W niedzielę o ok. godz. 15:30 na kanale Martwej Wisły zaczęła tonąć łódź motorowa. Pięciu dorosłym pasażerom nic się nie stało. Natomiast trzyletnie dziecko po reanimacji trafiło do szpitala. Sternik był nietrzeźwy.
Gdy motorowa łódź płynąca Martwą Wisłą, z sześcioosobową załogą , w tym trzyletnim dzieckiem, znalazła się na wysokości ul. Kutnowskiej
Woda wypełniła łódź na tyle, że ta zaczęła tonąć, a wraz z nią pasażerowie. Na szczęście w porę zauważyła tonących załoga kutra, który przepływał nieopodal. - Wezwali pomoc i już po kilku minutach na miejsce zjechała straż pożarna i karetka - mówi Tadeusz Konkol rzecznik prasowy Pomorskiej Straży Pożarnej. - Dorosłym pasażerom, poza wyziębieniem organizmu, nic się nie stało. Najbardziej ucierpiało trzyletnie dziecko. Na brzegu natychmiast zostało reanimowane. Po przywróceniu mu krążenia trafiło do szpitala- dodaje.
Dziecko było pod opieką ok. 30 letnich dorosłych. Na razie wiadomo jedynie, że sternik był nietrzeźwy.
- Na wniosek prokuratora dorosła część załogi trafiła do aresztu. Trwa wyjaśnianie dokładnych przyczyn zdarzenia - mówi rzecznik policji.


















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.