fot. Krzysztof Mystkowski/KFP
Prezydent Sopotu na stadionie Ogniwa Sopot. Zdaniem policji impreza, w której brało udział ok. 200 osób była imprezą masową. Sąd pierwszej instancji jednak uniewinnił organizatorów meczu.
Jacek Karnowski, prezydent Sopotu, nie wyklucza, iż miasto poprosi MSWiA o zmianę ustawy o imprezach masowych. Jeśli się nie uda niektóre imprezy mogą zniknąć z kurortu.
- Czy takie imprezy, jak turniej rugby lub Tyczka na molo powinny być traktowane jak mecze piłkarskie?
-
tak, chodzi o bezpieczeństwo widzów
22% -
nie, nie można traktować ich jednakowo
78%
łącznie głosów: 482
- Jej wyniki są jednoznaczne i nie potwierdzają zarzutów stawianych przez miasto. Decyzje komendanta miejskiego policji w Sopocie były prawidłowe. Organizacja imprez, nawet tych ważnych dla miasta, nie może odbywać się kosztem bezpieczeństwa zgromadzonych na nich ludzi - mówi nadkomisarz Jan Kościuk, rzecznik KWP.
Władze Sopotu jednak nie dają za wygraną. - Bardziej przekonuje mnie interpretacja niezawisłego sądu niż policji. Nie zgadzamy się z tym, że to liczba miejsc na obiekcie decyduje o tym, czy jakaś impreza jest masowa czy nie. Wbrew pozorom to bardzo poważny problem, bo Sopot żyje z takich imprez, a organizatorzy koncertów promenadowych, konkursu Tyczka na molo czy turnieju rugby nie udźwigną finansowo kosztów zabezpieczenia tych imprez, jeżeli będą one uznawane za imprezy masowe - tłumaczy Jacek Karnowski.
Zdaniem prezydenta Sopotu część organizatorów już teraz rozważa przeniesienie imprez do innych miast. - Nie chcemy do tego dopuścić, więc zwrócimy się do MSWiA z prośbą o jasną wykładnię zapisów ustawy o imprezach masowych. Jeżeli będzie ona taka, jak sugeruje to policja, to będziemy wnosić o zmianę samej ustawy - dodaje Karnowski.



















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.