Siedem firm chce budować marinę w Sopocie, choć termin składania ofert upływa dopiero za dwa tygodnie. Budowa wystartuje jesienią, do tego czasu na molo można zobaczyć wystawę, która przypomina o żeglarskiej tradycji tego miejsca.
Budowa mariny na molo, w przeciwieństwie do remontu Opery Leśnej, w przetargu na który wpłynęła tylko jedna oferta, cieszy bardzo dużym zainteresowaniem.
- W przypadku Opery mieliśmy blisko dwieście zapytań i jednego chętnego. Tu termin składania ofert mija 31 sierpnia, a już teraz zgłosiło się siedmiu chętnych do budowy mariny. Zwycięzcę wyłonimy we wrześniu, a budowa ruszy jesienią - zapowiada Anna Dyksińska z biura prasowego Urzędu Miejskiego w Sopocie.
Marina, która ma być gotowa w kwietniu 2011 roku, zapewni przystań dla ponad 100 jachtów. Inwestycja pochłonie ok. 86 mln zł, z czego 25 mln zł pochodzi ze środków Unii Europejskiej. Marina będzie sezonowa, bez zaplecza technicznego, stacji paliw i dźwigu, za to będzie bezpieczna i ekologiczna. Prace, które rozpoczną się jesienią, mają być prowadzone tak, by molo przez cały czas było dostępne dla spacerowiczów.
- Prace budowlane będą dodatkową atrakcją. Codziennie będzie można obserwować jak powstaje marina - zapowiada Paweł Orłowski, zastępca prezydenta Sopotu.
Jak podkreślają władze kurortu, marina będzie także miejscem, gdzie będą się szkolić młodzi adepci żeglarstwa. - Jesteśmy pierwszym miastem w Polsce, które wprowadziło żeglarstwo do szkół. W Gimnazjum nr 3 uczymy windsurfingu i żeglowania na katamaranach. Chcemy, by każdy gimnazjalista przechodził podstawowe szkolenie żeglarskie. To ambitne, ale realne plany - zapewnia Paweł Orłowski.
Dlaczego Sopot tak bardzo pragnie mariny dla jachtów przy molo? Na to pytanie odpowiada m.in. wystawa, którą otwarto w poniedziałek.
- Na szesnastu planszach pokazujemy, jak w ciągu 180 lat to miejsce nadawało miastu charakter. Nie było tylko przedłużeniem obecnej ulicy Monte Cassino i miejscem spacerów, ale także przybijały do niego statki, łodzie rybackie czy jachty. Wystawa ma przypominać o żeglarskiej tradycji tego miejsca - opowiada Karolina Babicz z Muzeum Sopotu.
Na wystawie można zobaczyć unikalne pocztówki z końca XIX wieku, ale też zdjęcia z XX wieku, w tym ze sztormu, który zniszczył molo.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.