fot. trojmiasto.pl
Kierowcy parkują gdzie się da. Jeśli łamią nie tylko zasady ruchu, ale także zdrowego rozsądku, spotyka ich przykra niespodzianka.
Tysiące kierowców wpadły chyba na ten sam pomysł: skoro organizatorzy przestrzegali przed przyjazdem samochodem na Zlot Żaglowców, to będzie mały ruch. Efekt? Potężne korki. A najgorsze dopiero przed nami.
Od wielu tygodni organizatorzy The Tall Ship's Races apelowali, by zmotoryzowani omijali centrum Gdyni. W piątek wielu kierowców zdecydowało, że nikt ich nie będzie pouczał i nie wzięło sobie ostrzeżeń do serca.
Miejsc parkingowych nie ma od okolic stoczni po dworzec główny. Zastawione są wszystkie skrawki chodników i trawników. Gdyby Straż Miejska mogła skupić się w ten weekend jedynie na wypisywaniu mandatów, jej roczny plan zostałby zrealizowany w trzy dni.
Także z powodu braku miejsc parkingowych Śródmieście jest całkowicie sparaliżowane. Kierowcy kręcą się, szukając wolnego skrawka placu. Choć "kręcą" to za dużo powiedziane. Ul. Świętojańska
Najgorzej jest na skrzyżowaniu ul. Świętojańskiej z zamkniętym dla ruchu Skwerem Kościuszki
Sytuację komplikuje fakt, że masa ludzi przyjechała też na festiwal Open'er - niektórzy oczywiście samochodami. - Wszędzie trąbili, żeby zostawić samochody, więc chcę zaparkować gdzieś w centrum, a dalej pojechać autobusem - mówi pan Adam, który przyznaje, że mieszka w... Gdańsku.
- Apelowaliśmy o zostawianie samochodów na specjalnie przygotowanych parkingach, kierują do nich specjalnie przeszkoleni pracownicy informacji turystycznej. Zawsze jest tak, że nie wszyscy posłuchają - mówi rzecznik zlotu Joanna Grajter.
Najgorsze dopiero przed nami. W godzinach szczytu lepiej omijać śródmieście Gdyni jak największym łukiem.
Tymczasem kolejki SKM pustawe. W niektórych z nich można bez większego problemu znaleźć miejsca siedzące.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.