fot. Krzysztof Mystkowski/KFP
Część mieszkańców Letnicy zamieszkała już na osiedlu TBS przy ul. Jeleniogórskiej na Ujeścisku.
Mieszkańcy Letnicy, których domy zostały zburzone w związku z budową drogi dojazdowej do stadionu, mają już nowe mieszkania. Dla trzynastu rodzin ich zabrakło, więc Gdańsk zafundował im nowe lokale, wybudowane i wykończone przez deweloperów.
- Czy miasto powinno kupować zamienne mieszkania na wolnym rynku?
-
nie, to jawna niesprawiedliowść
15%
-
powinno, ale wyłącznie o identycznym standardzie jak poprzednie
33%
-
tak, to obowiązek w momencie wyburzania domów
52%
łącznie głosów: 1262
Dla 13 rodzin nie wystarczyło jednak lokali, do których Gdańsk musiał ich przesiedlić. Czasu na zbudowanie nowych nie było, więc miasto kupiło mieszkania od deweloperów.
- W takich wypadkach zawsze szukamy mieszkań już wykończonych i tanich. Oczywiście także o odpowiednim standardzie. Z tych względów najczęściej są to lokalizacje oddalone od centrum - przyznaje zastępca prezydenta Gdańska, Maciej Lisicki.
Z dwóch różnych źródeł dotarły do nas jednak informacje, że gdańscy urzędnicy negocjowali z firmą Inpro zakup całego piętra w atrakcyjnej lokalizacji - Brętowskiej Bramie we Wrzeszczu. Obie strony zaprzeczają jednak tej informacji. - Miasto nie kupiło od nas żadnego mieszkania i, choć niewiele z nich już zostało, to zapraszamy do biura sprzedaży. Na razie muszę jednak tę informację zdementować - tak dobrze jeszcze nie jest - mówi Rafał Zdebski, pełnomocnik zarządu Inpro.
"Przesiedleńcy" nie mają jednak na co narzekać. Większość z mieszkańców Letnicy ma teraz zdecydowanie lepsze warunki. Za mieszkania od Hossy, Polnordu i Słonecznego Wzgórza miasto zapłaciło od 6,1 tys. zł do niecałych 6,3 tys. zł za m kw. [mieszkania od Pomeranki miasto pozyskało w ramach programu "Mieszkania za grunt", a nie jak omyłkowo napisaliśmy kupując je od dewelopera - dop. red.]. Za mieszkania kupowane na rynku wtórnym miasto zapłaciło od 5,8 tys. zł za m kw.
- Oczywiście nie wszyscy są zadowoleni, ale zdecydowana większość odebrała zmiany bardzo pozytywnie. To zrozumiałe, że wcześniej protestowali, bo wielu ludzi ma psychologiczną barierę przed przeprowadzką, a tu w grę wchodziło jeszcze wyburzenie budynków, w których mieszkali przez lata - mówi Tadeusz Gleinert, pełnomocnik prezydenta Gdańska ds. rewitalizacji Letnicy.
- Większość mieszkań kupiliśmy w południowej części miasta. Tam udało się nam wynegocjować nie tylko zniżki w cenie, ale też ważne dla nas wykończenie. Dziś wiele lokali oddaje się bowiem w tzw. stanie deweloperskim, a nam zależało, by były gotowe do zamieszkania i udało się to osiągnąć - mówi Anna Dobrowolska z biura prasowego gdańskiego magistratu.
- Większość mieszkańców Letnicy miała do wyboru kilka mieszkań. Część wolała zlokalizowane nieco bliżej centrum, ale mniejsze lokale. Inni postawili na większe, ale bardziej oddalone od centrum - mówi Maciej Lisicki.
















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie nie związane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.