Do końca roku mają się rozstrzygnąć losy gdańskiej Grupy Lotos. Jeżeli spółki nie uda się sprzedać, być może zostanie ona połączona z innym państwowym koncernem: Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem.
Dziś skarb państwa ma 53 proc. udziałów w Grupie Lotos i 73,5 proc. udziałów w PGNiG.
Analitycy nie są zgodnie w ocenie konsekwencji takiego połączenia. - Połączenie Grupy Lotos z silnym podmiotem polskim jest szansą na lepsze działanie na wspólnym rynku europejskim. Obecnie nie ma tam miejsca dla małych bytów - mówi Tomasz Chmal, ekspert Instytutu Sobieskiego ds. Energetyki.
Jego zdaniem połączenie Lotosu i PGNiG musi się opierać na rozsądnym podejściu do całej sprawy. Przekonuje, że choć rafinacja ropy naftowej różni się całkowicie od wydobycia gazu, to takie rozwiązania działają. - Wystarczy spojrzeć na MOL, węgierskie przedsiębiorstwo przetwórstwa ropy naftowej i gazu ziemnego, zajmujące się również dystrybucją tych produktów - uważa Tomasz Chmal.
- Najlepsze rozwiązanie dla Grupy Lotos to:
-
fuzja z Orlenem
10% -
fuzja z inną państwową firmą energetyczną (np. PGNiG)
12% -
sprzedaż udziałów skarbu państwa inwestorowi, który ma dostęp do złóż ropy
19% -
sprzedaż udziałów skarbu państwa inwestorowi finansowemu
6% -
zachowanie status quo
53%
łącznie głosów: 495
Jak twierdzi Szczęśniak, wielkość spółki ma istotne znaczenie w przypadku Lotosu, którego rozmiar inwestycji przekroczył możliwości tak niewielkiej - jak na standardy naftowe - spółki. - Na dodatek w tym samym czasie przeprowadza dwa bardzo kapitałochłonne procesy - rozwój rafinerii i budowę wydobycia najbardziej kosztownego, bo na morzu - dodaje Szczęśniak. - Lotosowi jest koniecznie potrzebny solidny inwestor, który wyłoży duże pieniądze na spłatę zadłużenia. Także minister Aleksander Grad musi ograniczyć swoje apetyty na dochody ze sprzedaży akcji spółki - tylko wtedy będzie mógł w ogóle znaleźć chętnych, bo klimat do inwestycji w europejski przerób ropy nie jest najlepszy.
PGNiG oraz Lotos już od jakiegoś czasu blisko współpracują. Obie spółki wraz z koncernem Energa podpisały umowę w sprawie budowy elektrociepłowni gazowej w Gdańsku o mocy elektrycznej ok. 200 MW.
Połączenie może być brane pod uwagę tylko wtedy, gdy Skarbowi Państwa nie uda się sprzedać swoich akcji gdańskiego koncernu. Ich wartość rynkowa wyceniana jest na ok 2 mld zł. Tymczasem jak dotąd tylko Kulczyk Investments oficjalnie potwierdził swoje zainteresowanie przejęciem Grupy Lotos.
- Podtrzymujemy nasze stanowisko dotyczące Lotosu - potwierdził w rozmowie z Trojmiasto.pl Dariusz Mioduski, prezes Kulczyk Investmenst. - Lotos to bardzo dobra i świetnie zarządzana firma. Chcielibyśmy ją rozwijać - takie plany przedstawiliśmy resortowi i jeśli rząd ma podobne podejście do naszego, to jesteśmy otwarci na dyskusję.
Spółka najbogatszego Polaka ma zamiar złożyć ofertę na Lotos wraz z libijskim partnerem Tamoil. Wśród potencjalnych inwestorów wymienia się także Statoil, Orlen, azerski narodowy koncern Socar oraz rosyjski Łukoil, China National Petroleum Corporation, a nawet jeden z dużych koncernów amerykańskich z sektora dystrybucji paliw.
Sam zarząd Grupy Lotos wstrzymuje się od komentarzy dotyczącej dalszych losów koncernu. Podczas jednego ze spotkań z dziennikarzami prezes zarządu Paweł Olechnowicz zaznaczył, że jego spółka potrzebuje partnera, który wzmocnił by ją w segmencie poszukiwań i wydobycia i w takim kontekście konsolidacja z PGNiG mogłaby przynieść wiele korzyści.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.