- 1 Roller derby. Wrotki na owalnym torze
- 2 Będzie kort i "plażówka" na starym osiedlu (27 opinii)
- 3 Aktywny weekend 5-7 czerwca (4 opinie)
- 4 Kolarskie święto na 100 lat Gdyni (10 opinii)
- 5 Nocny Bieg Świętojański - bieg z atmosferą (17 opinii)
- 6 Rekord Guinnessa. 5 godzin w lodzie po szyję (19 opinii)
Ponad 5 godzin w skrzyni w lodzie po szyję. Nowy rekord Guinnessa
Wojciech Pruński znów dokonał wpisu do Księgi Rekordów Guinnessa. Mieszkaniec gdyńskich Karwin podczas Słupeckich Dni Rodziny w skrzyni wypełnionej lodem spędził 5 godzin i 8 minut. - Pod koniec próby już brakowało powietrza. Skorzystałem z maski tlenowej. Ten wynik dedykuję dzieciom i problemowi alienacji rodzicielskiej - podkreśla, dodając jednocześnie, że żałuje, iż swoich umiejętności nie mógł zaprezentować przed trójmiejską publicznością.
W lodzie po szyję spędził ponad 4 godziny. Brakowało powietrza, ale jest rekord Guinnessa
Wojciech Pruński ma 45 lat. Mieszka na gdyńskich Karwinach, jest przedsiębiorcą. Od ośmiu lat jego pasją jest morsowanie. Natomiast od ubiegłego roku dokonuje wpisów do Księgi Rekordów Guinnessa.
W lutym 2025 r. podczas zawodów w Limitless by Autopay w Sopocie w wodzie z lodem o temperaturze zbliżonej do zera w skali Celsjusza spędził 6 godzin i 8 minut.
Kolejne dwa rekordy ustanawiał już z dala od Trójmiasta.
- Próbowałem zainteresować swoimi wyczynami samorządy trójmiejskich miast, ale nie było zainteresowania. Poszedłem zatem tam, gdzie mnie chcą - mówi z żalem mieszkaniec Gdyni.
Najlepszy na świecie w morsowaniu. Już przebił rekordzistę księgi Guinnessa
W kwietniu 2025 r. w Kaliszu ustanowił pierwszy z rekordów w najdłuższym kontakcie całego ciała z lodem, gdyż tak brzmi oficjalna nazwa tej próby. Wówczas zaliczył 4 godziny i 6 minut.
Natomiast ostatniego dnia maja podczas Słupeckich Dni Rodziny poprawił ten wynik na 5 godzin i 8 minut.
- Przepisy wymagają, aby próba odbyła się na stojąco, z udziałem trzech obserwatorów, w specjalnej skrzyni, która jest wypełniona lodem. Skrzynia ma wymiary 1,2 x 1,2 m, musi być wyższa ode mnie oraz wykonana ze szkła i tworzywa sztucznego. Udało nam się przechować tę samą, która służyła do bicia rekordu przed rokiem. Trzeba było też wnieść opłatę 1 tys. zł dla pośrednika, który jest uprawniony przez Księgę Rekordów Guinnessa do dokumentowania tego typu prób - przypomina pan Wojciech.
W Polsce mieszkaniec Gdyni ma już dużą konkurencję. Po jego ubiegłorocznym wyczynie aż dwie osoby uzyskały lepsze wyniki. Była zatem podwójna motywacja, by wygrać nie tylko ze sobą, ale i z rywalami.
Trzeci na świecie w morsowaniu. Teraz planuje pobić rekord Guinnessa
W lutym br. Damian Kasprzyk, członek Rzeszowskiego Klubu Morsów "Sopelek", spędził w lodzie dokładnie 5 godzin, 1 minutę i 33 sekundy.
- I to był oficjalny rekord, który trzeba było pobić. Postanowiłem jednak jeszcze wyżej zawiesić sobie poprzeczkę. W listopadzie ub. r. byłem w Tarnobrzegu, gdzie Łukasz Szpunar uzyskał 5 godzin i 6 minut. Co prawda do dziś nie widziałem, aby ten wynik został oficjalnie uznany, ale by nie było żadnych wątpliwości, do tego rezultatu dorzuciłem jeszcze 2 minuty. Pod koniec było już bardzo ciężko. Brakowało powietrza. Skorzystałem z maski tlenowej - mówi Pruński, który wcześniej do tego stopnia czuł się świetnie, że podczas bicia rekordu udzielał nawet telewizyjnych wywiadów.
Oczywiście taka próba nie została podjęta z marszu. Była poprzedzona przygotowaniami, ale modyfikowanymi w porównaniu z tymi sprzed roku.
- Nie chodzi o to, aby się "skatować", a na pewno nie na jednym treningu. Wcześniej nie doceniałem, jak ważna jest odpowiednia regeneracja. Teraz przyłożyłem do niej większą wagę. Główne sprawdziany, które przed biciem rekordu przeprowadziłem w lodzie, miały miejsce w Sopocie, a dokładnie na miesiąc przed startem byłem na treningu w Norwegii - dodaje.
Nad Jeziorem Słupeckim był określany jako "Człowiek Lodu z Gdyni". Tradycją jego występów jest to, że nie chodzi jedynie o sprawdzenie wytrzymałości organizmu i przesuwanie granic jego możliwości.
Przed rokiem w Kaliszu Pruński zbierał pieniądze dla chorej Laury Jarzębskiej. Teraz chciał zwrócić uwagę na dzieci i problem alienacji rodzicielskiej. Na tym z pewnością się nie skończy.
- Jestem założycielem Stowarzyszenia "Lodowe Serce", które za cel stawia sobie właśnie walkę z alienacją oraz promowanie morsowania. Jeśli chodzi o kolejne rekordy, to myślę o tych związanych z najdłuższym przebywaniem pod śniegiem, a także próbie, która polega na najdłuższym zanurzeniu w wodzie - zdradza nam pan Wojciech.
Miejsca
Opinie wybrane
-
2026-06-03 12:12
zazdroszczę charakteru (1)
- 7 15
-
2026-06-03 21:29
Zazdrościsz głupoty?
- 3 3
-
2026-06-03 13:14
(2)
Siedzenie wiele godzin w lodzie uważam za głupie i niebezpieczne dla zdrowia. I cel nie uświęca środków. Natomiast przyznaję, że umiejętność wytrzymania pewnego czasu w zimnej wodzie zapewne wielu ludziom uratowałaby życie.
- 35 3
-
2026-06-03 13:27
(1)
piszesz o Dżeku z Tytanika?
- 9 1
-
2026-06-03 14:01
na przykład
- 9 0
-
2026-06-03 15:00
Szacunek wielki! Stop przemocy alienacji rodzicielskiej! (1)
Powstrzymajmy tą pedofilię wobec dzieci jaką jest jej forma - alienacja rodzicielska!
- 8 3
-
2026-06-04 10:40
Wskocz do lodówki to ochłoniesz
z głupoty. Chociaż mądry to już nie będziesz.
- 0 0
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
