Większość gmin z Pomorza jest zainteresowana uczestnictwem w partnerstwie publiczno-prywatnym na rzecz budowy w Gdańsku spalarni. Interes widzi też w tym kilkanaście firm z całej Europy. Protestują jednak mieszkańcy, ale nie tylko dlatego jej budowa może skończyć się dopiero w 2018 roku.
- Segregujesz śmieci?
-
tak, zawsze oddzielam surowce wtórne i baterie
28% -
tak, ale tylko częściowo
29% -
czasami, ale zdarza mi się zapomnieć
10% -
nie, niech to robi zakład utylizacyjny
33%
łącznie głosów: 637
Wcześniej aż tak odległego terminu nikt nie podawał. Także dlatego, że od 2013 roku zaczniemy płacić kary za składowanie odpadów, które można przetworzyć. I nie chodzi tu tylko o surowce wtórne, ale wszystko, co można zamienić np. na ciepło. Właśnie na tym ma zarabiać partner prywatny, który zbuduje spalarnię.
- Będzie miał trzy źródła przychodów: gminy będą płaciły mu za utylizację odpadów, będzie sprzedawał energię elektryczną oraz ciepło, które powstaną w wyniku spalania - wylicza Wojciech Głuszczak, prezes Zakładu Utylizacyjnego, zarządzającego wysypiskiem na Szadółkach. To najprawdopodobniej właśnie tam
Oprócz wyboru miejsca, trzeba także mieć pozytywną decyzję środowiskową, chętnych do spółki i przede wszystkim inwestora, który spalarnię zbuduje. Procedury w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska już trwają, a wybór lokalizacji wkracza w decydującą fazę. W Gdańsku gościli już także przedstawiciele 11 firm z całej Europy, które są zainteresowane budową spalarni.
Skoro jest tak dobrze, to skąd odległy 2018 rok? Z nowej spalarni na pewno będzie korzystał gdański ZUT i Eko Dolina z Łężyc. To pewniaki, a co z pozostałymi? By spółka miała sens, powinno przystąpić do niej co najmniej pięć z dziewięciu największych na Pomorzu zakładów utylizacyjnych.
- Na deklaracje gmin czekamy do końca I kwartału 2012 roku. Po spotkaniu jesteśmy dobrej myśli - mówi Tadeusz Styn, kierownik referatu polityki ekologicznej w Urzędzie Marszałkowskim.
Jego słowa potwierdza Piotr Grzelak, który z ramienia InvestGDA zajmuje się merytorycznym opracowaniem projektu. - Model partnerstwa publiczno-prywatnego okazał się najlepszy po przeprowadzeniu analiz na zlecenie ZUT. Wstępne zainteresowanie wyraził Tczew, konkretne pytania padały też ze strony Starogardu Gdańskiego - wylicza.
Zwożenie śmieci do gdańskiej spalarni może jednak być za drogie np. dla samorządów Słupska czy Kwidzyna. Wielkiego wyboru jednak nie mają, bo późniejsze korzystanie ze spalarni będzie droższe dla tych, którzy nie będą członkami spółki nią zarządzającej. A druga spalarnia na Pomorzu na pewno nie powstanie. Pojawiły się jednak głosy, że można zbudować ją także w Eko Dolinie w Łężycach.
- Spalarnia to nawet nie projekt metropolitalny, a regionalny. Na pewno powstanie więc jedna. U nas plan zagospodarowania wyklucza budowę takiego obiektu, więc nawet nie zawracamy sobie głowy ewentualnym tematem jej budowy - podkreśla Izabela Wołosiak, wiceprezes Eko Doliny, zrzeszającej m.in. Gdynię, Wejherowo, Rumię i Redę.
Spalarnia będzie więc jedna, pytanie tylko, kiedy? - 2018 rok to termin dość pesymistyczny, ale także możliwy - przyznaje Wojciech Głuszczak.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.