mat. prasowe
Sopotowi dodatkowe pieniądze potrzebne są m.in. na finansowanie przeciągającego się remontu Opery Leśnej.
Lada dzień sopoccy urzędnicy rozstrzygną przetarg i wybiorą bank, który da miastu kredyt w wysokości 40 mln zł. Ma on pokryć deficyt budżetowy związany głównie z prowadzonymi w mieście inwestycjami.
- Czy ustawowe 60 proc. zadłużenia to dobra granica dla miast?
-
czasem warto się nawet bardziej zadłużyć
19% -
jest w sam raz
31% -
jest zbyt wysoka, samorządy to nie firmy, które mogą się zadłużać inwestując w to, co przyniesie im później dochód
50%
łącznie głosów: 711
- Trudno w tej chwili wyrokować, czy wykorzystamy całą tę kwotę. Wiele będzie zależało od wysokości wpływów do budżetu w drugiej połowie roku. Być może będziemy musieli pożyczyć tylko część tych pieniędzy, chcemy jednak dysponować rezerwą, czymś w rodzaju finansowego bufora - tłumaczy Mirosław Goślicki, skarbnik miasta.
Jak przyznają urzędnicy, pieniądze potrzebne są na realizację inwestycji, głównie na prace związane z przeciągającym się remontem Opery Leśnej. Wykonawca prac zapowiedział miastu, że w drugiej połowie roku będzie chciał prace owe zintensyfikować. Stąd potrzeba finansowego zabezpieczenia ewentualnych wydatków.
Pożyczkę Sopot spłacać będzie przez 10 najbliższych lat. W chwili obecnej miasto zadłużone jest (dane na koniec czerwca) na 86,1 mln zł, co stanowi 27,6 proc. dochodów budżetowych kurortu. Jeżeli miasto wyda cały kredyt w wysokości 40 mln zł, to jego zadłużenie zwiększy się do 40,5 proc. Wciąż więc będzie względnie daleko do ustawowej granicy długu, która wynosi 60 proc.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.