fot. Maciej Kosycarz/KFP
Czy Stocznia Gdańska trafi wreszcie na światową listę dziedzictwa UNESCO?
Mimo kilku odrzucanych wniosków o wpisanie Gdańska na Listę Światowego Dziedzictwa, pojawiło się kolejne światło w tunelu. - Na liście UNESCO nie ma żadnej stoczni z przełomu XIX i XX w., na dodatek wciąż pracującej - mówi Tomasz Merta, wiceminister kultury, który we wtorek spotkał się z władzami Gdańska.
- Co zrobić, gdy UNESCO postawi warunek: albo wpis na listę, albo nowoczesna dzielnica w stoczni?
-
wybrać nową dzielnicę: miasto jest dla ludzi, a nie dla międzynarodowych organizacji
43%
-
wybrać listę: nowoczesne dzielnice są w każdym mieście, lista UNESCO jest wyjątkowa
25%
-
na pewno da radę zawrzeć jakiś kompromis
32%
łącznie głosów: 552
We wtorek w tej sprawie spotkali się w gabinecie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza m.in. Tomasz Merta, wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego, wojewoda pomorski Roman Zaborowski oraz Marian Kwapiński, wojewódzki konserwator zabytków.
- Lista światowego dziedzictwa zmienia się, dziś to praktycznie lista tzw. "braków" - podkreśla Tomasz Merta. - Oznacza to, że w najbliższych latach w Europie na listę nie zostanie wpisane żadne historyczne centrum miasta, ale raczej obiekty z takich kategorii, których na liście jeszcze nie ma.
Władze Gdańska już parę razy musiały przełknąć gorzką pigułkę w związku ze staraniami o wpisanie na listę UNESCO. Najpierw spekulowano, że szanse ma Główne Miasto, potem zawężono je do Drogi Królewskiej i kościoła Mariackiego. Pojawiła się też propozycje Westerplatte oraz placu Solidarności z Pomnikiem Poległych Stoczniowców, historyczną Bramą nr 2 i Salą BHP. Za każdym razem gdański wniosek był utrącany w ministerstwie.
Jednak jak mówi dziś Tomasz Merta: - Po raz pierwszy Gdańsk ma dużą szanse na znalezienie się na liście UNESCO, jeżeli tylko złoży wniosek o wpisanie na nią Stoczni - analizuje wiceminister.
Na drodze do otrzymania wpisu może jednak stanąć budowa ul. Nowej Wałowej, która przetnie tereny stoczniowe na pół. UNESCO może się to nie spodobać, ponieważ ulica zmieni charakter całej dzielnicy. - Musimy się zastanowić czy istnieją szanse przygotowania takiego wniosku, który mimo to miałby szanse uzyskać poparcie. Musimy brać pod uwagę skutki finansowe zmiany planu zagospodarowania terenu - przyznaje prezydent Gdańska. Przypomnijmy: Nowa Wałowa jest niezbędna, by na terenie Stoczni powstała nowoczesna dzielnica z mieszkaniami i biurowcami.
Znalezienie się na liście UNESCO to nie tylko olbrzymi prestiż ale też wymierne korzyści związane ze spodziewanym wzrostem ruchu turystycznego. Po Europie jeżdżą specjalnie organizowane wycieczki trasą zabytków UNESCO.
Do tej pory na liście UNESCO, ale zwanej "Pamięć i Przyszłość" znalazły się tablice z 21 Postulatami Sierpniowymi z 1980 roku. Tomasz Merta, twierdzi, że nie utrudni to, a wręcz ułatwi, starania o wpis na listę światowego dziedzictwa stoczniowych dźwigów i miejsc związanych z historycznymi wydarzeniami z lat 80.
Nie jest tajemnicą, że władze Gdańska narzekają na współpracę z konserwatorem, który - zdaniem miejskich urzędników - utrudnia inwestycje na terenie miasta.
- W naturę relacji pomiędzy samorządem, inwestorami i urzędem konserwatorskim jest wpisany pewien stan napięcia - dyplomatycznie podsumował spotkanie wiceminister. -Samorządy myślą przede wszystkim o rozwoju, więc na pierwszym miejscu stawiają inwestorów. Konserwator tymczasem musi chronić dziedzictwo narodowe. Ale napięcie między nimi jest do pokonania i wydaje mi się, że można się porozumieć. Ochrona dziedzictwa narodowego nie musi być wbrew rozwojowi miasta.
















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie nie związane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.