13 lipca 2010, godz. 12:00 (149 opinii)
fot. Krzysztof Mystkowski/KFP
Ksiądz Henryk Jankowski zawsze cieszył się poważaniem prostych ludzi, zwykłych stoczniowców. Ale dobrze wspominają go także członkowie elit, wśród których prałat lubił się obracać.
Znane postaci wspominają księdza prałata Henryka Jankowskiego. Większość z nich twierdzi, że wolą pamiętać jego działalność sprzed 1989 roku.
Lech Wałęsa: Prałat był człowiekiem niezastąpionym, bez którego komunizm jeszcze długo, długo by istniał. Odegrał wielką rolę w walce. Potem - już w pracy, w pluralizmie - miał trochę inną wizję i ją realizował. Moja była trochę inna i też ją realizowałem. Myślałem, że jednak jeszcze los mu da trochę pożyć, że jeszcze kiedyś wspólnie jakiegoś dzieła dokonamy. Ale życie chciało inaczej. Cieszmy się, że był taki człowiek, cieszmy się, że naprawdę zrobił wiele i kontynuujmy dzieło wtedy rozpoczęte.
Pierwszy niekomunistyczny premier
Tadeusz Mazowiecki: To był bardzo odważny człowiek. Myślę o nim przede wszystkim w kontekście gdańskich protestów w 1980 roku. Potem był wprawdzie kontrowersyjny, ale na zawsze zapamiętać trzeba, kto z podniesionym czołem odprawił mszę św. dla robotników i modlić się za niego. Ja to robię.
Jerzy Borowczak, współorganizator strajków w stoczni: Odwiedzałem go w ostatnim czasie i jestem zaskoczony tą śmiercią, bo wprawdzie jego stan nie był najlepszy, ale wiele wskazywało na to, że odzyskuje wigor. Odchodzi legenda Solidarności, wielki człowiek, który zapłacił za swoją otwartość i chęć pomagania innym. Był moim prawdziwym przyjacielem - takim z krwi i kości.
Bogdan Lis, były działacz Solidarności: To były dwie osoby w jednej. Z jednej strony ta, która działała w Solidarności i walczyła o wolność całej Polski. A z drugiej kapłan korzystający z tej wolności - jeżdżący mercedesem i ekstrawagancko się ubierający.
Metropolita gdański abp
Sławoj Leszek Głódź: Bez wątpienia był to kapłan o ogromnych zasługach dla świata pracy, kościoła i Polski. Dziś już nikt nie pamięta, że kiedy ks. Jankowski opowiedział się za robotnikami, ryzykował życiem, a odwaga wtedy kosztowała. Wszystkie szpitale czy żłobki w kraju mają mu czego zawdzięczać, bo wszystko co miał, to rozdawał. Teraz wszyscy się litują, ale rzeczywistość była inna, gdy nie mógł głosić kazań i bardzo to przeżywał. W Polsce już tak jest, że dopiero po śmierci staramy się odczytać ludzi właściwie, bo za życia wszystko jest karykaturą.
Ks. prałat
Henryk Jankowski zmarł w poniedziałek, 12 lipca. miał 74 lata. Msza święta pogrzebowa odbędzie się w kościele św. Brygidy w sobotę 17 lipca o godz. 11. Przewodniczyć jej będzie metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź, który wygłosi także homilię. Prałat zostanie pochowany w kościele św. Brygidy. Władze kościelne podjęły tę decyzję jeszcze za jego życia.