowskiego z Julkem, premier dowiedział się o oskarżeniu 6 lipca, podczas meczu piłkarskiego, w którym brał udział.
- Mówiłem do premiera bardzo cicho, prawie na ucho, tak by nie było możliwości nagrania - powiedział gazecie Julke.
- W niedzielę, ok. godz. 21, pan Sławomir Julke podszedł do mnie na boisku piłkarskim i poinformował, że ma zamiar złożyć doniesienie. Następnego dnia poinformowałem o tym ministra Cichockiego, a przez niego - ministra Ćwiąkalskiego. Dzień później dostałem potwierdzenie, że sprawa została złożona do prokuratury - mówił Donald Tusk.
Dzień później, czyli 7 lipca Julke poinformował o rozmowie z Karnowskim sopocką prokuraturę, a 11 lipca o sprawie napisała Rzeczpospolita.
Premier ustosunkował się natomiast do całej afery w poniedziałek: - Sprawa jest dla mnie oczywista. Prezydent Karnowski zawiesił swój udział w PO i to pierwszy, i minimalny krok. Sprawę trzeba wyjaśnić szybko, tak by nikt nie miał wątpliwości, że prokuratura działa bezstronnie - powiedział Donald Tusk.
- Charakter sprawy może wskazywać na podejrzenie zaistnienia przestępstwa korupcyjnego o bardzo dużym ciężarze gatunkowym - powiedział Zbigniew Niemczyk, szef gdańskiego wydziału ds. przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej, która przejęła sprawę od sopockiej prokuratury rejonowej.
"Rzeczpospolita" dowiedziała się, że prokuratorzy zajmują się nie tylko rozmową Karnowskiego z Julkem o zabudowie poddasza na ul. Czyżewskiego. Badany jest również wątek domu handlowego Laura na ul. Bohaterów Monte Cassino. Zgodnie z relacją Julkego Karnowski miał najpierw pomagać, a następnie utrudniać mu kupno tego budynku.
Niewykluczone, że ostatecznie śledztwo trafi innego oddziału terenowego Prokuratury Krajowej. Domagają się tego m.in. sopoccy radni PiS: -Pomimo przejęcia sprawy przez wydział ds. przestępczości zorganizowanej, sprawa ciągle pozostaje w rękach trójmiejskiej prokuratury. Przygotowaliśmy pisemny wniosek do Ministra Sprawiedliwości o przeniesienie sprawy korupcji w Sopocie do prokuratury znajdującej się poza województwem pomorskim oraz poza wpływami politycznymi trójmiejskiego samorządu - argumentują sopoccy członkowie Prawa i Sprawiedliwości, Aleksandra Jankowska i Bartosz Łapiński.
- Nie można wykluczyć, że do tego dojdzie - przyznaje prokurator krajowy Marek Staszak. Dodaje, że w tej sprawie musi jednak poznać opinie prokuratorów.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.