Zaczynała sama, dziś zarządza 60-osobowym zespołem. Historia Dominiki Peszel-Paixão

Alicja Olkowska
27 kwietnia 2026, godz. 07:00
Dominika Peszel-Paixao, założycielka Studia Tańca SIEMANKO w Gdańsku.

W 2012 r. Dominika Peszel-Paixão zaczynała od wynajmowania sali tanecznej na godziny. Dziś jej szkoła tańca SIEMANKO jest rozpoznawalną marką w Trójmieście i miesięcznie notuje blisko 10 tys. wejść na zajęcia. Po drodze był jednak nie tylko dynamiczny rozwój, ale też trudne decyzje, przeciążenie obowiązkami i momenty, w których, jak sama przyznaje, trzeba było wybierać między firmą a własnym zdrowiem. W 2025 r. znalazła się w finale konkursu "Sukces Pisany Szminką", jednego z najważniejszych wyróżnień dla kobiet w biznesie w Polsce. W rozmowie opowiada, kiedy pasja przestaje wystarczać, dlaczego warto odpuszczać kontrolę i jak buduje się organizację, która nie opiera się już na jednej osobie.





Co dziś jest dla ciebie największym luksusem?

Od wynajmu sali do szkoły tańca z tysiącami kursantów w Trójmieście


Alicja Olkowska: Zaczynałaś w 2012 r., wynajmując salę na godziny. Dziś szkoła tańca SIEMANKO przy ul. Jana KilińskiegoMapka to rozpoznawalna marka i ponad 60-osobowy zespół. Czy był moment, w którym dotarło do ciebie, że to już nie jest tylko przestrzeń do prowadzenia zajęć, ale organizacja z realnym potencjałem rozwoju? A może był to proces, który dojrzewał stopniowo, bez jednego przełomu?

Dominika Peszel-Paixão: Takim ważnym momentem było podjęcie decyzji o przeniesieniu studia z Przymorza do Galerii Metropolia. Wcześniej miałam salę o powierzchni 200 m kw., a tutaj, we Wrzeszczu, mam prawie 1000 m kw. To był ogromny przeskok. Przez pewien czas funkcjonowały dwie lokalizacje, na Przymorzu i we Wrzeszczu, ale kiedy przyszła pandemia, musiałam zadecydować, którą ratować. Postawiłam na nowsze miejsce.

Zbiegło się to z momentem, kiedy zaczęłam rezygnować z prowadzenia zajęć. Uświadomiłam sobie, że nie da się być wszędzie: prowadzić grupy, dbać o stabilność firmy i myśleć o jej rozwoju. Pamiętam, jak przychodziłam na zajęcia, prowadziłam swoje grupy, a w głowie krążyły inne zadania, które na mnie czekają: trzeba zamówić hydraulika, muszę zadzwonić do dyrektora galerii, muszę opłacić rachunki, wystawić faktury i wiele więcej...

Dominika Peszel-Paixao, założycielka Studia Tańca SIEMANKO w Gdańsku.
Wtedy powiedziałam sobie: albo się wykończę, albo muszę z czegoś zrezygnować. I tak, z wielkim bólem serca, przestałam uczyć tańca. Wiedziałam, że dłużej tak nie mogę funkcjonować. Natłok obowiązków uświadomił mi, że to już nie jest tylko pasja i prowadzenie zajęć, ale też ogromna odpowiedzialność. Albo studio padnie, albo padnę ja.

Przez lata w SIEMANKO byłam na ośmiu etatach jednocześnie (śmiech). Prowadziłam zajęcia, byłam na recepcji, ogarniałam marketing, rekrutowałam, tworzyłam grafiki, prowadziłam social media. Długo sprzątałam studio sama - gdy wszyscy wychodzili po zajęciach do domu, ja myłam podłogę i przygotowywałam sale na kolejny dzień.

Sporo tego jak na jedną osobę.

Tak, ale napędzała mnie młodość, pasja. Miałam 22 lata, gdy otwierałam firmę. Byłam tak szczęśliwa i nakręcona, że wiele z tych rzeczy traktowałam jak przyjemność, nie obowiązek. W ogóle nie myślałam o tym jak o firmie - to był po prostu mój sposób na życie, który pokochałam.

22 lata to naprawdę młody wiek na otwieranie biznesu w dużym mieście.

Miałam 19 lat, gdy przyjechałam z Człuchowa do Trójmiasta na studia prawnicze, które zresztą skończyłam. Pamiętam, że podczas EURO 2012 w Gdańsku byłam zaangażowana w część artystyczno-taneczną: na czterech meczach wychodziliśmy na murawę, wprowadzając drużyny piłkarskie, i tańczyliśmy do piosenki Oceany. Jednocześnie odbywałam praktyki w sądzie, ale w myślach miałam coś zupełnie innego - układałam choreografię i planowałam występ. Już wtedy wiedziałam: skończę studia, ale to nie będzie moja droga.

  • Dominika Peszel-Paixão w 2012 r. podczas Euro 2012 współtworzyła część artystyczno-taneczną.
  • Dominika Peszel-Paixão w 2012 r. podczas Euro 2012 współtworzyła część artystyczno-taneczną.
  • Dominika Peszel-Paixão w 2012 r. podczas Euro 2012 współtworzyła część artystyczno-taneczną.
To była wyboista droga?

Tak. Jest jeden wątek, którym rzadko się dzielę, ale gdy zaczęłam prowadzić konsultacje dla osób zakładających własne firmy, przestałam go wypierać. Przed SIEMANKO przez rok prowadziłam inne studio tańca, które po roku padło. Miałam wtedy wspólniczkę, bardzo dużo mnie te doświadczenie nauczyło, ale już po roku rozstałyśmy się i za namową kursantów i instruktorów postanowiłam spróbować jeszcze raz, sama.

Dziś wiem, że gdyby nie tamta lekcja, nigdy bym się na to nie odważyła. Po tym roku usiadłam i powiedziałam sobie: dobra, księgowość mnie już tak nie przeraża, praca z ludźmi czy rekrutacja też nie, więc czy dam radę pociągnąć to sama? Nie wiem, ale otaczający mnie ludzie mówią, że tak. I wtedy to wystarczyło, żeby spróbować drugi raz. Dlatego gdy dziś przychodzą do mnie na konsultacje młodzi przedsiębiorcy, którzy chcą odpuścić po jednej porażce, wiem dokładnie, o czym mówią - byłam tam, ale też wiem, jak się w tym miejscu i lęku nie "rozgościć".

Czy wydarzył się jakiś poważny kryzys, moment, w którym musiałaś przestać myśleć jak tancerka, a zacząć myśleć jak szefowa?

To ciekawe pytanie, bo odpowiedź może zaskoczyć. Dla wielu przedsiębiorców najtrudniejsze jest pozyskiwanie klientów, sprzedaż, strategia marketingowa, rekrutacja, formalności. Mnie to przychodziło wyjątkowo łatwo i mówię to zupełnie szczerze. Rozdawałam ulotki, zaczepiałam ludzi, zapraszałam na dni otwarte. To była dla mnie przyjemność, bo sprzedawałam usługę, w którą głęboko wierzę. Znałam instruktorów, sama chodziłam na ich zajęcia, mogłam ich polecać z przekonaniem.

Najtrudniejsze było jednak coś innego: bycie szefową. Kimś, kto kocha ludzi, ceni sobie dobrą atmosferę w pracy, nigdy nie nadużywa władzy, jest uważny na potrzeby zespołu, a jednocześnie musi czasami odmówić, skrupulatnie dbać o płynność finansową, reagować, gdy coś jest niezgodne z jego wartościami, stawiać granice, dawać konstruktywny feedback. To zawsze psuje atmosferę, przynajmniej przez chwilę, i nie każdy przełożony dobrze to znosi.

  • Dominika Peszel-Paixao, założycielka Studia Tańca SIEMANKO w Gdańsku.
  • Dominika Peszel-Paixao, założycielka Studia Tańca SIEMANKO w Gdańsku.
  • Dominika Peszel-Paixao, założycielka Studia Tańca SIEMANKO w Gdańsku.
  • Dominika Peszel-Paixao, założycielka Studia Tańca SIEMANKO w Gdańsku.
Gdzie się tego nauczyłaś?

Na szkoleniach z przedsiębiorcami i trenerami biznesu, ale też wiele nauczyłam się od ludzi, których po prostu nazywam mentorami, choć oni sami za takich się nie uważają (śmiech). To ludzie, których spotykałam na swojej drodze i którzy dzielili się ze mną swoim doświadczeniem.

Przedsiębiorczości uczyłam się również w domu. Rodzice mieli sklep, prowadzili go we dwójkę, bez pracowników. Wracałam ze szkoły i np. rozkładałam towar, myłam podłogę, a potem negocjowałam, ile mogę za to dostać. Jak były święta i większy ruch, sprzedawałam i jeździłam po towar razem z rodzicami. Dziś wiem, że wykonali naprawdę dobrą robotę, bo dali mi szansę już jako dziecku zrozumieć poprzez te pozornie proste czynności, że moje zarobki mogą wzrosnąć proporcjonalnie do mojego zaangażowania. Każdego dnia obserwowałam, czym jest punktualność, dbałość o klienta, szacunek do pieniądza, i w ten sposób nieświadomie uczyłam się zarządzania.



No właśnie, zarządzenie. W którym momencie przedsiębiorczyni powinna przestać robić wszystko sama? I dlaczego większość osób robi to za późno?

Ten moment przychodzi wtedy, gdy wracamy do domu i ciągle mamy telefony, maile, nie możemy się z tej codziennej rutyny wydostać. To znak, że procesy i struktury są nieuporządkowane. Wtedy czas zatrudnić pierwszą osobę do pomocy - owszem, będzie etap wdrożenia, może miesiąc, dwa, trzy, kiedy nowy pracownik nie przynosi zysku, ale potem powinien przynosić go podwójnie.

Dlaczego, zwłaszcza kobiety, bo z nimi najwięcej pracuję, robią to za późno? Bo to praca nad zmianą przekonań: że ludzie chcą nas oszukać i bez nas nie będzie wystarczająco dobrze. Sama przez to przechodziłam i zadałam sobie wtedy jedno pytanie: czy właściciel IKEA sam płaci wszystkie rachunki firmy i zna każdy szczegół operacyjny? Oczywiście, że nie. I czy gdybym siedziała na tej recepcji do dziś, byłabym w stanie obsługiwać 10 tys. wejść na zajęcia do SIEMANKO miesięcznie?

Pokazy semestralne w Starym Maneżu to stały punkt w kalendarzu szkoły tańca SIEMANKO.
Dobrze słyszę? 10 tys. wejść miesięcznie?

Tak, miesięcznie. Dlatego zatrudniam cztery osoby na recepcji jednocześnie. Nie byłabym w stanie tego zbudować, gdybym nie nauczyła się puszczać kontroli.

Znam doświadczonych przedsiębiorców z dużymi firmami, którzy do dziś siedzą na monitoringu i chcą znać każdy krok pracownika, wtrącają się w każdą decyzję. To odbiera ludziom sprawczość i zaangażowanie. Jak masz się angażować, skoro wiesz, że i tak nie będziesz mieć na nic wpływu?

Cieszę się, gdy moi współpracownicy popełniają błędy. Wiem, że to brzmi zaskakująco, ale właśnie tego obawiają się przedsiębiorcy oddający kontrolę - że coś się "wykrzaczy". A tymczasem to jest najważniejsza rzecz. My sami musieliśmy podczas swojej drogi popełnić mnóstwo błędów, żeby wiedzieć, jak działać, czego unikać, czego chcemy i czego nie chcemy. Jeśli chcemy mieć równie silnych i świadomych pracowników, oni muszą przejść tę samą ścieżkę. Teorii można się nauczyć na szkoleniu, ale najważniejsze lekcje wyciąga się z własnych błędów.



Mamy pokazy semestralne w Starym Maneżu, dla prawie tysiąca osób, dwa razy do roku, ogromne wydarzenie. Przychodzę tam, dostaję scenariusz, biorę mikrofon i prowadzę. Całą resztę robią nasi ludzie: menadżerka, dziewczyny od marketingu - żadna zewnętrzna agencja. I nawet jeśli widzę wcześniej w scenariuszu, że przerwa między turami jest za długa, to sobie robię rachunek: czy ten błąd będzie nas dużo kosztował? Jeśli tak - dzwonię i zadaję odpowiednie pytania tak, by nakierować zespół na zmianę harmonogramu. Ale jeśli widzę, że to będzie co najwyżej pół godziny do zapełnienia, to wyjdę na scenę, pożartuję, poanimuję publiczność i celowo tego nie skoryguję. Niech dziewczyny same dojdą do wniosku, że przerwa była za długa. To będzie ich lekcja i to jest właśnie ten moment wzrostu i najlepszy sposób nauki, dzięki którym możemy mieć silny i mądry zespół. Nie widzę sensu w chorobliwym perfekcjonizmie.

Perfekcjonizm w biznesie - kiedy przeszkadza zamiast pomagać?


A byłaś kiedyś perfekcjonistką?

Tak. I to bardzo. Powiem szczerze: na początku kilka osób nie wytrzymywało ze mną tempa pracy i mam tu na myśli recepcję. Dla niektórych to było za dużo, za szybko, za intensywnie. Musiałam to przepracować. Zadałam sobie pytanie: czy chcę za 10 lat dalej siedzieć nad czynnościami, które wymagają ode mnie ciągłej obecności i gaszenia pożarów, czy chcę mieć czas dla rodziny, dla siebie? I to był moment zmiany.

  • Pokazy semestralne w Starym Maneżu to stały punkt w kalendarzu szkoły tańca SIEMANKO.
  • Czasem treningi odbywają się... na korytarzu Galerii Metropolia, gdy przed pokazami semestralnymi brakuje już sal na próby, a każdy chce wypaść jak najlepiej.
  • Pokazy semestralne w Starym Maneżu to stały punkt w kalendarzu szkoły tańca SIEMANKO.
I osiągnęłaś już ten spokój?

Mam. Dziś nawet okazało się, że nie mam klucza do firmy (śmiech). I myślę, że to dobra wiadomość dla każdego, kto zmaga się z perfekcjonizmem - da się to przepracować.

Odeszłaś od nauki tańca, ale zaczęłaś współtworzyć kobiecą przestrzeń dla przedsiębiorczyń - z czego wynika potrzeba tworzenia takich miejsc właśnie teraz?

Gdy przestałam prowadzić zajęcia, zrobiła się pusta przestrzeń. Czułam, że niosę w sobie misję i czymś ta przestrzeń niedługo się wypełni, ale nie wiedziałam czym. Teraz wiem, że w Strefie Liderek dzieje się to samo co na sali tanecznej, tylko zamiast ruchu jest edukacja, dzielenie się doświadczeniem, słuchanie historii innych i dawanie uczestniczkom wsparcia. Kobiety wracają do domu ze spotkań i często zmieniają swoje życie. Myślą: dam radę, jestem wystarczająca i zaczynają działać. I dlatego, mimo że bilety kosztują kilkaset złotych, mamy je wyprzedane w kilka godzin.

Od nauczycielki do milionerki. Dominika Żak i historia sukcesu marki DeeZee na Strefie Liderek Od nauczycielki do milionerki. Dominika Żak i historia sukcesu marki DeeZee na Strefie Liderek

Najczęstsze błędy w biznesie: brak konsekwencji i zarządzania sobą



Prowadzisz też mentoring dla kobiet w biznesie. Jaki błąd najczęściej widzisz u tych, które mają talent, energię, pomysł, ale nie potrafią przełożyć tego na stabilny biznes?

Brak konsekwencji, który niemal zawsze wynika z braku umiejętności zarządzania sobą. Bo jeśli ktoś robiłby codziennie, małymi krokami, to, co zbliża go do celu, to nie ma mocnych, dojdzie tam. Ale z tej drogi wytrąca nas opinia kogoś bliskiego, jeden nieprzyjemny komentarz, gorszy dzień, spięcie z pracownikiem, coś, co się posypało. I wtedy pojawia się myśl: "to już chyba nie ma sensu". Konsekwencja staje i właśnie tu powinien wejść mentor, który powie: dasz radę, pomoże to przeanalizować i ruszyć na nowo.

Widziałam wiele takich przypadków. Zapytaj kogokolwiek, kto zbudował coś swojego - każda taka osoba miała momenty słabości.

  • Dominika Peszel-Paixão podczas Strefy Liderek w Gdańsku. Obok siedzi Dominika Żak, założycielka marki DeeZee.
  • Dominika Peszel-Paixão podczas Strefy Liderek w Gdańsku. Obok siedzi Dominika Żak, założycielka marki DeeZee.
Mam jednak wrażenie, że kobiecy networking wciąż nie jest przez wszystkich traktowany poważnie. Że to "ładne spotkania i ładne zdjęcia".

Spotkania dla kobiet, które organizuję, trudno opisać słowami, tam trzeba przyjść i poczuć energię, inspirację, wsparcie. Natomiast jeśli chodzi o złośliwe komentarze, to one dla mnie nie mają znaczenia, bo wiem, jaką wartość niesie ten projekt, a po dziesiątkach wiadomości od moich dziewczyn wiem, że kobiecy świat tego potrzebuje. A jeśli mowa o mężczyznach, to mam wspaniałych znajomych mężczyzn, którzy sami organizują różne inicjatywy, angażują się, wspierają innych i takimi ludźmi chcę się otaczać. Oni nie piszą złośliwych komentarzy. Więc po co w ogóle zawracać sobie głowę tymi, którzy piszą?

Myślę, że prawdziwym luksusem dzisiejszych czasów jest niebycie w mediach społecznościowych, ale jednak są dzisiaj moim silnym narzędziem pracy. Ostatnio znajoma, która z mężem prowadziła podróżniczy profil z 50 tys. obserwujących, obudziła się i powiedziała: usuwamy wszystko i dziękujemy, że byliście z nami. Nie spodziewaliśmy się, że social media nas aż tak pochłoną. Czas się opamiętać, szczególnie ze względu na dzieci.

I z tego jestem dumna, że w SIEMANKO tańcem odrywamy dzieci od telefonów. Zarówno w sposób hobbistyczny, ale także i już na poziomie zawodowym. Jestem dumna, że dosłownie dwa tygodnie temu aż 60 dzieciaków z SIEMANKO z formacji S'dance wróciło z mistrzostw, które zakwalifikowały je do finałów na jednych z najbardziej prestiżowych zawodach na świecie "Global Dance Open" w Hiszpanii. Zakładając firmę, w ogóle nie myślałam o tym, jak wiele dobrego pod względem zdrowia fizycznego i psychicznego będziemy robić. To cudowne uczucie, móc zostawić świat lepszym i oferować coś tak wspaniałego najmłodszym.

  • Dominika Peszel-Paixão z mężem Flávio Paixão, portugalskim piłkarzem, tuż przed finałem konkursu "Sukces Pisany Szminką" w Warszawie.
  • Dominika Peszel-Paixão w Warszawie.

Macierzyństwo a prowadzenie firmy - jak zmieniają się priorytety?



A propos dzieci: zostałaś niedawno mamą. Czy macierzyństwo nauczyło cię czegoś o sobie, czego biznes i taniec nigdy by ci nie pokazały?

Jest tego tyle, że nie wiem, od czego zacząć. Przede wszystkim to, co wszyscy powtarzają, u mnie też się sprawdziło: dziecko jest twoim nauczycielem. Możesz mieć plan, ale ono i tak go zweryfikuje. Czy pójdziesz dziś na spotkanie, czy wszystko przebiegnie zgodnie z oczekiwaniami? Wszystko zależy od priorytetów, a moje są jasno poukładane: najpierw niezależność, rodzina, dopiero potem biznes. Gdyby mój synek obudził się dziś chory, odwołałabym wszystko bez wahania.

A gdybyś mogła spotkać siebie sprzed 14 lat, tę dziewczynę, która dopiero zaczyna przygodę z własną szkołą tańca w dużym mieście, co byś jej powiedziała?

Powiedziałabym jej, żeby dalej miała w sobie ten ogień, że będą trudne chwile, ale żeby słuchała swojej intuicji i że przyjdzie taki dzień, kiedy będzie chciała rzucić wszystko, a kilka lat później zadzwoni telefon z informacją, że jest w finale konkursu Sukces Pisany Szminką, najbardziej prestiżowego i najstarszego konkursu dla przedsiębiorczych kobiet w Polsce, którego organizatorką jest Olga Kozierowska. Że będzie prowadziła otwarcie gali w Pałacu Kultury i gratulacje złoży jej sama Jolanta Kwaśniewska. Że przed finałem stanie przed dr Ireną Eris i komisją złożoną z kilkunastu wybitnych przedsiębiorców i trafi do finałowej trójki w kategorii biznes - nie mikro biznes, ale biznes do 10 mln.



Powiedziałabym jej też, żeby nie bała się próbować ani rozstawać z ludźmi i sytuacjami, które intuicyjnie jej mówią, że do niej nie pasują. Za często akceptujemy rzeczy, które nam nie odpowiadają, bo boimy się opinii innych. Boimy się, że ktoś nas oczerni, że zabierze nam klientów. To są obawy, które dotykają prawie każdego młodego przedsiębiorcy i nikt mi tego na początku nie powiedział.

Dodałabym też, że nie musi z niczego rezygnować, ani ze swojej niezależności, zaradności, ani z pasji, bo kiedyś całkiem przypadkowo, choć w przypadki nie wierzę (śmiech), spotka mężczyznę, który udźwignie ten chaos, spontaniczność i siłę. Jednocześnie nie będzie ta mieszanka wybuchowa mu niczego z jego męskości ujmować.

I najważniejsze - nie ma drogi usłanej różami, są za to lekcje - nie porażki.

W 2025 roku znalazła się w finale konkursu Sukces Pisany Szminką, jednego z najważniejszych wyróżnień dla kobiet w biznesie w Polsce.

* decyzją Redakcji nie ma możliwości dodawania opinii do tego artykułu

Wydarzenia

Stefa Liderek x Autopay (3 opinie)

(3 opinie)
wykład, spotkanie

Wydarzenia

Rowerem w przyrodę: wody Motławy i Raduni

30-40 zł
zajęcia rekreacyjne, rajd / wędrówka

Mistrzowska Noc Saunowa Marek Homza oraz Lucia Homzova

200 zł
zajęcia rekreacyjne

Powitaj słońce z Jogą Iyengara - warsztat wyjazdowy

1330 zł
warsztaty, warsztaty, zajęcia rekreacyjne, trening, joga

Harpuś - z mapą do Bąkowa!

25 zł
zajęcia rekreacyjne, rajd / wędrówka, impreza na orientację

Forum – Aktywne

  • Jakie sterydy doustne wybrać na...

    Większość osób od razu myśli o popularnej metce, czyli metanabolu. Sam też od tego zaczynałem, ale z perspektywy czasu uważam, że trzeba do tego...

  • Kompanka do ćwiczeń

    Cześć, może jest tu jakaś dziewczyna, która chciałaby się zapisać na jakaś wspólna aktywność? :) Najlepiej ktoś młody, ja mam 24 lata :)

  • quordle

    Myślę, że ta strona internetowa zawiera wiele przydatnych informacji. Po prostu idź dalej https://quordle-wordle.com

  • jakie słuchawki do biegania?

    chodzi mi o słuchawki dokanałowe. przystępne cenowo max.100PLN. możecie jakieś polecić, zeby nie wypadały z ucha.

  • Sport

    Looking to offload my Zdrowit gym membership! 9 months left at only 139 zł. Think of the gains you could achieve in that time, or maybe just...

Najczęściej czytane w serwisie