Fakty i opinie

stat

Urlop komandosów: kajakiem na Bornholm

Ośmiu komandosów spędzi swój urlop płynąc kajakiem na Bornholm. Pokonają 700 km.


400 mil morskich w kajaku i trzy tygodnie zmagań z wiatrem oraz bałtycką falą - tak spędzi urlop ośmioosobowa grupa żołnierzy z jednostki Formoza. Nie na rozkaz, ale po to, by zebrać fundusze na rehabilitację kolegi, który ucierpiał w wyniku wypadku komunikacyjnego.



Co najczęściej robisz podczas urlopu?

wypoczywam

32%

pomagam innym, angażuję się w wolontariat

3%

pracuję w ogrodzie, remotnuję dom

10%

dorabiam, pracując dorywczo

7%

nudzę się i nie wiem co zrobić z czasem

13%

zwiedzam i podróżuję

35%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 376
Swoją podróż rozpoczęli 4 sierpnia po godz. 8 w gdyńskiej marinie, ale początek tego przedsięwzięcia miał miejsce dużo wcześniej. Już wiosną rozpoczęli treningi do czekającej ich drogi. Początkowo trwały one godzinę lub dwie dziennie, ale ten ostatni, sprawdzający ich gotowość do wyprawy, zajął aż 14 godzin i był symulacją najtrudniejszego etapu rejsu.

- Największym sprawdzianem będzie odcinek między Jarosławcem a wyspą Bornholm - mówi kierownik wyprawy, Dariusz. - To 110 km do przepłynięcia pod wiatr i pod falę.

Trasa licząca prawie 700 km podzielona została na odcinki, liczące mniej więcej 40 km. Taki dystans będzie dla nich codziennością. Noce spędzać będą na plażach pod namiotami, które zabrali ze sobą. Towarzyszyć im będzie również łódź asekuracyjna, która udzieli asysty w razie załamania pogody lub innego zdarzenia losowego.

- Nasze kajaki mają większą dzielność morską. Przy stanie morza poniżej 3, możemy płynąć bez obaw - mówi Jacek, uczestnik wyprawy. - Oprócz tego każdy wyposażony jest w kompas, solidny ster oraz środki ratunkowe.

Pierwszy etap wyprawy prowadzi z Gdyni do Jastarni, a następnie wzdłuż linii brzegowej do Jarosławca, wokół Bornholmu i z powrotem do Gdyni. Uroczyste przywitanie uczestników wyprawy na gdyńskiej Plaży Śródmieście planowane jest na 25 sierpnia

***

Dwa lata temu, Sebastian uległ poważnemu wypadkowi. Przeżył cudem, a potem przez pół roku był w śpiączce. Po wybudzeniu okazało się, że jest całkowicie sparaliżowany. Do dziś jest częściowo unieruchomiony i może się poruszać jedynie na wózku inwalidzkim. Dzięki ogromnej determinacji, rehabilitacja, której jest poddawany, przynosi niesamowite efekty. Jest ona jednak kosztowna, a najbliższych Sebastiana nie stać na kolejne turnusy rehabilitacyjne. Dlatego jego koledzy, komandosi Formozy, którym w pracy towarzyszy maksyma "Nigdy nie zostawiamy Swoich", postanowili wesprzeć kolegę, zbierając pieniądze od sponsorów.

Ty też możesz zostać jednym z nich. Jeśli chcesz pomóc uczestnikom wyprawy w zdobywaniu funduszy, wpłać pieniądze na konto Fundacji Nadzieja (08 8430 0009 2002 0005 1347 0113 ) lub zajrzyj na stronę internetową akcji "Mila dla Sebastiana", by poznać więcej szczegółów.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (69)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.