fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
Dziś sam sopocki dworzec i jego okolica nie prezentują się specjalnie dobrze.
W piątek w Warszawie zostanie podpisana umowa w sprawie sprzedaży działek kolejowych wokół miejskiego dworca. Zniknie więc ostatnia przeszkoda prawna dla inwestycji, która ma odmienić zaniedbane tereny w wizytówkę kurortu.
- PKP to bardzo wymagający partner, negocjacje były długie i żmudne, ale w końcu udało się wszystko doprowadzić do szczęśliwego finału - poinformował Portal Trojmiasto.pl Bartosz Piotrusiewicz, wiceprezydent Sopotu.
To właśnie on pojawi się w piątek w Warszawie, by w imieniu miasta złożyć podpis pod dokumentami. - To będzie umowa przedwstępna, na mocy której kolej zobowiązuje się sprzedać nam działki potrzebne do realizacji inwestycji w momencie, gdy wyłoniony zostanie inwestor. To właśnie on zapłaci PKP za działki - mówi Piotrusiewicz.
O tym, kto zajmie się przebudową dworca i rewitalizacją terenów przydworcowych dowiemy się już niebawem. W połowie przyszłego tygodnia minie termin składania ofert w rozpisanym w czerwcu konkursie. Następnie rozpoczną się negocjacje z tymi firmami, których oferty będą spełniać wymogi formalne.
Niewykluczone, że inwestora poznamy jeszcze w tym roku. Szacuje się, że będzie on musiał wyłożyć około 230-240 mln zł. Tyle bowiem kosztować ma cała inwestycja, w ramach której powstanie nie tylko nowy budynek dworca, ale też m.in. parkingi, hotel i obiekty handlowo-usługowe.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie nie związane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.