W lipcu na stadionie w Letnicy zostanie otwarte Muzeum Lechii Gdańsk. Nietypowe, bo naszpikowane elektroniką, która pozwoli poczuć się jak na boisku. Pomieści ponad tysiąc klubowych pamiątek: koszulek, kart klubowych, proporczyków, odnalezionych niedawno niepublikowanych materiałów filmowych o klubie, pucharów...
Jednak pamiątki to nie jedyna rzecz, jaka będzie zachwycać kibiców. Samo muzeum zostało tak zaprojektowane, by jak najwierniej oddawać atmosferę panującą na stadionie.
-Wejście do muzeum będzie wieść przez tunel symulujący ten, którym piłkarze wychodzą na murawę. Do tego dojdą efekty akustyczne - będzie można usłyszeć np. odgłosy butów piłkarskich. Chcemy, by muzeum szło z duchem czasu, było dynamiczne, dlatego poza gablotami będą panele multimedialne, ekrany plazmowe, podłoga z czujnikami. Więcej nie zdradzę, bo to niespodzianka. - zapowiada Zbigniew Zalewski, który od ponad roku pracuje nad tym projektem.
- W środku znajdzie się część poświęcona kibicom, a także sztuczna nawierzchnia imitująca murawę, gabloty prezentujące inne sekcje, bowiem Lechia to nie tyko piłka nożna, ale także rugby, kolarstwo czy lekkoatletyka. - dodaje kustosz Muzeum Lechii Gdańsk.
W części poświęconej rugby znajdzie się m.in. puchar podarowany legendzie gdańskiej drużyny Januszowi Urbanowiczowi na zakończenie kariery. - Mogę uchylić rąbka tajemnicy i powiedzieć, że Kazimierz Zimny obiecał przekazać nam brązowy medal, który zdobył w biegu na 5 kilometrów podczas igrzysk olimpijskich w 1960 roku w Rzymie. Ponadto znajdą się pamiątki związane ze świętej pamięci Waldkiem Malakiem. Mama brązowego medalisty olimpijskiego w podnoszeniu ciężarów obiecała przekazać nam. m.in. buty, w których zdobywał medal w Barcelonie (1992) i część ubioru reprezentacyjnego - dodaje Zalewski.
Nie zabraknie też rzeczy nawiązujących do początków klubu. - W pierwszej części po wejściu do muzeum będzie prezentowana historia futbolu w Gdańsku. Sięgniemy więc do okresu przedwojennego, czasów, gdy grała Gedania, a także kluby niemieckie - mówi Zalewski.
- Ważny jest też wątek lwowski. Nie jest tajemnicą, że Lechię zakładali w dużej mierze ludzie związani z Lwowem, którzy po wojnie trafili do Gdańska. Mamy więc trochę materiałów dotyczących legendarnego kibica, Alojzego Kuszlaka, znanego jako "Lojdzio", który był jednym z założycieli Lechii. Mamy jego legitymację klubową z 1947 roku, jego kartę wstępu na stadion, a nawet jego świadectwo dojrzałości - podkreśla kustosz.
Muzeum to też dobry pretekst do tego, by dowiedzieć się choćby takich rzeczy - skąd wzięły się biało-zielone barwy klubu i jak tuż po wojnie wyglądał strój zawodnika. - Lechia od początku grała w barwach biało-zielonych. Z dużym prawdopodobieństwem można uznać, że to kolory Lechii Lwów, która też tak się nosiła. I barwy i nazwa zostały przeniesiona przez lwowiaków. Zresztą na samym początku klub nosił nazwę BOP Baltia [Biuro Odbudowy Portu - przyp. red.], dopiero decyzją zarządu w grudniu 1945 r. przemianowana została na Lechię Gdańsk. W tamtym czasie zawodnicy grali w zielonych koszulkach z białą literą "L". Stroje szyły wówczas kibicki i żony piłkarzy - mówi kustosz.
Nie każdy też wie, że pierwszy mecz Lechia, jeszcze jako BOP, rozegrała z Milicyjnym Klubem Sportowym, przegrywając 4:6, a do 1949 roku mecze były rozgrywane na Biskupiej Górce przy jednostce milicji, bo stadion na Traugutta został mocno zniszczony podczas wojny.
Jednak jedną z cenniejszych pamiątek, jakie Zbigniew Zalewski ma w kolekcji, jest odręcznie napisana kaligrafowanym pismem Kronika Klubowa, w której zawarta jest niemal cała historia Lechii.
- Z ciekawostek mogę też zdradzić, że mamy m.in. dwa medale za zdobycie Pucharu Polski. Jeden użyczył nam Dariusza Raczyński, drugi Ryszard Polak. Do tego karty zawodnicze, na przykład Romana Korynta z 1958, Zdzisława Puszkarza z 1966, czy Ewalda Nowakowskiego z lat 50. Wiele tych kart się zachowało. Tadeusz Jahn użyczył kryształowy puchar, który w 1972 roku zawodnicy Lechii otrzymali za awans do II ligi. - wylicza Zalewski.
- Jest też, zachowana w szczątkowej formie, karta wstępu na BKS Lechię Alojzego Kuszlaka, karta VIP Arkadiusza Rybickiego, którą miał w portfelu podczas katastrofy w Smoleńsku, czy telegram z gratulacjami od kibiców z pokładu promu Stefan Batory z 1984 roku I wiele wiele innych rzeczy - - dodaje kustosz.
Kolekcja, choć imponująca, ma poważne luki. Jak przyznaje kustosz wciąż czeka na takie rarytasy jak choćby Superpuchar, który Lechia zdobyła w 1984 roku podczas meczu z Lechem Poznań. - Masa rzeczy zaginęła podczas przeprowadzek. Może są osoby, które uratowały chociaż część z tych pamiątek? - mówi Zalewski.
Muzeum powstaje z pieniędzy Lechii i będzie kosztować kilkaset tysięcy złotych. Ma ruszyć w lipcu tego roku. Wstęp będzie odpłatny. Trwa ustalanie cen biletów. - Będą to jednak symboliczne kwoty, pozwalające pokrywać koszty utrzymania muzeum - zapewnia Zalewski.
Każdy kto ma przedmioty związane z Lechią Gdańsk może skontaktować się z kustoszem pod numerem telefonu 506 071 100 lub mailowo muzeum@lechia.pl, z.zalewski@lechia.pl i przekazać je powstającemu muzeum.

















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.