Nowy trend miejskiej aktywności: najpierw trening, potem kawa

Hanna Pawlik-Sroczyńska
27 maja 2026, godz. 07:00
Opinie (76)
Od sportowej trasy do kawiarni. Tak coraz częściej wyglądają poranki w mieście.

Weekend, godz. 9 rano. Kilkanaście osób zbiera się na wspólny przejazd: jest trasa, jest Strava, i jest umowa, że skończy się przy kawie. Kilka ulic dalej inna grupa wychodzi pobiegać 3, 5, może 10 km. i też skończy przy kawie. Ten obrazek rozgrywa się regularnie, nie tylko w weekendy, w każdym większym polskim mieście - i Trójmiasto nie jest tu wyjątkiem. Dwie różne aktywności, ten sam rytuał, ta sama kawa na końcu. Poprzednio w cyklu "Druga strona talerzyka" pisałam o social mediach, które zepsuły nam jedzenie.





Jak oceniasz rosnącą popularność grupowych klubów biegowych/rowerowych kończących się wspólną kawą jako sposób spędzania wolnego czasu?

Nie siadam do pisania tak zupełnie bez przygotowywania, więc i o kolarskich kawowych ustawkach postanowiłam dowiedzieć się trochę więcej. Okazało się, że dziś nie piszę o niczym specjalnie nowym: coffee ride to tradycja stara jak zawodowe kolarstwo. Już w latach 60. i 70. europejscy zawodowcy używali tego słowa na określenie spokojnego przejazdu regeneracyjnego, czyli wyjazdu bez presji tempa i dystansu, z przystankiem w kawiarni po drodze lub na mecie. Kawa i kolarstwo szły ze sobą w parze długo przed social mediami, gdy sponsorami kolarskich drużyn były firmy kawowe, nie producenci napojów izotonicznych.

To, co się zmieniło w ostatnich latach, to skala i estetyzacja całego zjawiska. Z nieformalnego przejazdu znajomych coffee ride ewoluował w coś znacznie bardziej zorganizowanego, z własną tożsamością. W zachodnioeuropejskich miastach to już dojrzała subkultura. W Polsce może trochę jesteśmy z coffee ride'ami ciut z tyłu, ale dzielnie i z uporem gonimy Zachód.

Kawiarnia i rower? Albo bieganie? Te światy się nie wykluczają!

Sport, który jest przede wszystkim towarzyski



Równolegle z kawowymi przejazdami rowerowymi rozkwit przeżywa branża klubów biegowych, szczególnie tych weekendowych, choć oczywiście w inne dni takie "grupowania" też się odbywają. Run cluby są okazją do spotkania się w grupie z innymi biegaczami, zrobienia wspólnego treningu biegowego (zazwyczaj nie za szybkie przebieżki do 10 km), a meta jest - ponownie - w kawiarni. Jedne grupy są nadal kameralne, inne zyskały już oficjalnych sponsorów tytularnych, jak na przykład Adidas Runners (swoją drogą trójmiejski "oddział" Adidas Runners zakończył działalność wraz z końcem ubiegłego roku).

Za rowerowymi i biegowymi aktywnościami grupowymi zdaje się stać ta sama potrzeba: ludzie w amatorskiej aktywności fizycznej szukają nie tylko zdrowia, ale też poczucia wspólnoty i przynależności. Czy jest w tym coś złego? Oczywiście, że nie, bo przecież każda motywacja do aktywności fizycznej jest dobra (pod warunkiem, że nie jest jednocześnie krzywdząca), więc choćby mnie korciło na jakiś ironiczny komentarz o modnych strojach rowerowych i uprawianiu sportu na pokaz, to ciężko mi go wykrzesać, bo skutki tej mody są w znakomitej większości pozytywne. Ale spokojnie, coś wykrzeszę!

Poznaj kogoś na wspólnej kawce. Ta aplikacja działa tylko w Trójmieście Poznaj kogoś na wspólnej kawce. Ta aplikacja działa tylko w Trójmieście



Potrzebujemy poczucia przynależności i szukamy nietypowych aktywności. Na zdjęciu: techno spinning na plaży w Jelitkowie.

Aktywność jako deklaracja przynależności



Przede wszystkim coffee ride ma swój własny styl, własną hierarchię sprzętową i własną estetykę, która jest równie starannie skrojona jak każdy styl życia w social mediach. Jak rower, to koniecznie szosowy, i najlepiej Cannondale, albo chociaż Specialized. Zwykłe spodenki to lekkie faux pax, lepiej od razu zaopatrzyć się w "bib-sy" od Raphy (bib - spodenki rowerowe z szelkami). Buty tylko kolarskie z wpięciem w pedały, a za krótkie skarpetki obowiązkowo dostaje się karne spojrzenie oceniające. W całym tym modowym savoir vivre pocieszające jest to, że kaski na szczęście także są modne, tak samo jak oświetlenie.

Rowery jak dzieła sztuki. Niektóre warte tyle co luksusowe auto Rowery jak dzieła sztuki. Niektóre warte tyle co luksusowe auto

I tak, spokojnie, kluby biegowe też mają niepisany styl ubierania - buty do biegania to oczywiście podstawa, a najlepiej, gdy są to buty dopasowane do tempa i charakteru treningu. "Szybkie" okulary i odpowiedni zegarek także nie zaszkodzą. No pewnie, że można biegać w jakichkolwiek butach, i jakichkolwiek ubraniach, w samotności, spontanicznie - ale jak miałoby to zaspokoić potrzebę przynależności, prawda?

Co robimy dla siebie, a co dla innych, żeby pokazać się w social mediach?

Jeździsz? Biegasz? Udowodnij!


Niezależnie od tego, czy biegasz, czy jeździsz rowerem - nie ma dowodu, nie ma zdarzenia. Sprawdziłam: Strava, aplikacja do rejestrowania aktywności fizycznej (niegdyś używali jej głównie kolarze, dziś jest popularna też w innych sportach), ma dziś 180 mln użytkowników, z każdym miesiącem przybywa ich ok. 3 mln. Żeby zrozumieć skalę jej rozwoju, pięć lat temu tych użytkowników było o 100 mln mniej!

Techno, rowery i plaża. Nietypowy poranek w Jelitkowie Techno, rowery i plaża. Nietypowy poranek w Jelitkowie

Można zresztą powiedzieć, że aplikacja ta "wyszła poza siebie" - w mediach społecznościowych raport z przebytej trasy nałożony na zdjęcie czy filmik to jeden z najpopularniejszych szablonów w ostatnim czasie. Teraz technologia wspiera nas nie tylko w rejestrowaniu parametrów aktywności, ale też w, lekko pokrętny sposób, w socjalizacji.

Co dalej i co z tego?

Czy jest coś złego w aktywności? No nie. Czy jest coś złego w potrzebie przynależności? Też nie. To po co właściwie rozmawiać o przejażdżkach i przebieżkach? Bo żyjemy w rzeczywistości, w której coraz trudniej odróżnić, co robimy dla siebie, a co robimy dla swojego wizerunku, i jakoś tak po prostu wierzę, że warto mieć samoświadomość. Nie po to, żeby rezygnować z roweru, run clubu czy kawy na końcu trasy, tylko żeby po prostu wiedzieć, co tak naprawdę sprawia, że w weekend rano wychodzi się z domu. Jeśli odpowiedź brzmi "bo lubię" - to wystarczy. Kto wie, może przy okazji wyjdzie z tego niezłe zdjęcie na socjale?

Talerzyk dla ciała: ciasto z truskawkami



Wiosenny i letni klasyk: proste i szybkie ucierane ciasto z sezonowymi owocami.
Wiosenny i letni klasyk: proste i szybkie ucierane ciasto z sezonowymi owocami. W erze croissantów, monoporcji i wymyślnych wersji tiramisu ja z przyjemnością robię sobie ten ponadczasowy wypiek, najchętniej z truskawkami, ale dobrze sprawdzą się też rabarbar czy morele.

Składniki na okrągłą formę o średnicy 23 cm:
  • 250 g mąki tortowej
  • 160 g rozpuszczonego i wystudzonego masła
  • 4 jajka
  • 140 g cukru
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • ok. 400 g owoców własnego wyboru


Jajka ubić z cukrem, dodać masło, dokładnie wymieszać. Następnie dodać przesianą mąkę i proszek do pieczenia, połączyć. Przelać do formy, wyłożyć owoce, piec 50 minut w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni (góra-dół, bez termoobiegu). Przed podaniem można oprószyć ciasto cukrem pudrem.

Talerzyk dla duszy: kino na Szekspirowskim



W każdym odcinku cyklu polecam Wam jeszcze coś dla duszy, tym razem będzie to coś znacznie spokojniejszego niż bieganie czy jazda rowerem, ale za to łączącego emocje i piękny widok na zabytkowy Gdańsk.

W najbliższy weekend wraca kino na dachu Teatru Szekspirowskiego - dobra okazja, żeby popatrzeć w duży ekran, będąc jednocześnie na świeżym powietrzu. W piątek - Jim Jarmush i jego nowy film "Father Mother Sister Brother", w sobotę zaś popularna już "Wartość Sentymentalna" od Joahima Trier.

Dobre kino, dobre miejsce, czego chcieć więcej? Ach, dobrej pogody. No, to za to trzymam kciuki!

O autorze

autor

Hanna Pawlik-Sroczyńska - z zaciekawieniem obserwuje współczesną gastronomię i kulturę miejską, a swoimi spostrzeżeniami dzieli się w mediach społecznościowych jako twórczyni profilu Concept Talerzykowy

Wydarzenia

Father Mother Sister Brother | Kino na Szekspirowskim

22 zł
projekcje filmowe

Wartość sentymentalna | Kino na Szekspirowskim

22 zł
projekcje filmowe

Miejsca

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (76)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.