fot. Maciej Kosycarz/KFP
Prokuratura zbada czy kierownictwo Urzędu Miejskiego nie popełniło przestępstwa.
Zaczęło się śledztwo prokuratury w sprawie narażenia miasta przez władze Gdańska na stratę 4,4 mln zł. Na razie nie ma konkretnych podejrzanych, ale prokuratura prześwietli ścisłe kierownictwo Urzędu Miasta.
- Czy gdańska prokuratura powinna wyłączyć się z tego śledztwa?
-
tak, w tak dużych i ważnych sprawach standardem jest przenoszenie do innych miast
79% -
nie, przecież w ten sposób prokuratorzy sami przyznają, że nie są bezstronni
21%
łącznie głosów: 375
- Ze względu na to, że postępowanie dotyczy kierownictwa urzędu, zwróciliśmy się do Prokuratury Apelacyjnej o wyłączenie nas z prowadzenia tej sprawy - mówi dziennikowi "Polska" Grażyna Wawryniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Przypomnijmy, sprawa jest efektem raportu NIK sprzed kilku tygodni. Kontrolerzy stwierdzili, że Gdańsk na przedziwnych transakcjach gruntami mógł stracić nawet 4,4 mln zł. Jeśli okaże się to prawdą, winnym grozi 10 lat więzienia.
Miasto miało stracić m.in. na wypłacie 4,1 mln zł odszkodowania firmie Mart-Grupa Inwestycyjna, która prowadzona była przez ówczesnych biznesowych partnerów Macieja Lisickiego (wtedy jeszcze nie pełnił funkcji zastępcy prezydenta Gdańska). Spółka zamieniała się z miastem gruntami, a odszkodowanie otrzymała za spadek ich wartości. NIK stwierdza, że było to niezgodne z prawem.
Kolejny zarzut dotyczy zabudowy działki przy ul. Strzeleckiej 7B


















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.