Sopoccy radni mogą na wiele lat zablokować największą miejską inwestycję. Jeżeli, jak zapowiadają, zmienią plan miejscowy wokół dworca PKP, przygotowywany od czterech lat projekt jego przebudowy trzeba będzie zacząć od nowa.
Wyłoniono już dwie firmy, z którymi od kilku miesięcy prowadzone są negocjacje. Decyzja o wyborze jednej z nich mogłaby zapaść latem.
Mimo to niektórzy mieszkańcy, w tym architekci związani m.in. z Towarzystwem Przyjaciół Sopotu, od pewnego czasu zgłaszają swoje uwagi do planowanej inwestycji. Uważają oni, że może powstać obiekt zbyt duży, rozmiarem nie pasujący do kameralnego charakteru kurortu. Uważają także, że w ramach planu przewidziano zbyt mało miejsc parkingowych - około 240 podziemnych i 50 naziemnych.
Ich wątpliwości budzi także plan budowy dwóch rond w okolicy dworca: jedno w okolicy skrzyżowania ulic Kościuszki i Chopina
- Jak powinien wyglądać w przyszłości sopocki dworzec?
-
tak jak zaplanowano, dworzec ma być przede wszystkim funkcjonalny
59% -
raczej kameralny, ale zmienianie planów w takim momencie jest nieodpowiedzialne
28% -
lepiej poczekać kilka lat i zapłacić odszkodowania, ale mieć piękny i kameralny dworzec
13%
łącznie głosów: 920
- Nie możemy pozwolić na to, aby zabetonować dworzec, jak wcześniej zabetonowano Dom Zdrojowy. Będziemy chcieli zmienić plany, aby inwestycja w takiej formie nie mogła dojść do skutku - mówi nam jeden z członków komisji Urbanistyki i Architektury. Inny, z tej samej komisji, też ma wątpliwości, co do wielkości dworca, ale przekonuje, że daleko mu do blokowania inwestycji w obecnym kształcie. Co ciekawe, obaj, podobnie jak pozostali członkowie komisji Urbanistyki i Architektury, wcześniej głosowali za obowiązującym obecnie planem zagospodarowania przestrzennego - przyznali to publicznie podczas poniedziałkowego spotkania z mieszkańcami Sopotu na ten temat.
O opinię pytamy szefa rady miasta i klubu Kocham Sopot Wojciecha Fułka, który jako wiceprezydent Sopotu odpowiadał za uchwalenie obecnego planu zagospodarowania przestrzennego.
- Na razie mamy tylko szkic tego, jak inwestycja może wyglądać, ale rzeczywiście istnieje duże ryzyko, że teren ten może zostać "przeinwestowany" i skala budynków okaże się zbyt duża - mówi.
Dodaje, że lepszym rozwiązaniem niż parking pod dworcem, który dodatkowo generowałby ruch, byłby parking w formule park & ride umiejscowiony w okolicy stacji Sopot Wyścigi. Czy oznacza to, że będzie on optować za zmianą planów zagospodarowania terenów przydworcowych?
- Najlepiej gdyby prezydent Sopotu i urzędnicy wzięli sobie do serca te wszystkie uwagi, i aby negocjacje poszły w kierunku jak najbardziej kameralnego projektu. Spotkałem się jednak z głosami radnych, którzy chcą zmieniać plany i, jeżeli uznamy, że istnieje naprawdę realne niebezpieczeństwo "przeinwestowania" dworca, to nie wykluczamy zmiany planów, choć byłaby to ostateczność - dodaje.
Gdyby radni zmienili plany zagospodarowania terenów wokół dworca, byłaby to skrajna nieodpowiedzialność i podważanie autorytetu miasta. To przecież Rada Miasta, w tym też osoby z Kocham Sopot i PiS, które mówią o zmianie planów, wcześniejsze plany przyjęła i ogłosiła na ich podstawie konkurs na dewelopera zainteresowanego inwestycją. Pomijam już to, że obecnie obowiązujący plan jest dobry i wielokrotnie konsultowany, a próba zmiany go opóźniłaby całą inwestycję o kilka lat i naraziła miasto na konieczność wypłaty kilkumilionowych odszkodowań.
A wy jak uważacie? Czy sopocki dworzec powinien być budowany zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, czy też powinien powstać w znacznie bardziej okrojonej i kameralnej wersji? Podzielcie się z nami swoją opinią.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.